Bóg ze mną był

O cudach, relacji z Bogiem i o chrześcijańskiej Europie mówi Dariusz Lipiński.

Dariusz Lipiński (z lewej) i jego syn Tomasz w Paryżu na starcie pielgrzymki.   archiwum prywatne dariusza lipińskiego Dariusz Lipiński (z lewej) i jego syn Tomasz w Paryżu na starcie pielgrzymki.
Bogumił Łoziński: Podobno od niedawna zaczął Pan wierzyć w cuda?

Dariusz Lipiński: W cuda nigdy nie wątpiłem, choć z wykształcenia jestem fizykiem. Wiadomo, że na świecie się zdarzają, tyle że niecodziennie i rzadko dotykają nas osobiście.

Pan miał osobiste doświadczenie cudu.

Trochę się boję takiego sformułowania, bo mogłoby trącić pychą, ale istotnie miałem przeżycia, które racjonalnie trudno jest wyjaśnić.

Co się stało?

Jedenaście lat temu zdiagnozowano u mnie raka trzustki. Na szczęście ujawniło się to dostatecznie wcześnie. Po prostu zżółkłem i to się rzucało w oczy. Lekarze tłumaczyli mi, że dzięki temu możliwa była wczesna diagnoza. Zostałem zoperowany w Monachium. Zabieg był ciężki, trwał około ośmiu godzin. Po jego zakończeniu profesor dosłownie słaniał się na nogach, ale przyszedł do mojej żony i powiedział jej, że wszystko się udało. Pół roku później podczas badania kontrolnego okazało się jednak, że są przerzuty na wątrobę. Konieczny był kolejny zabieg.

Dlaczego nie operował się Pan w Polsce?

U nas nie ma jednego ośrodka, który specjalizowałby się w leczeniu nowotworów trzustki. Konsultowałem się z bardzo dobrymi lekarzami z Poznania, Krakowa, Warszawy czy Katowic i każdy mówił co innego. Zaprzyjaźniony doktor Grzegorz Matylla poradził mi, abym skontaktował się prof. Helmutem Friessem z Europejskiego Centrum Trzustki w Heidelbergu. Napisałem do niego maila w piątek, a w poniedziałek rano już miałem odpowiedź, że zgadza się mnie leczyć. On akurat przenosił się do Monachium, więc tam trafiłem. Dziś myślę, że już wtedy działy się wyjątkowe rzeczy. W ciągu dwóch dni nieznany człowiek z Polski został przyjęty na leczenie przez wybitnego profesora. Ponadto kilka miesięcy wcześniej moja mama sprzedała ziemię i podarowała mi pieniądze, więc mieliśmy środki na operację. Nigdy wcześniej ani później nie dysponowałem taką kwotą.

Dariusz Lipiński
Po kręgosłupie Europy. Rowerem 
z Paryża 
do Santiago 
de Compostela
Zysk i S-ka, Poznań 2018   Dariusz Lipiński Po kręgosłupie Europy. Rowerem z Paryża do Santiago de Compostela Zysk i S-ka, Poznań 2018
Doszło do drugiej operacji, tym razem wątroby?

Tak, a właściwie nie. Po operacji prof. Friess przyszedł do żony – jak mi opowiadała – z nieprawdopodobnie głupią miną i stwierdził, że bardzo przeprasza, ale żadnych przerzutów nie ma.

Może diagnoza była nieprawidłowa?

Wyniki tomografii komputerowej oglądało kilku lekarzy, także w Polsce, i wszyscy stwierdzili, że są przerzuty na wątrobę.

Czyli był cud.

Na pewno racjonalnie wytłumaczyć się tego nie da.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9