Spalam się

Gdy na dworcu kobieta zapytała, czy mam ogień, odpowiedziałem: „Jasne! Duch Święty jest we mnie”.

Wychowałem się na krakowskim Podgórzu. Sporo czasu spędzałem na ulicy. To była naturalna ucieczka. Miałem bardzo niską samoocenę, nie myślałem o sobie dobrze. Potwierdzenia swojej wartości szukałem wśród kumpli na ulicy.

Bardzo wcześnie zacząłem palić, a w wieku dziesięciu lat zetknąłem się z pornografią. Pamiętam, jak z kolegami dorwaliśmy jakieś pisemko i oglądaliśmy je pod drzewem. Wiesz, co to oznaczało dla takiego dzieciaka? Gdy miałem dwanaście lat, dorwałem się do internetu i… przepadłem. Wszedłem po uszy w bagno nieczystości. Uzależniłem się. Nie walczyłem z tym, myślałem, że to normalne. Dopiero katecheta w gimnazjum powiedział mi, że jest to grzech. Świetny facet: nie bombardował nas hasłami o moralności. Graliśmy w piłkarzyki, a on od czasu do czasu opowiadał o miłości Boga. To były ziarna, które wpadały głęboko w pamięć.

Zaproponował mi wyjazd z grupą młodych. Nie użył słowa „rekolekcje”, ale „wyjazd za miasto”. „By palić ognisko, nie muszę wyjeżdżać z Krakowa” – rzuciłem. „Po za tym nie mam kasy”. Powiedział, że będzie się modlił, by pieniądze się znalazły. I… znalazły się. Poszedłem z tatą do second handu i w kurtce znalazłem 500 koron norweskich. To było 250 złotych. Miałem kasę na wyjazd. (śmiech) Pojechałem do Dursztyna i tam usłyszałem o miłości Boga.

Był to wyjazd organizowany przez młodzieżowy klub środowiskowy Grupka, prowadzony przez Pawła Zegartowskiego i gromadzący młodych, którzy przez talenty i pasje zarażają innych kreatywnością i opowiadają o Bogu. Znajdziesz tam i żonglerów, i aktorów. Byłem wiernym fanem rapu, ale przez myśl mi nie przeszło, że będę kiedyś na scenie.

Przychodziłem do wspólnoty przez całe gimnazjum po to, by… jeść. (śmiech) Między chipsem a batonikiem słyszałem o tym, że Bóg mnie kocha. Nastawiłem się jednak bardziej na fajnych ludzi i atmosferę niż na Boga. Żyłem zanurzony w grzechu. Jako szesnastolatek poznałem dziewczynę. Powiedziałem jej, że największym wyrazem miłości jest seks, i poszliśmy do łóżka. Okradałem babcię, by mieć pieniądze na antykoncepcję. Piłem, paliłem trawę. Żyłem w totalnym kłamstwie. Kiedyś powiedziałem Bogu: „Mam plan na swoje życie. Odwal się”. Raz chciałem się ogarnąć i poszedłem do spowiedzi, ale nie dostałem rozgrzeszenia. To dobrze, bo nie miałem motywacji, by zerwać z grzechem. Moje zmagania przypominały walkę z wiatrakami. Zdarzało się, że szedłem ulicą i ryczałem jak bóbr. Płakałem, bo docierało do mnie, w jakim bagnie żyję. Kiedyś wieczorem desperacko waliłem w drzwi kościoła. Nikt mi nie otworzył, bo było po 21.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9