U największego egzorcysty

Z ks. Władysławem Suchym o pysze, wyproszonych dzieciach i radości rozmawia Barbara Gruszka-Zych.

Barbara Gruszka-Zych: Podobno przez wieki pielgrzymujący pieszo do sanktuarium św. Michała Archanioła mieli zwyczaj u podnóża góry brać do rąk ciężki kamień i nieść go na szczyt.

Ks. Władysław Suchy: Te kamienie symbolizowały ciężar ich zniewoleń. Po wejściu zrzucali je na znak, że proszą św. Michała Archanioła o pomoc w odmianie życia.

Dziś też je wnoszą?

Raczej na dnie plecaka, nie na pokaz.

Jakie zniewolenia symbolizują?

Tych zniewoleń są dziesiątki – internet, pornografia, gry, używki, narkotyki, zabobony... Ale w dzisiejszym świecie dominuje zniewolenie wygodnictwem. Człowiek poświęca swoją dyscyplinę wewnętrzną i żyje dla wygody, stając się niewolnikiem rzeczy i przyjemności.

Przedtem nie było tylu zniewoleń?

One były bardziej związane z pulsacjami, jakie zachodzą w naszym wnętrzu. Dzisiaj przychodzą do nas z zewnątrz, przez konsumizm, media, które 24 godziny na dobę zasypują nas informacjami na temat stylu życia, w którym brak Boga. Dlatego na całym świecie obecność św. Michała Archanioła ma coraz większe znaczenie. W wielu kościołach odprawia się nabożeństwo do niego.

Gdzie działa św. Michał Archanioł?

Szczególnie w naszej duszy. Przywraca w niej porządek natury, pomagając ją oczyścić z zabrudzeń grzechu. Jako anioł, czyli posłannik Boży do człowieka, jest kwintesencją wszystkich aniołów i zwiastuje nam Bożą miłość. Jego imię „Któż jak Bóg” świadczy, że postawił Stwórcę w samym centrum i stale kontempluje Jego oblicze. Misją tego archanioła jest pomaganie ludziom, żeby otworzyli serca i umysły na Boga.

Spod buta św. Michała Archanioła patrzy na nas szatan.

Szatan został stworzony przez Boga z miłości jako anioł. Jego tragedią było odwrócenie się do Stwórcy plecami, zamknięcie w swoim „ja”, zapatrzenie w siebie. W którymś momencie doszedł do przekonania, że jest panem swojego istnienia i będzie robił, co mu się podoba. To, że dziś człowiek żyje bez Boga, a nawet stawia się na Jego miejscu, wynika właśnie z podszeptów szatana.

Za to św. Michał całkowicie słucha Boga.

Jest uosobieniem siły pokory. Jego potęga tkwi w zaufaniu do Niego. Prawdę o tym ukazuje nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego, a szczególnie słowa: „Jezu, ufam Tobie”. Bo mimo że jesteśmy skaleczeni przez grzech pierworodny, kiedy zaufamy Jezusowi, staniemy się wolni wewnętrznie.

Taką wolność można uzyskać po spowiedzi św. Do sanktuarium św. Michała Archanioła przyjeżdżają tysiące, żeby się wyspowiadać.

Wielu mówi, że ktoś „wciągnął” ich tutaj do konfesjonału. Według mnie to pierwsze sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Kościele katolickim. Ponad piętnaście wieków temu Pan Bóg posłał św. Michała Archanioła, żeby oznajmił tutejszemu biskupowi, św. Wawrzyńcowi, że w tym miejscu, gdzie otwiera się skała, będą przebaczane grzechy ludzkie. Z tych słów wynika, że droga do zwycięstwa nad szatanem prowadzi przez sakrament pojednania. Każdy kapłan wie, że największym egzorcyzmem jest właśnie spowiedź. Przecież działa w niej sam Bóg! Jeśli spowiadamy się szczerze i głęboko, to zawsze odnosimy autentyczne zwycięstwo nad szatanem.

Dlaczego w sanktuarium nie ma księdza egzorcysty?

Dziś wielu woli obwiniać innych za swoje niepowodzenia, zamiast stanąć wobec nich twarzą w twarz. Często zniewoleni grzechem, nałogami, zamiast podjąć proces uzdrowienia wewnętrznego, który dużo kosztuje, zamykają problem stwierdzeniem, że ktoś rzucił na nich klątwę, i nie robią nic. Przychodzą do nas przekonani, że po jednej modlitwie nad nimi wszystko natychmiast w ich życiu się poprawi. A to tak nie działa. W sanktuarium nie ma egzorcysty, bo w jednym momencie trudno rozeznać, czy ktoś jest rzeczywiście opętany, zniewolony czy chory psychicznie. Jednakże często przychodzą tu ludzie, którzy rozpoczęli proces uwolnienia pod okiem egzorcysty w swojej diecezji, i właśnie tu dokonuje się jego ostateczne rozwiązanie. Św. Michał jest największym egzorcystą. To on, jak mówi Apokalipsa, przepędził zbuntowanych aniołów z nieba do czeluści.

Czy w bazylice niebiańskiej istnieje jakaś „procedura” postępowania z opętanymi i zniewolonymi?

Zwykle modlimy się nad nimi o uwolnienie i zalecamy spowiedź. Często dopiero po niej doznają w grocie ostatecznego uwolnienia. To jest tajemnica, a nie taśma produkcyjna, przy której można powiedzieć: „Jak zrobisz wszystko według instrukcji, to będzie OK”. Ludzie by chcieli, żeby odprawiono nad nimi jakiś tajemniczy obrzęd, który wszystko odmieni. A to tak nie działa, bo najpierw muszą zwierzyć się Bogu. Często uwolnienie to wynik długiego procesu powracania do Niego.

Czy decydując się na pielgrzymkę do sanktuarium, już zaczynamy ten proces?

Przez wieki przybywały tu miliony – przeszło czterdziestu świętych, cesarze, królowie i zwykli śmiertelnicy. Wszyscy prosili św. Michała Archanioła o pomoc w walce duchowej. Ta walka to nie tylko kwestia jednej spowiedzi czy pielgrzymki. Błędne jest przekonanie, że potem już wszystko będzie szło tak, jak człowiek sobie życzy. Nawracanie to nieustanne zmaganie się z pokusami i zakłamaniem świata. Najbardziej doświadczali tego święci, którzy zawierzyli swoje życie Bogu. Przychodzi mi na myśl o. Pio, który odsyłał trudne przypadki penitentów do Monte Sant’Angelo. Był masakrowany przez szatana nie tylko duchowo, ale i fizycznie, i wiedział, kim on jest. Dlatego prosił chcących się wyspowiadać, aby błagali św. Michała Archanioła o pomoc w przygotowaniu serca do tego sakramentu.

Widzi Ksiądz, jak pomaga św. Michał Archanioł?

Wielokrotnie byłem świadkiem, jak w naszym sanktuarium dokonywało się przybicie pieczęci nad poszukiwaniami pielgrzymów i zaczynali rozumieć sens swojego życia. Dotknięci wewnętrznie wstawiennictwem św. Michała otrzymali łaskę wiary rozświetlającej ich wewnętrznie. Tu często rozeznają, że muszą uwolnić się od przeszłości i zacząć żyć na nowo. Jesteśmy przyzwyczajeni, że nieraz wracają do św. Michała Archanioła z dalekich stron, przekonani, że pod jego okiem drugi raz się narodzili.

Po co wracają?

Żeby zaczerpnąć siły do dalszej drogi, która tutaj została im wskazana. Bo tu otrzymali namacalne doświadczenie obecności Boga, który nadaje sens wszystkiemu, czym żyją.

Opowiadają Księdzu swoje historie?

Nie można mówić o sprawach objętych tajemnicą spowiedzi. Wielu pielgrzymów, którzy przeżyli tu nawrócenie, ma potrzebę wyrażenia wdzięczności św. Michałowi Archaniołowi i poza spowiedzią opowiada o swoich doświadczeniach. Często powierzają nam, posługującym tu kapłanom, swoje historie. W ubiegłym roku do sanktuarium przybyło kilka małżeństw z maleństwami parę dni po urodzeniu. Chcieli je jak najszybciej pokazać św. Michałowi Archaniołowi. Opowiadali nam, że to owoce otrzymane od Boga dzięki jego wstawiennictwu. Jedna para czekała na dziecko przez 11 lat, próbując bezskutecznie wszelkich metod leczenia. Pogodzili się już z tym, że nie będą mieć potomstwa, ale kiedy tu przybyli, zaczęli znów o nie prosić. I po powrocie do domu niespodziewanie poczęło się im dziecko. Kiedyś przybył tu pieszo pielgrzym z Bydgoszczy. Przed wyruszeniem w drogę postanowił, że całkowicie zda się na Bożą Opatrzność. Nie zabierał ze sobą nic, nie zarezerwował noclegów. Wyruszył, żeby ratować swoje małżeństwo, gdyż groził mu rozwód. Zatrzymał się u nas cztery dni. Kiedy odjeżdżał, przyznał, że przeżył głęboką przemianę. „Nadal kocham żonę i będę starał się robić wszystko, by jej pomóc, ale już nie myślę, żeby za wszelką cenę wróciła do mnie. Niech się stanie to, czego chce Pan Bóg” – powiedział.

Czy dla Księdza posługa w tym miejscu jest czymś szczególnym?

Tutaj zacząłem przeżywać moje kapłaństwo jako wielki dar od Boga. Tu otrzymałem głębokie odczucie sensu życia. Kiedy doświadczam na co dzień, jak Pan Bóg działa w życiu innych, moja wiara staje się coraz większym zawierzeniem Panu, który nadal wskrzesza umarłych na skutek grzechu. Mam świadomość, że to nie ja daję przybywającym tu dar uwolnienia czy światło wewnętrzne, ale Bóg, który ich dotyka. On potrzebuje jako narzędzia tylko moich rąk, ust, głosu. Nieraz zauważam, że robi to przez słowa, o których bym nie pomyślał, że mogą komuś pomóc. To są tajemnice działania łaski Bożej.

Jest Ksiądz szczęśliwy?

Tak, i trwa to już od przeszło 22 lat. Tutaj moja wiara dojrzała i stała się źródłem radości. Cieszy mnie, że dzięki mojej posłudze przybywający tu również odnajdują wewnętrzną radość i siły do duchowej walki.

Ks. Władysław Suchy, michalita, od ponad 20 lat jest rektorem bazyliki św. Michała Archanioła na górze Gargano w Monte Sant’Angelo we Włoszech.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11