Podczas tygodnia misyjnego ŚDM 100 Włochów z diecezji Forli-Bertimoro gościło w parafiach dekanatu Piwniczna-Zdrój. Nie zapomnieli o swoich gospodarzach i kiedy tylko nadarzyła się okazja, zaprosili rówieśników z Polski z rewizytą.
Za wszystkim stał ks. Andrea Carubbia, który w tamtej diecezji zajmuje się duszpasterstwem młodzieży – mówi ks. Grzegorz Kubalica, który podczas ŚDM był duszpasterzem młodzieży w dekanacie Piwniczna-Zdrój. Cała wyprawa trwała od 30 stycznia do 5 lutego, a uczestniczyło w niej 47 młodych razem z ks. Grzegorzem i ks. Marcinem Niwą, obecnie wikariuszem w parafii Rytro.
W tym czasie we Forli trwała nowenna przed odpustem ku czci patronki miasta – Matki Bożej od Ognia.
– Jest to obraz Madonny z Dzieciątkiem z XV w., który ocalał w pożarze szkoły, gdzie się znajdował. Było to z 3 na 4 lutego 1428 roku. Mieszkańcy miasta uznali to za cud i obraz przenieśli do katedry. Od tego momentu otaczają go wielką czcią. Przed 4 lutym trwa nowenna, a w wigilię święta mieszkańcy Forli palą czerwone lampiony w oknach na pamiątkę tamtych wydarzeń – wyjaśnia ks. Grzegorz.
Ksiądz Andrea Carubbia chciał, żeby wizyta gości z Polski nie była zwykłą wycieczką czy tylko podziękowaniem, ale budowaniem mostów przyjaźni między młodymi. – Mówił, że zależy mu na zachęceniu młodzieży z Forli do większego zaangażowania się w życie parafii, Kościoła. Okazuje się, że nie jest ono zbyt wielkie, choć w parafiach istnieją grupy apostolskie, skautów. To jednak za mało, dlatego duszpasterze z Forli szukają inspiracji w naszym duszpasterstwie, a w młodych ludziach z Polski ognia, który mógłby zapłonąć także w sercach ich rówieśników z Forli. Trzeba dodać, że w tamtej diecezji jest bardzo mało powołań, w seminarium studiuje tylko czterech kleryków – podkreśla ks. Kubalica.
Młodzi z Polski mieszkali u rodzin w parafiach na terenie Forli. Wspomnienia związane z ŚDM wróciły więc jak żywe…
Mniej żywiołowi
Patrycja Bołoz, z parafii Piwniczna-Kosarzyska, była parafialną animatorką młodzieży podczas ŚDM. Razem z siostrą prowadziła też grupę apostolską w Kosarzyskach. W tygodniu misyjnym ŚDM przebywało tam 10 Włochów.
– W Forli mnie i koleżankę przyjęła Chiara, która była na ŚDM razem z bratem Pietro. Nie mieszkali wtedy w naszej parafii, ale zupełnie nam to nie przeszkadzało. Poznałam wspaniałą, życzliwą, ciepłą, otwartą, siedmioosobową rodzinę. Nie zapomnę makaronów i pizzy, które robiła mama naszej włoskiej koleżanki. Z młodymi porozumiewaliśmy się po angielsku. Mama mówiła do nas po włosku, angielsku i niemiecku w jednym zdaniu, ale mogliśmy ją zrozumieć – mówi Patrycja.
Zaskoczeniem dla niej było to, że młodzi nie są tak zaangażowani w duszpasterstwo, jak w diecezji tarnowskiej. – Nie powiem, młodzi są religijni, modlą się, ale są w tym przeżywaniu wiary jacyś spokojniejsi, mniej żywiołowi od nas. A wydawało mi się, że Włosi wyprzedzają nas w tym – śmieje się dziewczyna. Patrycja zauważyła również, że do kościoła chodzi tam mniej osób niż w jej rodzinnej diecezji. Spodobało się jej natomiast przygotowanie dzieci do I Komunii Świętej w przyparafialnym oratorium, gdzie w katechezie prowadzonej przez świeckich uczestniczyło 60 dzieci kilkunastu narodowości.
Wprost perfetto
Marcin Długosz, wiceprezes oddziału KSM z parafii Narodzenia NMP z Piwnicznej-Zdroju, był we Włoszech pierwszy raz. – Jak jedziesz na wczasy z rodzicami, to mieszkasz w hotelu, wszystko masz podstawione pod nos, coś zobaczysz, ale nie doświadczysz, jak naprawdę ludzie żyją w danym kraju. Ja tego mogłem doświadczyć, mieszkając u włoskiej rodziny, która pokazała mi takie normalne, codzienne życie. Poza spotkaniami całej grupy mogłem spędzić naprawdę wiele czasu z włoskimi gospodarzami, nawet w galerii – śmieje się Marcin.
Na początku nie było mu jednak łatwo. – Bariera językowa odebrała mi mowę, dopiero po jakimś czasie udało mi się nawiązać kontakt i potem po angielsku szło już gładko, zaś na zakończenie było wprost perfetto – dodaje chłopak. I on, tak jak Patrycja, dziwił się, że włoska młodzież jest taka spokojna. – A my jak południowcy – skorzy do zabawy, szaleństwa, okazywanej otwarcie radości. Taki trochę kontrast – mówi Marcin.
Bez monotonii
Z parafii Żegiestów, a konkretnie z Zubrzyka, do Forli pojechał Mateusz Wyszowski. Podczas ŚDM pomagał w parafii m.in. przygotować salę na przyjęcie Włochów. – Nie nawiązałem wówczas jakichś znajomości, kontaktów. Nie spodziewałem się, że wyjdzie z tego wszystkiego taka przygoda, że poznam tylu fajnych ludzi – cieszy się Mateusz. We Forli mieszkał z kolegą w rodzinie, która miała trzech synów.
– Byli bardzo gościnni, bardzo weseli, nie czuło się tam monotonii, nudy, szarości. Prócz tego, co zobaczyliśmy wspólnie jako grupa, każda rodzina, także moja, pokazała nam najbliższą okolicę, w której żyje. Mnie i kolegę oprowadzał po niej Dario, najstarszy syn naszych gospodarzy – opowiada chłopak.
Widząc sposób przeżywania wiary przez Włochów, docenił ten, który jest w Polsce, w diecezji tarnowskiej. – Myślę, że mogliby wiele z naszej polskiej pobożności zaczerpnąć dla siebie – dodaje Mateusz.
Z przyjaciółmi
Rytro reprezentował m.in. Piotrek Łękawski. Podczas tygodnia misyjnego ŚDM bardzo zaprzyjaźnił się z Włochami, którzy mieszkali w jego parafii. Już wtedy pojawiły się zaproszenia do odwiedzin, ale nie udało się ich urzeczywistnić. – Dopiero teraz doszło to do skutku i mogłem ponownie zobaczyć włoskich przyjaciół. Do domu przyjęła nas bardzo gościnna rodzina, a włoska mama Brunella dwoiła się i troiła, żeby nam niczego nie brakowało – uśmiecha się Piotrek.
Jego włoscy przyjaciele należeli m.in. do skautów. – Ale w szkole mają obowiązkowy wolontariat i muszą się w coś konkretnego zaangażować. Przydałoby się to także u nas, żeby młodzi mieli okazję zrobić coś dobrego. Na przykład w parafii, w której mieszkałem, pokazano mi, jak działa Caritas parafialna, w której młodzi jako wolontariusze opiekują się na przykład dziećmi imigrantów, organizując dla nich różne zabawy – mówi chłopak.
Niezapomnianym przeżyciem ponownego spotkania z włoskimi rówieśnikami było wspólne wspominanie Światowych Dni Młodzieży. Były pokazy zdjęć, filmów, świadectwa. – A odpust we Forli to naprawdę wielkie święto, czuć, że żyje nim całe miasto. Ponadto spodobał mi się włoski styl życia, pewien luz, spokój, wspólne rozwiązywanie trudności – dodaje Piotrek.
Czas budowania
Młodzi, prócz programu organizowanego przez poszczególne rodziny, mieli wiele wspólnych spotkań. – Odwiedziliśmy siedzibę Caritas diecezjalnej, gdzie uchodźcy i imigranci, którymi tam się opiekowano, przygotowali dla nas obiad złożony z różnych narodowych potraw, głównie z Bliskiego Wschodu. Byliśmy też we wspólnocie sióstr, które opiekują się chorymi uchodźcami – mówi ks. Marcin Niwa. Wspólnym doświadczeniem wszystkich było uczestnictwo w nowennie przed odpustem ku czci Matki Bożej. W ramach przygotowań duchowych do uroczystości zaplanowano także czuwanie dla młodych.
– Ksiadz Andrea bał się, że nie przyjdzie zbyt wiele osób, a tu niespodzianka. Cały kościół wypełnił się młodymi Włochami, z którymi mogliśmy się wspólnie modlić – dodaje ks. Marcin. To był kolejny most, który zbudowali młodzi i ich duszpasterze począwszy od Światowych Dni Młodzieży. – Zaprosiliśmy Włochów do ponownych odwiedzin naszego dekanatu. Mamy nadzieję, że między nami powstaną kolejne mosty i będzie nam, jak i Włochom, do siebie coraz bliżej – uśmiecha się ks. Marcin.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Nazywał siebie świnią, gdy kolejny raz się upił. Potem był odwyk i wyjście na prostą.
Ojciec święty przed Mszą św. poświęcił też kamień węgielny pod budowę katedry.
Czy utwór dramatyczny może pomóc zrozumieć współczesnego człowieka?
Franciszek przejdzie do historii nie tylko jako inspirator szeroko zakrojonej reformy Kościoła.