Intelektualista i Bernadeta

Vittorio Messori przez 30 lat badał objawienia w Lourdes. Teraz zaczął opisywać ich kulisy. Ujawnia nieznane okoliczności i rozprawia się z zarzutami o mistyfikację. Odpowiada na pytanie, na czym polega duchowa potęga niepozornej nastolatki, której ukazywała się Matka Boża.

Drobna dziewczynka. Lubiąca żarty i psoty. Niewykształcona. Średnio pobożna. 14-letniej Bernadecie Soubirous w grocie Massabielle u podnóża Pirenejów 156 lat temu objawiła się biała postać przypominająca dziewczynę. Po niedługim czasie wyznała swoje imię: „Ja jestem Niepokalane Poczęcie”. Historia, którą drobiazgowo opowiada włoski słynny pisarz i apologeta katolicki, jest bardzo ciekawa nie tylko z uwagi na wyjątkowość francuskich wydarzeń, ale także ze względu na autora. Vittorio Messori uznał po latach, że może pierwszym dowodem na prawdziwość 18 objawień w Lourdes i szczerość jedynego ich świadka jest niemożność wyczerpania tego tematu przez badacza. W książce „Tajemnica Lourdes.Czy Bernadeta nas oszukała?” skupia się na prawdziwości objawień. Przytacza mnóstwo historycznych świadectw, które pozwalają budować szczegółowy obraz wydarzeń.

Z agnostyka w apologetę

Gdy w 1958 r. w Kościele obchodzone było stulecie objawień w Lourdes, Messori miał 17 lat i chodził do liceum w Turynie. Jak sam wspomina, odbierał solidne wykształcenie „laickie, demokratyczne i antyfaszystowskie”. Jego promotorem był znany wówczas nauczyciel kultury laickiej Galante Garrone. W takiej formacji nie było miejsca na cuda dziejące się w Kościele. O francuskim sanktuarium z racji rocznicy mówiono wówczas dużo.

Ale Włoch odrzucał te wiadomości z dużą dozą dystansu i odrobiną lekceważenia. Jako dziecko został ochrzczony, ale jego rodzina nie praktykowała wiary. Nie otrzymał żadnego wychowania religijnego. Niespodziewanie latem 1964 r. człowiek w ogóle niezainteresowany religią bez żadnego zewnętrznego powodu uwierzył w Boga. – Uwierzył, że to, co zostało napisane w Ewangelii, jest prawdą, a chrześcijaństwo (dokładnie katolicyzm) jest prawdziwą drogą zbawienia – opowiada Andrea Tornielli, inny znany dziennikarz opisujący Watykan i sprawy Kościoła, któremu udało się namówić Messoriego na zwierzenia. Ich wspólna książka „Dlaczego wierzę” ukazała się we Włoszech pod koniec 2008 roku. Nagły dar wiary poprowadził Messoriego do lektury Ewangelii.

Zadawał podstawowe pytania i szukał odpowiedzi. Chciał, by jego wiara miała racjonalne podstawy. –Nawrócony dziennikarz nie szukał w pierwszym rzędzie analiz społecznych czy rozważań o ubóstwie materialnym i jego przyczynach. Nie koncentrował się na kwestii zaangażowania politycznego i społecznego katolików czy zastosowania nauk humanistycznych w chrześcijaństwie – tłumaczy Tornielli. – Przekonałem się na samym sobie, iż uwierzyć znaczy dla chrześcijan spotkać Osobę, która jest zarazem miłosierna i surowa, ludzka i boska, i doświadczyć niepohamowanej potrzeby pójścia za Nią i bycia Jej posłusznym. W mieszaninie zapału i miłości, ale także pełnej szacunku podległości, niepozbawionej tajemniczego przestrachu – tłumaczy Vittorio Messori w „Dlaczego wierzę”. Tak wyglądał początek drogi człowieka, znanego później m.in. z dwóch wywiadów, najpierw z kard. Ratzingerem „Raport o stanie wiary”, a później z Janem Pawłem II – „Przekroczyć próg nadziei”. Ktoś może pomyśleć, że miało być o Lourdes, a jest o Messorim. Kolejność nie jest jednak pomyłką.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7