Tysiącletnia kolebka

Nie byłoby św. Stanisława bez Szczepanowa, a może nie byłoby nawet i dwóch papieży… Żart? Wszystko się gdzieś zaczyna i nie ma przypadkowych spotkań.

Ubita ziemia, nieopodal ceglanych murów obronnych bazyliki św. Marii Magdaleny i św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Szczepanowie. W „śmiertelnym” uścisku zwarło się kilku młodych mężczyzn. Słychać szybkie oddechy, świst powietrza rozcinanego mieczem, głuche uderzenia toporków w drewniane tarcze. Kurz wznosi się do twarzy walczących, tłumiąc bojowe okrzyki i nawoływania… Całej scenie przygląda się z oddali białka. To przedstawiciele grupy rekonstrukcyjnej „Woje św. Stanisława”, która powstała w 2003 roku z inspiracji Krzysztofa Bogusza i Jana Waresiaka. – O tysiącletniej tradycji Szczepanowa mówią przede wszystkim księża i pielgrzymi przybywający od wieków do Szczepanowa. My chcieliśmy się włączyć w tę zachowywaną i przekazywaną tradycję poprzez „zabawę z historią”. Naszym marzeniem jest coraz bardziej zbliżyć się do zamierzchłej historii Szczepanowa, do ludzi, którzy dali mu początek i sławę – mówi Krzysztof Bogusz.

Trampki – most nad przeszłością

W „zaciętej walce” brali udział najmłodsi – woje Wojtek Szostak, Paweł Sarlej, Paweł Oleksyk i Mateusz Duch – którzy nie dorobili się jeszcze własnoręcznie zrobionych skórzanych butów, kurz jednak świetnie maskował trampki. Potyczkę obserwowała młoda białka Anita Ciuruś. – Zafascynowała mnie historia sprzed 1000 lat. Fajnie jest wiedzieć, jak kiedyś żyli ludzie, bo „Woje” to nie tylko walki, ale odtwarzanie życia codziennego, gotowania, obozowania, szycia strojów. Bawiąc się w historię, nie zapomina się o przeszłości – podkreśla Anita. Białką była swego czasu Natalia, żona Krzysztofa Bogusza, mama Filipa Stanisława i Olafa Stanisława, którzy paradują wokół walczących wojów w swoich własnych strojach. – Do grupy weszłam przez męża. Trwa to już ponad dziewięć lat, spodobało się nam, dzieciom również. Kiedyś, jak synowie będą więksi, zamierzam wrócić do zespołu – śmieje się Natalia.

W górę strumienia

Spod kościelnych murów, gdzie rozegrała się walka, droga prowadzi przez centrum Szczepanowa. Na zielonym rynku drzemie jeszcze łączona ze św. Stanisławem stara kilkusetletnia lipa. Wydrążona w środku, wypuszcza wciąż liście. W centrum rynku studnia z potężnym drewnianym kołowrotem. – Według mojej wiedzy powstała z okazji kanonizacji św. Stanisława, kiedy do Szczepanowa zaczęły przybywać pielgrzymki – mówi ks. Władysław Pasiut, kustosz szczepanowskiego sanktuarium. Dziś rynek jest miejscem spotkań młodzieży obsiadującej w letnie wieczory ławki wokół ocembrowanego źródła. – Jest tu też ławeczka rodem z Wilkowyi, którą okupują nasi „mędrcy” – śmieje się ks. Władysław. Kustosz prowadzi do najważniejszego miejsca w dziejach Szczepanowa. Otacza je kamienny mur, w samym środku jest kaplica, a zaraz za nią, pod rozłożystym dębem kolejna malownicza studnia.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7