Wielka burza

Dziennikarze pytają mnie o jedno: ojciec Krąpiec był
czy nie był agentem? – mówi Dariusz Rosiak, autor książki „Wielka odmowa”. – A mnie chodziło o zmierzenie się z mitami, z naszą przeszłością.


Książka „Wielka odmowa”, która ukazała się kilka dni po Wielkanocy, wywołała masę różnych komentarzy. Głównie z jednego powodu – zawartej w niej informacji o tym, że dominikanin o. Mieczysław Albert Krąpiec, wielki filozof i wieloletni rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, był zarejestrowany przez SB jako TW „Józef”. Według materiałów IPN rejestracja nastąpiła w 1964 r., choć kontakty miały rozpocząć się już w latach 50. i trwać do 1990 r. Przez kilkadziesiąt lat o. Krąpiec spotykał się z Konradem Straszewskim, oficerem SB, który w tym czasie od stopnia majora doszedł do stopnia generała MO (był wiceministrem spraw wewnętrznych i zastępcą Czesława Kiszczaka). Teczka TW „Józef” została zniszczona, ale z rozproszonych materiałów zachowanych w archiwum IPN wynika, że o. Krąpiec – tak twierdzi Dariusz Rosiak – „oceniał posunięcia prymasa [Stefana Wyszyńskiego], charakteryzował wybranych księży i zakonników, wspólnie ze Straszewskim ustalał, jak powinna wyglądać polityka dominikanów, uniwersytetu, którym kierował, i całego polskiego Kościoła”, otrzymywał też „od SB zadania i wypełniał je”.

Rosiak informuje, iż TW „Józef” uczestniczył m.in. w opracowaniu przez SB szkalującego prymasa Wyszyńskiego „Memoriału o niektórych aspektach kultu maryjnego w Polsce”, który był kolportowany przez polski wywiad w Rzymie w czasie drugiej sesji Soboru Watykańskiego II w listopadzie 1963 r. Opisuje też zdaną Straszewskiemu relację TW „Józef” z wizyty u Jana Pawła II kilka miesięcy przed drugą pielgrzymką papieża do Polski w 1983 r. 
Informacje zawarte w książce Rosiaka nie były zaskakujące ani dla dominikanów, ani dla tych, którzy znali ustalenia specjalnej komisji tego zgromadzenia – Komisji ds. Zbadania Zakresu i Sposobu Infiltracji przez Służby Specjalne Polskiej Prowincji Dominikanów w latach 1945–1989. 
„Dla mnie nie ulega wątpliwości, że »Józef« był świadomym informatorem specsłużb PRL i wykonawcą ich poleceń” – mówił w 2007 r. przewodniczący komisji, historyk o. Józef Puciłowski, co dominikanie przypomnieli na swoim portalu. Przypomnieli też, że ówczesny prowincjał dominikanów o. Krzysztof Popławski rozmawiał o ustaleniach komisji z o. Krąpcem. Przyznał się on do kontaktów z Konradem Straszewskim z SB. „Zaprzeczył natomiast, by działał na szkodę osób czy Kościoła. Uważał te kontakty za konieczne ze względu na jego pozycję na KUL-u, najpierw jako kierownika katedry, a potem jako rektora”.


Granice gry z SB


– Ja nie oceniam, nie mówię: można było czy nie można było inaczej, nie jestem od tego – mówi Rosiak. – Pokazuję fakty i komplikacje kontekstów, w których o. Krąpiec funkcjonował. 
Kontakty o. Krąpca z SB oceniają jego uczniowie i dominikanie. Są to różne oceny. O. Ludwik Wiśniewski, silnie zaangażowany w działalność opozycyjną, mówi, że o. Krąpiec podjął z bezpieką „grę”. „Oczywiście miał wątpliwości. Sam byłem świadkiem, jak wrócił z jakiejś rozmowy i krzyczał (on jak się podniecał, to podnosił głos): »Człowiek robi z siebie świnię, poniża się, żeby ten uniwersytet ratować!«” – wspomina o. Ludwik Wiśniewski. Mówi też: „Ta gra była dla niego ogromnym brzemieniem, ale nigdy nie czułem, że wymyka mu się spod kontroli. Na tamte czasy i warunki to był najlepszy człowiek na tym stanowisku, jaki mógł nam się trafić”. 
O. Tomasz Dostatni przypomina trudne doświadczenia o. Krąpca z czasów wojny: „(...) widział straszne rzeczy, jego rodzina przeżyła okrutną rzeź. Istnieją przypuszczenia, trudno znaleźć dziś dokumenty, że Krąpiec był silnie związany z ludźmi z narodowego podziemia, którzy po wojnie zostali wymordowani. Wiedział, że ta władza nie żartuje, że jedyną sensowną strategią przetrwania jest prowadzenie z nią umiejętnej gry. I od początku wszedł w tę grę”. Dominikanin zauważa też, że „dokumenty archiwalne z IPN-u pokazują, że chyba przekroczył granicę gry. Są dowody, że prawdopodobnie jednak się pogubił, został przez SB ograny”.
Natomiast o. Mieczysław Krąpiec w 2002 r. w wywiadzie rzece mówił ks. Janowi Sochoniowi: „Jako rektor musiałem kontaktować się z najróżniejszymi czynnikami rządowymi. Czasy – jak wiemy – nie były łatwe, uważałem jednak, że powinienem rozmawiać ze wszystkimi, właściwie z jednego tylko powodu: po to, aby Uniwersytet mógł żyć, rozwijać się”. 
Również obecny rektor KUL ks. prof. Andrzej Dębiński w wydanym oświadczeniu przypomina, że sytuacja KUL w tamtym czasie była wyjątkowo trudna, uczelnia była represjonowana, zaś stopień inwigilacji uniwersytetu dużo większy niż innych uczelni. „Wszystkie podejmowane przez KUL przedsięwzięcia były ściśle kontrolowane przez władze państwowe. Te wymuszały na władzach uczelni prowadzenie rozmów, w czasie których, w ekwilibrystycznych negocjacjach, próbowano osiągnąć cel, zabiegając jednocześnie o utrzymanie niezależności Uniwersytetu (...)”. O byłym rektorze mówi: „ Dobro KUL było nadrzędną perspektywą jego działania, choć otwarte pozostaje pytanie, czy dopuszczalna granica w kontaktach z komunistycznymi władzami nie została przekroczona”. 


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7