Zwiałam z obozu koncentracyjnego

O zabójczej mocy magii, wróżb i horoskopów oraz leczącej sile Koronki do Miłosierdzia Bożego z Patrycją Hurlak, popularną aktorką i najsłynniejszą „ekswiedźmą” Rzeczypospolitej
 rozmawia 
Marcin Jakimowicz
.

Jak trafiłaś do pseudoegzorcysty?


Byłam zdesperowana. Znajomi, którzy opowiedzieli mi o koronce, rzucili: „Słuchaj, nasz egzorcysta chce się z tobą skontaktować”. Ufałam im, byłam kompletnym świeżakiem w wierze, nie wiedziałam, że egzorcystą może być jedynie wyznaczony przez biskupa kapłan. Mój pseudoegzorcyzm odbył się przez telefon. Musiałam za niego słono zapłacić. Ten człowiek znał wiele historii z mojego dzieciństwa, najintymniejszych rzeczy, których nikomu nie opowiadałam! O powstańcu warszawskim, o klątwach, które rzucałam. To mnie rozbroiło. Nie wiedziałam wówczas najważniejszego: demon zna naszą przeszłość, ale nie ma bladego pojęcia o przyszłości! On nie zna naszej przyszłości! Chodzenie do wróżek to naprawdę strata czasu i kasy. Jedynie Bóg zna naszą przyszłość. 


Ten człowiek egzorcyzmował Cię, przywołując imię Jezusa?


Tak. A jednocześnie z ogromną pogardą wypowiadał się o księżach. Przestrzegał mnie surowo przed tą „bandą zboczeńców”. Jezus na szczęście okazał się silniejszy. Kiedyś trafiłam na Mszę i Bóg mnie rozbroił, otworzył mi serce. Zobaczyłam ludzi idących do Komunii i pękało mi serce. Wróciła tęsknota Pierwszej Komunii. Na rekolekcjach opowiadam młodym o tym w taki sposób: „Wobraźcie sobie, że od dziesięciu lat nie widzieliście swojej mamy. I nagle widzicie, że ona staje pięć metrów obok was. I wszyscy wokół mogą do niej przyjść i się przywitać, a wy nie. Rozwala wam serce!”. Wówczas w tym kościele zawołałam: „Jeśli mnie tu przyprowadziłeś, powiedz, co dalej! Kompletnie nic nie rozumiem!”. Usłyszałam wówczas w sercu: „Jedź do Krakowa”. Zaryzykowałam i pojechałam. Absurdalna sytuacja. Spotkałam się ze znajomym, spacerowaliśmy po Rynku. O 15.00 powiedziałam: „Idę pomodlić się do kościoła Mariackiego”. Popatrzył na mnie jak na kosmitkę: „Zgłupiałaś? Jesteś katoliczką?”. Ale byłam uparta i przestał protestować. (śmiech) Czułam ogromny opór przed spowiedzią, ale w tym kościele miałam wrażenie, że Ktoś wziął mnie za frak i… nagle wylądowałam przy kratkach konfesjonału. Mówię: „Kompletnie nie wiem, po co tu przyszłam”. „Ale ja wiem – usłyszałam głos księdza – ja na panią czekam”. Nie pamiętam tej spowiedzi. Wiem, że była długa i, co najważniejsze, dostałam rozgrzeszenie. Ksiądz powiedział, że Zły nie da za wygraną, i zalecił mi praktykowanie pierwszych piątków. 


I był rykoszet?


Był. Świecki „egzorcysta” się wściekł. Zaczął mnie prześladować telefonami, SMS-ami. To był zmasowany atak. Wszystko ustąpiło dopiero, gdy znajomi zaczęli się modlić, a księża odprawiali w tej intencji Msze. Ustąpiło…


Pamiętasz tę swoją nową „Pierwszą Komunię”?


Nie zapomnę jej nigdy! Przyjęłam ją już następnego dnia. W katedrze wawelskiej. Powiem ci szczerze: ja się… zakochałam. Po uszy. Zrozumiałam, że przez całe życie sprzedawano mi kłamstwo. Zaufałam wówczas Jezusowi całkowicie. I odtąd każdego dnia widzę, jak zaczął o mnie dbać. O szczegóły, detale.


Jak trafiłaś do prawdziwego egzorcysty?


GPS mi zwariował. (śmiech) Wracałam z Wybrzeża do Warszawy, gdy mój GPS nagle zgłupiał i zamiast do domu wyprowadził mnie na… Włocławek. Wylądowałam pod klasztorem. Byłam już gotowa na wszystko. Szepnęłam: „OK. Skoro mnie tu przyprowadziłeś, to wejdę do kościoła”. Kapłan, którego zastałam w środku, okazał się… diecezjalnym egzorcystą. To był ojciec Robert Konik, franciszkanin. Faustyna zaczęła układać rozsypane puzzle. Nie opowiadam nigdy na rekolekcjach o samym egzorcyzmie. To rzeczywistość niezwykle intymna. 


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9