Zwiałam z obozu koncentracyjnego

O zabójczej mocy magii, wróżb i horoskopów oraz leczącej sile Koronki do Miłosierdzia Bożego z Patrycją Hurlak, popularną aktorką i najsłynniejszą „ekswiedźmą” Rzeczypospolitej
 rozmawia 
Marcin Jakimowicz
.

Gdy stawiałaś karty, lęk na chwilę znikał?


Nie. Nigdy mi nie przechodziło. Nie boję się dopiero od czasu, gdy spotkałam Jezusa. Dopiero On zabrał mi lęk. Zapłaciłam bardzo wysoką cenę za to, że od dziecka wiedziałam, że jest obok mnie inny świat. Już jako mała dziewczynka napisałam opowiadanie: „Anette: córka króla demonów i duchów”. Było o mnie: o małej księżniczce, która zostawiła dom swych rodziców i została wciągnięta do jeziora, gdzie szatan wytłumaczył, że jest jego córką…


No, nie są to „Dzieci z Bullerbyn”…


Oj, nie. (śmiech) Mama była bezradna: nie miała łaski wiary, nie wiedziała, w co pakuje się jej córka. Skąd biedna miała o tym wiedzieć, skoro wyrosła w domu, w którym nie mówiło się o Bogu?


Kiedy magiczne puzzle zaczęły się rozsypywać?


Gdy złożyłam „zamówienie” na faceta. Dokładnie opisałam, jak ma wyglądać. I spotkałam takiego człowieka… na drugi dzień. Związałam się z nim. Nie wiedziałam, że dzięki temu lada chwila rozbiję się o ścianę. Okazał się alkoholikiem, narkomanem, osobą strasznie poranioną (dziś błagam wszystkich o modlitwę za niego). Rozpoczął się koszmar. Domino zaczęło się rozsypywać, poszła lawina. Nie wiedziałam, jak wyjść z tego bagna. Co kolejnego „zamówić”? Jakim zaklęciem zwalczyć poprzednie zaklęcie? Błędne koło. Przeraziłam się: przestałam kontrolować swe życie. I wówczas siedząc w domu, zawołałam po raz pierwszy od lat do Pana Boga. 


I nie była to modlitwa ze „Skarbczyka”...


Nie. (śmiech) Krzyknęłam w niewybrednych słowach: „Powiedz mi, co do cholery się dzieje?”. I odpowiedział. Od razu. Podesłał mi w ciągu tygodnia czterech proroków, dziś tak ich postrzegam. Dwójka z nich powiedziała konkretnie: „Musisz zwiewać”, dwoje pozostałych, usłyszawszy o moich magicznych ciągotach, powiedziało: „Słuchaj, my byliśmy tacy sami. Też rzucaliśmy uroki, wróżyliśmy z kart. Jest pewna modlitwa, której diabeł się naprawdę boi”. I opowiedzieli mi o Koronce do Bożego Miłosierdzia. Gdy zaczęłam modlić się tą koronką, człowieka, z którym mieszkałam, zaczęło rzucać. Dostał furii, stał się niesamowicie agresywny. Uciekłam. I już nie wróciłam. Odkurzyłam swój różaniec z Pierwszej Komunii, przypomniałam sobie czasy, gdy jako dziewczynka przesiadywałam w kościele w Świdnicy i rozmawiałam z Jezusem jak z bratem… Zaczęłam tęsknić za tymi chwilami. Spotkałam pewnego księdza. Wysłuchał mojej historii i powiedział: „Jeśli wpuścisz do swego życia Jezusa, wszystko się zmieni. Ale będzie to też oznaczało demolkę, totalne przemeblowanie”. I, co tu dużo gadać, miał rację. Zaczął się Armagedon. Na szczęście rozłożony na raty. Wystarczy powiedzieć, że po egzorcyzmie, o którym zaraz opowiem, straciłam 90 procent znajomych, pracę. Wprosiłam się na modlitwę o uwolnienie do Magdalenki i po tej modlitwie byłam już w stanie wejść do kościoła. Tyle że gdy wychodził do Mszy kapłan, reagowałam agresywnie. Rodziły się we mnie potworne bluzgi. Zły nie dawał za wygraną. Zaczął o mnie walczyć. Przeżyłam mnóstwo zawirowań, o których wspominam szczegółowo w książce.


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12