Gdzie jesteś, abuna Paolo?

To nie jest tekst o wojnie w Syrii, choć Syrii dotyczy. Próbuję zrozumieć, dlaczego jezuita o. Paolo Dall’Oglio wszedł do jaskini lwa.

W duchu, który od trzydziestu lat wiedzie ojca Paolo drogą Abrahama: jesteśmy dziećmi jednego Boga.

Wydalony za modlitwę

Od początków rewolucji w Syrii o. Dall’Oglio publicznie opowiadał się po stronie opozycji. Zresztą już wcześniej nie bał się krytykować rządu syryjskiego za łamanie praw człowieka, co sprowadzało na niego kłopoty i ryzyko wydalenia z kraju. Był niewygodny także dlatego, że zajmował stanowisko odmienne od większości hierarchów chrześcijańskich w Syrii. Dla wielu z nich prezydent Bashar al-Assad był i jest gwarancją zachowania praw mniejszości religijnej, jaką są chrześcijanie, obroną przed islamskim fundamentalizmem. Rząd Assada dopiął swego ostatecznie w maju 2012 r. Miarka przebrała się, gdy abuna Paolo zaprosił do Mar Musa przyjaciół zabitego w Homs opozycyjnego filmowca na wspólną za niego modlitwę. Wcześniej siły rządowe nie dopuściły do uroczystości pogrzebowych w Damaszku. – Nie opuszczam Syrii. Tylko moje ciało opuszcza Syrię. Pozostaję tam w stu procentach – mówił o. Paolo krótko po wydaleniu Radiu Watykańskiemu. Na zachodzie Europy i w Ameryce Północnej zaczął gościć z wykładami, podczas których ujawniał zbrodnie i kłamstwa reżimu syryjskiego.

Nie wytrzymał

Wkrótce miało się okazać, że nie tylko duch jezuity jest w Syrii. Kilkakrotnie nielegalnie przedostawał się na tereny kontrolowane przez rebeliantów. – Mówił mi, że nie może znieść poczucia bezpieczeństwa na wygnaniu w czasie, gdy inni umierają – wspominała na łamach „The Wall Street Journal” zaprzyjaźniona z o. Paolo pisarka Stephanie Saldana. – On naprawdę wierzy, że sprawy w Syrii mogą się zmienić. Owszem, czuł pewne obawy, bo przecież aktualna sytuacja w Syrii jest inna od tej z początku rewolucji. Ale on chce pokoju dla wszystkich jej mieszkańców, wierzy w dialog, rozmowę, w siłę wiary, kocha muzułmanów. Syria jest jego życiem. Dlatego pojechał do Raqqa – opowiada Gabriella Ugolini, u której o. Paolo gościł przed ostatnim nielegalnym przekroczeniem granicy syryjskiej. – Ojciec Dall’Oglio wiedział, że wkracza do jaskini lwa, był świadomy obecności ekstremistycznych grup związanych z Al-Kaidą na tym terenie – mówił abp Mario Zenari, nuncjusz apostolski w Syrii, po zniknięciu włoskiego jezuity w Raqqa. Abuna Paolo powtarzał: „Wierzę w Jezusa, kocham islam”. I wzywał chrześcijan, by muzułmanów nie tylko tolerowali, ale kochali. Pościł w ramadan, modlił się, obejmując dłońmi policzki, co jest dla muzułmanów gestem błagania o błogosławieństwo. Był otwarty na rozmowę ze wszystkimi. Czy mógł przypuszczać, że jemu, symbolowi rewolucji przeciwko Assadowi, stanie się krzywda na terenach kontrolowanych przez rebeliantów?

Czy…?

– Nie wiem, czy miał rację, słuchając głosu swojego serca. Chciałbym mu teraz towarzyszyć, dzielić jego los, ręka w rękę. Tak jak wtedy, gdy jako dzieci krok po kroku chodziliśmy po górskiej grani Velino. Chciałbym mu powiedzieć, że myślę o strachu przed śmiercią. Cokolwiek by się stało: on dla nas już jest zwycięzcą. Nadał swojemu życiu wielki sens – wyznaje Pietro Dall’Oglio. – Prosiłam go, żeby niepotrzebnie nie ryzykował. Odpowiedział mi, że myśli o słowach uczniów, którzy pytali Jezusa, czy musi iść do Jerozolimy. I że odpowiedź brzmi: czasem trzeba iść – wspomina Stephanie Saldana. – Znamy go dobrze. Nie wierzę, że on nie żyje. Mamy nadzieję, że żyje i daje sobie radę – mówi z przekonaniem Gabriella Ugolini. •

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12