Jezus, jedyny Zbawiciel człowieka

Syn Boży stał się człowiekiem po to, by swoją prawdą i miłością wybawiać wszystkich ludzi we wszystkich pokoleniach. On ma moc wybawiać nas z największego zagrożenia: z naszych własnych słabości i grzechów.

Uroczystość Objawienia Pańskiego przypomina nam o tym, że wbrew oczekiwaniom wielu Izraelitów Syn Boży nie przyszedł jedynie do narodu wybranego i że nie jest wybawicielem w sensie politycznym czy militarnym. Mędrcy z Ewangelii św. Mateusza, odnajdujący w Jezusie Zbawiciela świata, są symbolem mądrych i uczciwych pogan, którzy należą do duchowej arystokracji ludzkości. Tacy ludzie po omacku szukają Boga, bo wiedzą, że po grzechu pierworodnym łatwiej jest im czynić zło, którego nie chcą, niż dobro, którego szczerze pragną. Zapowiedzią mesjańskiej misji wcielonego Syna Bożego było to, co stało się po wyprowadzeniu narodu wybranego z niewoli egipskiej. To właśnie wtedy Bóg dał Izraelitom dziesięć przykazań. Upewnił ich w ten sposób, że najbardziej radykalnym zagrożeniem dla człowieka nie jest niewola polityczna, zewnętrzna, lecz uleganie własnym słabościom, czyli niewola grzechów, zniewolenie wewnętrzne.

Jezus jest Zbawicielem wszystkich ludzi, gdyż po grzechu pierworodnym każdy z nas jest zagrożony nie tylko z zewnątrz – przez ludzi złych, którzy nas krzywdzą i wprowadzają w błąd, lecz przede wszystkim od wewnątrz – przez samego siebie, z powodu własnej niedoskonałości. Człowiek jest kimś jedynym na tej ziemi, kto potrafi skrzywdzić samego siebie – aż do popadania w rozpacz, w śmiertelne uzależnienia, aż do odbierania sobie życia. W swojej słabości i naiwności człowiek potrafi postępować w sposób, który radykalnie oddala go od jego własnych młodzieńczych pragnień i marzeń o życiu w prawdzie, miłości i spokoju sumienia, o zachwycaniu ludzi swoją szlachetnością, o takim odnoszeniu się do bliskich, które sprawia, że chce się im żyć w każdej sytuacji.

Jezus wybawia nas z naszych słabości i grzechów nie przemocą czy straszeniem, lecz prawdą i miłością. Swoimi słowami i czynami pokazuje nam, do jak wielkiej miłości i świętości stajemy się zdolni wtedy, gdy trwamy w Nim i gdy zachowujemy Jego naukę. Żaden z założycieli wielkich religii nie oddał życia za swoich wyznawców. Jedynie wcielony Syn Boży dobrowolnie oddał życie za nas – i to wtedy, gdy byliśmy jeszcze grzesznikami, a nie Jego wyznawcami. Wobec tak wielkiej miłości nikt z ludzi nie pozostaje obojętny. Jedni idą za Jezusem z radością i entuzjazmem. Potrafią oddać dla Niego życie. Inni szukają Go po omacku – jak mędrcy podążający za Gwiazdą ze Wschodu. Jeszcze inni – jak Herod – nienawidzą Jezusa i chcieliby Go usunąć raz na zawsze z historii i z teraźniejszości. Jezus fascynuje najbardziej tych, którzy przyjmują Jego miłość, nawracają się i kochają każdego dnia bardziej niż dotąd. Ten sam Jezus śmiertelnie niepokoi natomiast tych, którzy nienawidzą, z premedytacją żyją kosztem innych ludzi, kpią sobie z własnej godności i nie szanują godności drugiego człowieka. Dla nich autorytetem i wzorem do naśladowania pozostaje Herod. Oni w każdych wyborach będą głosować za Barabaszem, a przeciw Jezusowi.

Jaka jest moja postawa wobec Chrystusa? Jeśli On mnie fascynuje i wzrusza, to znaczy, że wszedłem już na drogę nawrócenia i świętości, czyli na drogę błogosławieństwa i życia.

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7