Jesień wiary? Żartujecie…

Chciałem zobaczyć tętniący życiem Kościół. Zobaczyłem.

Chciałem uniknąć teoretyzowania, „pochylania się nad zagadnieniem przeżywania Roku Wiary w III RP”. Ocenę pozostawiłem ekspertom, ludziom mocno zakorzenionym w Kościele, zdolnym do trafnej diagnozy (ich refleksje przeczytasz obok). A sam mimo zacinającego lodowatego deszczu ruszyłem do Rzeszowa. Chciałem zobaczyć, jak wspomniane wyżej zagadnienie sprawdza się „w praniu”. Dlaczego zdecydowałem się na bernardynów? Nie tylko dlatego, że w tej parafii wre jak w ulu (na Mszach w środku tygodnia w ławkach jest komplet). Przyjechałem tu po to, by zobaczyć na własne oczy zakończenie pewnych niezwykłych rekolekcji. Leje. Wszelkie odmiany szaroburości. Akcje zimy wzrastają, akcje jesieni idą w dół. Przy wejściu do kościoła wielki billboard: „Jesień wiary? Nie u nas! Zapraszamy na Seminarium Odnowy Wiary. W każdą środę od 19.15. Prowadzą Witek Wilk i wspólnota Odnowy w Duchu Świętym”.

Wywołuję wilka z lasu

Z tej coraz popularniejszej nad Wisłą formy rekolekcji (bite 9 tygodni czytania dzień w dzień słowa Bożego zakończone modlitwą o wylanie Ducha Świętego) skorzystało w rzeszowskim sanktuarium prawie... 500 osób! – Gdy pół roku temu prowadziliśmy pierwsze takie seminarium, uczestników było dziesięciokrotnie mniej – opowiada o. Wiktor Tokarski, gwardian klasztoru i opiekun wspólnoty. Kościół zaczyna się wypełniać. Niektórzy przyjechali aż z Biłgoraja czy Leżajska. Jest grubo ponad 600 osób. Z tygodnia na tydzień przychodzi więcej. – Ooo, widzę, że mamy cudowne rozmnożenie – rzuca Witek Wilk. – Dziś modlitwa o wylanie Ducha Świętego. Osoby, które przyszły po raz pierwszy, proszę: nie blokujcie miejsca tym, którzy od sześciu tygodni modlą się codziennie i regularnie czytają Biblię. Przyjdźcie na kolejne seminarium! W pobliskiej auli zbiera się grupa animatorów: 20 par, które będą modliły się za uczestników rekolekcji.

Płyną proroctwa. „Daję wam moc stąpania po wężach i skorpionach” – zapewnia Bóg. Ojciec Wiktor błogosławi każdą osobę, namaszczając ją pachnącym olejkiem. Pierwsza z lewej stoi pani Maria Hubert. Na modlitwy przyjeżdża z Łańcuta. Zaczynamy rozmawiać…

Uzdrowienie

– Coś panu opowiem – uśmiecha się nieśmiało pani Maria. – Przyszłam na pierwsze spotkanie 2 października. Byłam animatorką, nie uczestniczką. W czasie modlitwy Witek wypowiedział słowa poznania: „Jest tu osoba, która ma bardzo chore płuca, zrosty, coś jeszcze”. Wiedziałam, że mówi o mnie. Po prostu to czułam. Byłam bardzo ciężko chora. Przewlekłe zapalenie płuc, z którego powstały zrosty i wielkie blizny. Wyglądało to tragicznie. Dusiłam się, nie potrafiłam oddychać. I w czasie tej modlitwy poczułam, że jestem uzdrawiana. Nie, nie wmawiałam sobie tego.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5