Jak na wyspie

Kiedy siostra Jacka w 1988 r. wstąpiła do dominikanek w Pradze, nie przerwała studiów na wydziale matematyczno-fizycznym. Przeniosła się tylko z akademika do ich mieszkania. Nikt nie mógł się dowiedzieć, że chce być zakonnicą. – Za coś takiego groziło więzienie – mówi.

Przełożona z Polski

– Klasztory kontemplacyjne polikwidował w Czechach cesarz Józef II – opowiada s. Jacka. – Dopiero po II wojnie w Litomierzycach zebrała się grupa sióstr, która odłączyła się od zgromadzenia czynnych dominikanek. Doszło do nich kilka dziewcząt i tak powstała pierwsza po 150 latach wspólnota dominikańskich mniszek kontemplacyjnych. Ze względu na panujący komunizm musiały się przenosić z miejsca na miejsce. Dziś tworzą wspólnotę w Znojmie. S. Jacka pyta, czy dobrze mówi po polsku, bo dawno nie używała naszego języka. Nauczyła się go biegle podczas nowicjatu, który odbywała przez pół roku, od 1990 do 1991 r., u dominikanek klauzurowych w Świętej. Annie pod Częstochową. Do dziś czeskie dominikanki są wdzięczne, że polskie siostry i ojcowie przyjmowali je wtedy u siebie. Same wybrały na 9 lat polską przełożoną – s. Zdzisławę ze św. Anny. Wtedy rozmawiały i po polsku, i po czesku. – W Polsce w trudnych latach 80. czuć było wolność w Kościele – pamięta s. Jacka. Przyjeżdżała wtedy do nas, żeby iść z pielgrzymką warszawską, czy też odwiedzać znajomych paulinów w Krakowie. W Czechach wszystko było pod kontrolą. – W latach 80. tylko na Morawcu mniszki prowadziły normalne życie zakonne, ale nie wolno im było przyjmować kandydatek – opowiada. – W Pradze w tym czasie życie podziemne skupiało się wokół o. Idziego Dubskiego, który wrócił do kościoła pw. św. Jiljego, po polsku – Idziego. W 1950 r. wygnano dominikanów z klasztoru i wielu z nich internowano. Po latach o. Idzi opatrznościowo wrócił na dawne miejsce. Wokół niego skupiła się młodzież studencka, także przyszłe siostry – Tereza i Pavla. O. Dominik Duka, ówczesny prowincjał dominikanów, który później sprawował opiekę duchową nad kilkuosobowym zgromadzeniem sióstr, powiedział im, że istnieje możliwość stworzenia wspólnoty sióstr kontemplacyjnych, żyjących w świecie według idei magistra zakonu – Vincenta de Couesnongle OP. Siostry Tereza i Pavla wybrały właśnie tę drogę. Pod koniec lat 80. na wieczornej komplecie w parafii św. Idziego spotykała się kilkudziesięcioosobowa grupa przejętych Kościołem i wolnością. – W 1984 r. zmarł ks. Idzi, ale następcy przejęli jego misję – mówi s. Jacka. – Tak w ukryciu przetrwała nasza rodzina dominikańska. – Pamiętam z tamtych czasów s. Pavlę, o której nie wiedziałam, że jest zakonnicą – wspomina s. Józefa. – Zawsze uśmiechnięta, życzliwa, z burzą włosów. Dopiero kiedy nastała wolność, na Mszy dziękczynnej w katedrze św. Wita, po kanonizacji Agnieszki Czeskiej, po raz pierwszy zobaczyłam ją w habicie. Zaczęłyśmy rozmawiać. Razem z przyszłą s. Różą poszłyśmy do domu w Lysolajach, gdzie mieszkały siostry dominikanki. Już po pierwszej rozmowie zdecydowałyśmy, że wstępujemy do zakonu.

Biofizyka i Chrystus

Siostra Jacka swoim niewierzącym rodzicom powiedziała, że wstąpiła do dominikanek dopiero po aksamitnej rewolucji. W prasie masowo ukazywały się wtedy zdjęcia zakonnic w habitach, traktowanych jako atrakcja. Nie chciała, żeby zdziwili się, widząc ją na jednym z nich. Studiowała biofizykę i jest pewna, że to wiedza doprowadziła ja do Chrystusa. – Im bardziej interesowałam się prawami natury, tym bardziej widziałam w nich Boga – mówi. – W całym świecie panuje taka harmonia, że nie jest możliwe, by coś takiego powstało przypadkiem – podkreśla. Pożyczyła Biblię od niewierzącego kolegi z akademika, bo wkoło mówili, że znajdzie tam same głupoty. Ale ona tak ją wciągnęła, że na II roku studiów postanowiła przygotować się do chrztu. Przyjęła go na III roku w małym kościółku w Rokitnicy nad Izerą w Karkonoszach. Jej chrzestnymi byli koleżanka – obecnie s. Gabriela – dziekan wydziału teologicznego w Ołomuńcu, i kolega Paweł, dziś ojciec dwójki dzieci. Chrzestna, s. Gabriela, pomogła jej znaleźć spowiednika – dominikanina o. Jordana Vinklarka pod rodzinnym Pilznem. Teraz ksiądz skończył już dziewięćdziesiątkę, ale jest w dobrej formie i nieraz odprawia u nich Msze. Do ich pokoju w akademiku na nieformalne wykłady teologiczne przychodził wtedy dominikanin o. Jan Rajlich. Kiedyś w jego zastępstwie przyszła s. Tereza, a że studenci wyjechali, bo była sesja, we dwie rozpoczęły rozmowę o jej powołaniu. W październiku 1989 razem z s. Dianą miały obłóczyny za zamkniętymi drzwiami kościoła pw. św. Urszuli w Pradze. Po studiach pracowała kilka miesięcy w Instytucie Higieny i Epidemiologii na wydziale mikrobiologii, aż wreszcie rozpoczęła pełne życie zakonne. Kiedy w 1991 nastąpił podział wspólnoty na mniszki dominikańskie żyjące za klauzurą i te, które zostaną „w świecie”, wybrała pierwsze. – Wielu Czechów jest niewierzących, niektórzy uważają się za chrześcijan, ale nie uznają relacji z Bogiem osobowym, uważają, że „coś tam musi być…” – opowiada s. Jacka. – To, że staliśmy się krajem ateistycznym, wyniknęło z faktu, że Kościół katolicki był tu utożsamiany z Habsburgami, narzucającymi władzę i wiarę. Kojarzono go z naciskiem i wynaradawianiem, dlatego od niego odstępowano. To powoli się zmienia także dzięki siostrom. To widać, bo codziennie przyjmują intencje modlitewne od proszących. Nawet niewierząca ciocia s. Jacki, od lat ordynator oddziału chorób zakaźnych, zmieniła swoje zdanie o mniszkach kontemplacyjnych, kiedy w naukowym podręczniku przeczytała, jak ciężko choremu potrzebna jest modlitwa. Odtąd nieraz prosiła, żeby modliły się za „jej” chorych. – My tu żyjemy Bogiem, żeby inni Go poznali – mówi s. Józefa. – Co trzeba robić? Bardzo mało. Wystarczy stale się do Niego nawracać. On nas zna, ma policzone wszystkie włosy na naszych głowach. I daje nam znaki, tylko trzeba umieć je czytać.

Na stronie moniales.praha.op.cz znajdują się informacje o siostrach. dominikankach w Pradze.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
  • TeKa
    03.10.2014 08:37
    Świetny artykuł! Od razu poszłam na stronę sióstr. Pamiętam swoje zdumienie, kiedy w latach studenckich w Pradze w niedzielę, chciałyśmy z koleżanką uczestniczyć w Mszy Św. i kiedy długo nie mogłyśmy znaleźć czynnego kościoła, a po wejściu okazało się, że jest nas zaledwie kilka osób. Pan Bóg zwycięża!
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7