Miłość czyszczona przez miłość

Słowa „Czyściec” nie ma w Biblii, pojawiło się ono dopiero w XII wieku. Ale od początku chrześcijanie uznawali, że po śmierci jest możliwe oczyszczenie z niedoskonałości tak, by móc w pełni cieszyć się niebem. Czym właściwie jest czyściec?

Spojrzenie jak ogień

Drugim motywem, który ściśle wiąże się z czyśćcem, jest egzystencjalne doświadczenie pokuty. Kiedy wyrządzimy komuś jakieś potężne zło, liczymy na przebaczenie. Ale samo wybaczenie to za mało. Sprawiedliwość domaga się jakiejś formy kary, którą człowiek sam chce sobie nałożyć. Człowiek czuje, że musi odpokutować grzech, przejść jakiś rodzaj duchowej rehabilitacji, oczyszczenia, zrzucenia z siebie ciężaru popełnionej krzywdy. Serce domaga się skruchy. W Irlandii, według starej tradycji, jedną z wysp na jeziorze Lough Derg nazywano „Czyśćcem św. Patryka”. Chrześcijańska legenda sięgająca V wieku powiada, że tam znajdować się miało wejście do czyśćca. Od 1500 lat na tę wysepkę przybywają ludzie, aby odbyć pokutną pielgrzymkę. Spędzają tam trzy dni, modląc się i poszcząc. Pielgrzymi chodzą boso po wyspie, odmawiają Różaniec, klęczą na kamieniach uświęconych modlitwą pokoleń. Nawet w naszych czasach pojawia się tam rocznie ok. 30 tys. pokutników. Pragnienie pokuty za grzech jest wpisane głęboko w człowieka. Czyściec jest szansą na pokutę także po drugiej stronie. Kiedy Zacheusz przyjął Jezusa w swoim domu, spontanicznie zadeklarował nie tylko poczwórne wynagrodzenie skrzywdzonym, ale i oddanie połowy swojego majątku ubogim. Nikt go do tego nie zmuszał, to było zadośćuczynienie, które sam sobie nałożył. Spotkanie z Jezusem wyzwoliło w nim pragnienie oczyszczenia. Młodzieżowy katechizm „Youcat” ujmuje prawdę o czyśćcu bardzo oryginalnie. Odwołuje się do sceny, która rozegrała się po zdradzie Piotra. Tuż po pianiu koguta Pan odwrócił się i spojrzał na niego: „A Piotr wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał” – to jest obraz czyśćca. „Pan spojrzy na nas pełen miłości, a my spłoniemy ze wstydu i odczujemy dojmujący żal z powodu naszego zachowania, złego lub »jedynie« pozbawionego miłości. Dopiero po tym oczyszczającym bólu staniemy się zdolni odpowiedzieć na Jego spojrzenie w niezmąconej radości nieba”. Przyznam, że po raz pierwszy spotkałem się z takim skojarzeniem fragmentu o skruszonym Piotrze z prawdą o czyśćcu. Wydaje mi się to bardzo przekonujące. Ta scena pokazuje, że czyściec to nie tyle miejsce, co stan duszy. To rzeczywistość, która rozgrywa się w przestrzeni między człowiekiem a Bogiem. To uzdrowienie, oczyszczenie ludzkiej miłości, to moment odkrycia prawdy o własnej nędzy. To zawsze boli, dlatego łzy. Przejście przez czyściec nie jest arbitralną wolą Boga, ale raczej koniecznością wynikającą z nas samych, z naszej słabości. To my sami chcemy czyśćca. Magisterium Kościoła mówiąc o czyśćcu, odwołuje się do fragmentu z 1 Listu św. Pawła do Koryntian (3,11-15). Apostoł porównuje życie człowieka do budowania na fundamencie, którym jest Chrystus. O jakości tej życiowej budowli przekonamy się dzięki ogniowi, który można zinterpretować jako metaforę sądu Bożego. „Ten, którego dzieło wzniesione na fundamencie przetrwa, otrzyma zapłatę; ten zaś, którego dzieło spłonie, poniesie szkodę: sam wprawdzie ocaleje, lecz tak jakby przez ogień” (3,14-15). Intuicja czyśćca jest w wyrażeniu „jakby przez ogień”. Te słowa nieraz prowokowały różnych autorów do zbyt zmysłowych obrazów czyśćcowych cierpień. Tymczasem, jak akcentuje m.in. Benedykt XVI, owym ogniem osądzającym i przemieniającym człowieka jest sam Chrystus.

Czyściec na ziemi?

Jeśli w naszej wyobraźni oczyścimy czyściec ze zbyt materialnych czy naiwnych wyobrażeń, odkryjemy, że niesie on potężny ładunek nadziei. Bóg pragnie naszego zbawienia. Z Jego strony czyściec nie jest karą, ale darem przeobrażającej przemiany. Działa tutaj nade wszystko Boża miłość. To ona jest ogniem, który pali. Można odwołać się do doświadczenia, które pewnie każdy z nas przechodził w większym lub mniejszym stopniu. Chodzi o te gorzkie chwile, kiedy odkrywamy, że zawiedliśmy kogoś, kto bardzo nas kocha. Niełatwo jest wtedy spojrzeć kochającej osobie prosto w oczy. Pali nas wstyd, upokarza własna nędza, niedoskonałość. Jednak ten ogień uzdrawia serce. Rodzi do nowej, głębszej miłości. W tych personalnych, wewnętrznych kategoriach trzeba patrzeć na prawdę o czyśćcu. „Aby zjednoczyć się z Bogiem we wspólnocie życia, musimy być pełni miłości, jak On jest pełen miłości. Żaden atom, żadne ziarenko egoizmu nie może istnieć w Bogu. Miłość może przyjąć tylko miłość. Któż więc ośmieliłby się myśleć, że w godzinie śmierci trwa w stanie doskonałej miłości i nie ma w nim najmniejszego atomu egoizmu? To niemożliwe. Tylko Dziewica Maryja była jedynym wyjątkiem” – pisze Fran- çois Varillon SJ. Ten sam teolog zwraca uwagę, że ziemskie cierpienia są formą czyśćca na ziemi. Nic nie dzieje się jednak mechanicznie. To nie jest tak, że cierpienie automatycznie uszlachetnia. Umierający ks. Tischner napisał na karteczce swojemu przyjacielowi: „nie uszlachetnia”. Cierpienie może być szansą uświęcenia, ale bywa też degradacją i niczym więcej. Wszystko zależy od tego, jak człowiek potraktuje swoje cierpienie, czy potrafi je złączyć z Ukrzyżowanym. Jeśli więc mówimy, że ktoś przechodzi „czyściec” na ziemi, to trzeba koniecznie dodać cudzysłów. W sensie ścisłym czyściec dotyczy sytuacji po śmierci, ale z drugiej strony prawdą jest, że każde spotkanie z Bogiem, także to doczesne, jest w jakimś sensie oczyszczeniem. Prawda o czyśćcu daje nadzieję. Nie należy jednak rozmywać różnicy między czyśćcem a piekłem. Czyściec jest szansą dla tych, którzy w chwili śmierci są w zasadniczy sposób zwróceni ku Bogu. Ich zasadnicze „tak” dla Boga jest większe niż wszelkie „nie”. Ludzka wolność może, niestety, doprowadzić do radykalnego „nie” wobec Boga. Pismo Święte ostrzega przed taką możliwością. Jednak Kościół nigdy nikogo nie ogłosił potępionym. Ma odwagę podawać tylko imiona świętych, a wszystkich zmarłych poleca Bogu w modlitwie. Trzeba wytrzymać napięcie między prawdą o realnej możliwości zatracenia siebie w piekle a nadzieją na ocalenie każdego człowieka. Zauważmy, że czyściec mówi ostatecznie o miłości. O miłości Boga, która nas oczyszcza, o miłości człowieka, która zostaje oczyszczona, i o miłości ludzi, którzy modląc się za zmarłych, przyczyniają się swoją miłością do ich uświęcenia. •

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10