Bukowińska wspólnota

Jedyna na całej Ukrainie ulica Jana Pawła II znajduje się w Piotrowcach Dolnych, bukowińskiej wsi w powiecie storożynieckim. Mieszkają tu Polacy, chociaż Rzeczpospolita nigdy tu nie sięgała. Do Kijowa jest stąd blisko 600 km, do granicy z Polską niecałe 400, a do granicy z Rumunią tylko 20.

Ulica Jana Pawła II i jej mieszkańcy

– Kiedy było jasne, że nowy kościół powstanie, postanowiłem spróbować, czy nie dałoby się sprawić, by stał przy ulicy imienia swego patrona – opowiada ks. Adam Bożek. Parafianie przyjęli pomysł z entuzjazmem, ale i pewnym niedowierzaniem w powodzenie. Rada gminy projekt zaaprobowała. Władze rejonowe w Storożyńcu także. Wniosek poszedł aż do Kijowa. Pod koniec 2011 r., a więc bardzo szybko jak na stosunki ukraińskie, przyszła odpowiedź, że od tej pory główna ulica w Piotrowcach Dolnych nosić będzie imię Jana Pawła II, a ministerstwo transportu dokonuje stosownych zmian na planach i mapach.

Domy przy ulicy Jana Pawła II są niewielkie, parterowe. W jednym z nich mieszka Cita Malicka. Jest nauczycielką, uczy francuskiego w miejscowej szkole. W historii jej rodziny, jak w soczewce, zbiegają się skomplikowane stosunki narodowościowe i dzieje tej ziemi. Ojciec City był Polakiem, a matka Niemką. Normalna rzecz na Bukowinie. W domu mówiło się po polsku. Sprawy zaczęły się komplikować, gdy wybuchła II wojna światowa. Rodzice mamy w 1941 r. posłuchali wezwania Hitlera i wyjechali do Niemiec. Chciała wyjechać i matka City, ale ojciec – Polak uparł się, że on do kraju okupantów Polski nie wyjedzie.

Wyjazd do Rzeszy nie wyszedł dziadkom na dobre. Dziadka szybko zmobilizowano. Przepadł bez wieści na froncie wschodnim. Po wojnie wielu Polaków, w tym rodzeństwo ojca City, wyjechało stąd do Polski. Ojciec też się rwał do wyjazdu, ale jego zapał studziła żona. – Skoro nie chciałeś wyjechać do Niemiec, a ja posłuchałam, to wiedz, że ja nie chcę wyjeżdżać do Polski – powiedziała. I tak zostali obywatelami Związku Radzieckiego.

Po maturze Cita dostała się na filologię romańską na uniwersytecie w Czerniowcach i została nauczycielką w rodzinnej wsi. Mieszka sama, ale wśród rodziny. Siostra Frida mieszka w sąsiednim domu. Wyszła za mąż za Polaka, ma dwoje dzieci. Młodsza siostra, Emilia i brat Ignac mieszkają w odległych o niespełna 40 km Czerniowcach. Brat Leopold kilka kilometrów od Piotrowców, koło Budyńca. Kilka razy przyjeżdżały na Bukowinę ciotki z Polski. Raz – w latach 70. – przyjechała w odwiedziny nawet siostra mamy z Niemiec. Cita była kilka razy w Polsce, z piotrowieckim zespołem Wianeczek. Mimo że świetnie mówi po polsku i ma Kartę Polaka, o wyjeździe z Piotrowców nawet nie myśli. Tu jest jej miejsce na ziemi.

Duszą i założycielką Wianeczka jest Maria Malicka, też mieszkająca przy ulicy Jana Pawła II. Razem z Ludwikiem Kasprykiem, który nie tylko występuje w zespole, ale jako właściciel firmy transportowej także przewozi zespół, dbają o poziom, stroje, organizowanie prób. Największym wydarzeniem jest dla Wianeczka festiwal Bukowińskie Spotkania. Przyjazd do Jastrowia i Piły, spotkania z bukowińczykami z Polski i Rumunii, występy – na to czekają cały rok. Malutkiego domku przy ulicy Jana Pawła II nie opuszcza już Wiktoria Kaspryk z domu Garnek. Urodzona w 1930 r. cierpi na zaawansowany reumatyzm. Porusza się tylko o kulach po domu, a wyjście na podwórko to dla niej prawdziwa wyprawa. Od 20 lat jest wdową, mieszka samotnie. Z mężem Franciszkiem, którego zdrobniale nazywała Francem, dochowali się trojga dzieci: syna, też Franciszka, i dwóch córek – Emilii i Wandy. Wanda od siedmiu lat pracuje we Włoszech. Emilia prowadzi gospodarstwo obok. Wiktoria dumna jest ze swoich pięciu wnuczek. Pamięta imiona wszystkich: Wiktorii, Walerii, Aniuty, Alony, Janki.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10