Recepta od bonifratrów

Starzejemy się. Coraz więcej ludzi w Polsce będzie potrzebować pomocy społecznej. Czy jesteśmy na to przygotowani?

W podkrakowskich Konarach działa, jedno z najnowocześniejszych w Polsce, centrum zajmujące się osobami niepełnosprawnymi. To kilka ściśle ze sobą powiązanych dzieł. Prowadzi je zakon bonifratrów. We wrześniu Konary świętowały piękny jubileusz – 100-lecia obecności braci. Goście mogli podziwiać nie tylko zadbane wnętrza, ale przede wszystkim przemyślany pomysł na kompleksową pomoc ludziom w potrzebie. Czy jest możliwe, by według takiego patentu, sprawdzonego przez zakon w wielu krajach, zorganizować w Polsce pomoc społeczną?

Licencja na inkluzję

Delegacja polskiej prowincji bonifratrów uczestniczyła niedawno w Niemczech w międzynarodowym kongresie dotyczącym praktycznej realizacji konwencji o pomocy niepełnosprawnym. Polska podpisała ją dopiero niedawno, bez specjalnego rozgłosu, bo też daleko nam do wypełnienia założonych w konwencji celów. – Problem pojawił się już w samych definicjach. U nas mówi się wciąż o integracji, konwencja zakłada już inkluzję, czyli pełne włączenie osób sprawnych inaczej w życie społeczne – mówi brat Eugeniusz Kret, prowincjał bonifratrów. Nikt oczywiście wejścia na to następne piętro nie kwestionuje. Cisza wokół konwencji bierze się z kosztów, jakie wiążą się z wprowadzaniem jej w życie. Nie jest jednak tak, że ten proch trzeba wymyślać. Licencja na inkluzję w Polsce już jest. Ma ją wiele organizacji społecznych i zgromadzeń. Tyle że nie traktuje się ich poważnie, a raczej zgodnie ze starą prawdą: „sami nie wiecie, co posiadacie”. – Potrzebna jest przemiana mentalnościowa urzędników, którzy wciąż dzielą domy pomocy na „swoje”, które się wspiera, i te „niepubliczne”, gdzie co najwyżej można przekazać dotację idącą za podopiecznym – mówi prowincjał. – Na Zachodzie nasi bracia są wręcz proszeni o przejęcie zadań związanych z opieką społeczną. U nas wciąż jest jakaś niezrozumiała bojaźń przed oddaniem ich kompetentnym organizacjom – potwierdza Marek Krobicki, dyrektor w kurii prowincjalnej bonifratrów, przez lata kierujący krakowskim szpitalem prowadzonym przez zakon.

Po pierwsze nie szkodzić

Wiadomo, że aby się leczyć, trzeba mieć zdrowie. Podobnie, by w Polsce zajmować się na serio pomocą społeczną, trzeba mieć stalowe nerwy. Pomysłowość ustawodawców jest bowiem niewyczerpana i co rusz zmieniają się reguły gry, według których można korzystać ze środków publicznych. Weźmy przykład warsztatów terapii zajęciowej otwieranych przy domach pomocy społecznej. Brat Eugeniusz Kret, od lat związany z Konarami, wspomina, że WTZ tworzono tu kilkanaście lat temu z myślą o pensjonariuszach domu. Stanowiły bowiem ważny element w całym systemie, który miał ich integrować ze społeczeństwem. Gdy warsztaty powstały, posłowie wpadli na pomysł, by służyły one nie tylko mieszkańcom DPS. Wprowadzono więc przepis, że połowa uczestników musi być spoza DPS. – Nie chcieliśmy robić przypadkowej łapanki, trzeba było zdiagnozować środowisko, by znaleźć faktycznie ludzi potrzebujących tego typu wsparcia. Okazało się zresztą, że takich nie brakuje – wspomina prowincjał. Ale na Wiejskiej tak się rozochocili, że zaproponowano kolejną nowelizację ustawy: niech wszyscy uczestnicy warsztatów pochodzą spoza DPS. Chciano więc wylać dziecko z kąpielą i trzeba było dopiero akcji protestacyjnej (dowodzonej przez ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego z Fundacji im. Brata Alberta), by ktoś poszedł po rozum do głowy. Stanęło na  30 proc. miejsc dla DPS.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • adek
    11.12.2013 16:52
    Wprowadzić w życie pomysł Korwina z likwidacją wszystkich świadczeń socjalnych. Ludzie nie mieliby już pewności czy będą mieli za co żyć na starość i w ten sposób byłoby na pewno więcej urodzeń.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9