Ty decydujesz!

Przed 500 laty obiecała, że wybiera to miejsce, by tu nieść pociechę utrapionym. I, jak widać, dotrzymuje słowa.

Bo gdzie jeszcze ludziom tak dobrze jak tu? Tylko w Rzeszowie – można zanucić, spacerując po ulicach miasta. Niewiele miejsc w Polsce przeżyło taką metamorfozę. Galeria handlowa na galerii, supermarket przy supermarkecie. Rzeszów od lat wskakuje na podium w rankingach, w których ludzie oceniają przyjazność swych miast, a w ilości powierzchni handlowej przypadającej na jednego mieszkańca jest niekwestionowanym liderem. Czwartek, godzina 10.00. bazylika Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Żadnego święta, żadnej uroczystości, zwykły leniwy, senny dzień środka wakacji. W kościele bernardynów... wszystkie ławki wypełnione. I tak jest na każdej z pięciu Mszy. Do konfesjonałów ustawiają się długie kolejki. Przed laty biskup senior diecezji Kazimierz Górny nazwał to sanktuarium konfesjonałem Rzeszowa.

Co się święci?

Kończy się Msza. Tłum nie wychodzi z kościoła, ale podchodzi do kapłana i całuje relikwie Szymona z Lipnicy. Dziś jego dzień. Poniedziałek jest poświęcony bł. Władysławowi z Gielniowa – wyliczają bernardyni – wtorek oblegany przez czcicieli św. Antoniego, w środę swój dzień ma św. Jan z Dukli, a w piątek wierni całują relikwie Jana Pawła II – fragment jego skrwawionej 13 maja 1981 roku sutanny.

– Gdy odczytuję karteczki z prośbami, widzę jak na dłoni różny ciężar gatunkowy próśb kierowanych każdego dnia – opowiada kustosz sanktuarium i gwardian klasztoru o. Wiktor Piotr Tokarski. – Najbardziej osobiste, bezpośrednie, szczere do bólu prośby wierni zapisują na karteczkach adresowanych do Jana Pawła II. Widać, że mają z nim jakąś niezwykłą więź, zażyłość, bardzo ufają jego wstawiennictwu. Paradoksem kościoła bernardynów jest to, że często na codziennej Eucharystii spotkamy większe tłumy niż na niedzielnej Sumie. Dlaczego? Ludzie przyjeżdżają z całego Podkarpacia, by pozałatwiać w mieście swe interesy. Po drodze wstępują do Opiekunki Miasta i padają przed Jej figurką na kolana. – Podkarpacie to duszpasterska bajka – tłumaczą fenomen frekwencji proboszczowie z wielu polskich diecezji. – Na sam organizowany z ogromną pompą koncert „Jednego serca, jednego ducha” przyszedł przed dwoma miesiącami ponad 30-tysięczny tłum, a pobliski Park Sybiraków zamienił się w ogromne morze ognia. To prawda. Wystarczy zerknąć na eklezjalne statystyki. Obserwuję jednak ten klasztor od lat i widzę, że bernardyni robią wszystko, by wierni poczuli się w kościele jak w domu. Mocniej go pokochali, lepiej zrozumieli. W tej parafii nieustannie coś się dzieje. Na prowadzone w duchu nowej ewangelizacji, organizowane od czterech lat katechezy audiowizualne przychodzą prawdziwe tłumy. Kościół pęka w szwach. Ponieważ konferencje są rejestrowane za pomocą kamery, można do nich wrócić. W Rzeszowie świadectwo złożyło już kilkadziesiąt osób. Wśród nich: Leszek Dokowicz, Wanda Półtawska, Grzegorz Górny, Krzysztof Ziemiec, o. Stanisław Jarosz, Janek Mela, Brygida Grysiak, Igor Janke, Ania Golędzinowska czy niestrudzony ewangelizator Witek Wilk.

Walka o pomnik

Pomnik Czynu Rewolucyjnego (to nazwa oficjalna, nieoficjalna jest bardziej dosadna). Betonowy gigant wzbudzający od lat ogromne kontrowersje. W prasie co chwila można przeczytać dyskusje: Rozebrać? Zburzyć? Zostawić? Kto ma o tym zdecydować? Bernardyni (do nich należy cały plac), znając te medialne przepychanki, zastosowali przed dwoma miesiącami fortel i znaleźli się na pierwszych stronach lokalnej prasy. Na pomniku wywiesili potężny baner: „Nie prezydent, nie bernardyni. Ty decydujesz!”. Chwyciło. O pomniku zaczęło dyskutować całe miasto. Ludzie plotkowali, dziennikarze szturmowali klasztor. Po kilku dniach prowokacyjny baner zakonnicy zastąpili innym, z ikoną Jezusa Pantokratora. Napis głosił: „Ja Jestem. Chcę cię uzdrowić. Ty decydujesz”. Wszystko się wyjaśniło. Transparent zapraszał na Festiwal Wiary – wielką ewangelizację Rzeszowa. Przed wojną do bernardynów należał ogromny pas ziemi, sięgający aż po sąsiednią dzielnicę Baranówkę. Na zagrabionym przez komunę mieniu wyrosły bloki, gigantyczne urzędy, hotele, sklepy. I pomnik. W 2006 roku bernardyni za symboliczny 1 proc. odkupili od miasta należący do nich przez wieki plac przed kościołem. Towarzyszyła temu oczywiście lewicowa histeria o sprzedaży ziemi za bezcen. Klasyka gatunku. Na placu pod pomnikiem bracia św. Franciszka zbudowali ogromny podziemny parking, na którym wyrósł wielki, zadbany ogród. Spacerujące pary, róże, skąpane w słońcu ławeczki, przynoszące chłód fontanny. Świetnie pamiętam, jak w tym miejscu przed dziesięciu laty na szaroburym placu zbierała się znudzona rzeszowska młodzież. Przed 500 laty niedaleko stąd rósł podobno sad. A w nim grusza. Tego roku owoce znakomicie obrodziły. Gałęzie drzew w sadzie Jakuba Ado uginały się pod słodkim, lepkim ciężarem. Wieczorem w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny Jakub spacerował po sadzie. Jak podają kroniki, gdy zbliżył się do okazałej gruszy i chciał zerwać dla swych dzieci kosz owoców, nagle zauważył światło. Było niezwykle przenikliwe, mocne, ale nie raziło oczu. Zdumiony rzeszowianin usłyszał spokojny kobiecy głos. Płynął spośród gałęzi: „Nie bój się, chcę na tym miejscu chwałę mego Syna widzieć i nieść pociechę utrapionym”. Mężczyzna padł na kolana. Jego rodzina, widząc to, wybiegła z chałupy. Nagle światłość zniknęła, a oczom tych prostych ludzi miała ukazać się drewniana figura Matki Bożej z Dzieciątkiem. Tak wedle podań wyglądało objawienie 15 sierpnia 1513 r. – Wieść o tym lotem błyskawicy rozeszła się po okolicy. Umęczony chorobami, wojnami i ciężką pracą lud zaczął się garnąć na miejsce cudownych wydarzeń – opowiadają bernardyni.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7