Koniec sielanki

Znajoma siostra napisała mi maila. Poczuła natchnienie, by przekazać mi słowa, które kiedyś Jezus wypowiedział do ojca Pio: „Porzuciłbyś mnie, mój synu, gdybym cię nie ukrzyżował".

Kurcze, lato w pełni, wróciłem właśnie z urlopu (było sielsko, ale niezbyt anielsko), a tu taki strzał. Nie da się inaczej? Łagodniej, milej? Pośrodku wakacji słowa o ukrzyżowanym życiorysie, pokrzyżowanych planach? Im bardziej chciałem odrzucić to krótkie zdanie, tym częściej wracało. Jak bumerang. Rezonowało we mnie, nie dawało spokoju. Dlaczego? Bo to święta prawda.

Nie czuję się w najmniejszym stopniu ukrzyżowany jak Stygmatyk z Pietrelciny. Wiem jednak, że najczęściej to właśnie moje rany, szczeliny, pęknięcia, koszmarne cechy charakteru, wszystkie te moje lokalne mikroukrzyżowania są kanałami łaski.

Jestem pewien: gdyby mnie nie ukrzyżował, skupiłbym się na przyjemnościach (znam siebie!) i zostawiłbym Go w spokoju. Pewnie powątpiewałbym o Nim jak mieszkańcy Jego rodzonego miasta w dzisiejszej ewangelii:  „Skąd u Niego ta mądrość i cuda? Czyż nie jest On synem cieśli?”.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10