Światła odblaskowe

Gdy po wielu dniach tułaczki dotarła do Krakowa wraz z pierwszymi kandydatkami do zakonu, nie miała nic. Ani pieniędzy, ani znajomości, ani miejsca, gdzie mogłyby zamieszkać. Miała tylko przekonanie, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. I to wystarczyło.

Co po kilku latach domyśliłam się, że mistycznie biorąc, miała to być widać oliwa – symbolizująca dary Ducha Świętego. Spłynęły na mnie z widocznym odczuciem dla mnie, uzmysławiając mi duchowe namaszczenie Boże”.

Słoneczne siostry

W 1920 r., w czasie wojny polsko-bolszewickiej, z narażeniem życia, bez dokumentów przedostała się z Żytomierza do Polski. Cudownie ocalona przez Boga od śmierci na przejściu granicznym jeszcze bardziej utwierdziła się w przekonaniu, że Pan ją wzywa do swego dzieła. Gdy po wielu dniach tułaczki dotarła do Krakowa wraz z dwoma pierwszymi kandydatkami do zakonu, nie miała nic. Tylko przekonanie, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. To wystarczyło. W 1923 r. za zgodą kard. Adama Sapiehy powstało stowarzyszenie świeckie, a po wojnie, w 1949 r. zgromadzenie zakonne Sióstr Najświętszej Duszy Chrystusa Pana. Założycielka, składając śluby zakonne, przyjęła imię Paula. Jej życiową dewizą stały się Pawłowe słowa: „Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus”. Zakładając zgromadzenie zakonne, matka Paula pragnęła rozszerzyć kult Najświętszej Duszy Jezusa. Była głęboko przekonana, że nie jest to jedynie forma pobożności, ale wskazana przez Boga droga odrodzenia i uświęcenia człowieka. Stawiając w centrum uwagi ludzką Duszę Jezusa, wyakcentowała człowieczeństwo Chrystusa, w którym dokonuje się spotkanie z Bogiem, a także przypomniała, co jest miarą i wzorem naszego człowieczeństwa. To bardzo ważna i aktualna prawda. Szczególnie dziś, gdy próbuje się definiować człowieka jako mało wydarzony produkt ewolucji. Według matki Pauli, lekarstwem na te pokręcone i poniżające człowieka antropologiczne kłamstwa jest kontemplacja Duszy Jezusa. Wpatrując się w Nią, zostajemy przeniknięci świętością i jej pięknem, a napełnieni światłem, stajemy się stopniowo „odblaskiem” tego światła dla innych, pogrążonych w mroku ludzi. To właśnie charyzmat sióstr Najświętszej Duszy Chrystusa Pana. Jezus promieniuje – my mamy być odbiciem tego blasku. Słoneczne siostry. Matka mówiła siostrom: „Mamy być żywe, twórcze, a nawet cudotwórcze”. Czyli mamy pozwolić Jezusowi, by działał tak, jak chce. Głoszenie i przypominanie tego przesłania było życiowym powołaniem matki Pauli. 50 lat po jej śmierci (zmarła 28 maja 1963 r.) jej misja jest nadal aktualna. Prawda o Duszy Jezusa i o ludzkiej duszy – świątyni Boga jest drogą ewakuacyjną z ciemnego zaułka cywilizacji śmierci. Pod koniec życia matka Paula zamieszkała w klasztorze w Siedlcu nieopodal Krzeszowic. Krótko przed śmiercią odwiedził ją kard. Wojtyła. – Proszę o błogosławieństwo na godzinę śmierci – poprosiła go zakonnica. – Ale przecież takiego błogosławieństwa może udzielić jedynie papież! – zaoponował Wojtyła. – Wiem, ale ufam, że ekscelencja nim zostanie. Miała rację.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9