Co po Polsce bez Boga?

W czasach niewoli wołał: „Polski pijanej, ciemnej i próżniaczej nie potrzebujemy... Nam trzeba Polski prawdziwie chrześcijańskiej”. Jego pasją było wychowanie. Zapowiedział rodakom: „dacie światu wielkiego papieża”.

Wczytując się w życiorys i teksty błogosławionego ks. Bronisława Markiewicza, można zadziwić się aktualnością jego przesłania. Urodził się i umarł w Polsce okradzionej z własnego państwa. Uważał, że odzyskaniu niepodległości najlepiej służą praca nad duchowym i moralnym odnowieniem narodu oraz wychowanie i edukacja młodzieży. Pisał: „Potrzebujemy Polski oświeconej, pełnej miłości Boga i bliźniego. Nam trzeba Polski prawdziwie chrześcijańskiej. W Chrystusie musimy wszystko naprawić. Co nam po Polsce bez Boga?”. Na pytanie, z kim Polacy powinni zawrzeć sojusz, aby odzyskać suwerenność, odpowiadał: „Należy trzymać z Bogiem i Jego Kościołem, bo wszyscy inni zdradzą nas i opuszczą”.

Mija 106 lat od śmierci tego wybitnego duszpasterza dzieci i młodzieży, patrioty i społecznika. Trudnej sztuki wychowania uczył się u samego św. Jana Bosko. Założył nowe Zgromadzenie św. Michała Archanioła, choć nie doczekał się jego zatwierdzenia. Twórca miesięcznika „Powściągliwość i Praca”, prorok wyprzedzający swoją epokę, asceta i mistyk, publicysta o ciętym piórze, który zostawił po sobie 8 tysięcy stron. Bywał nierozumiany przez współpracowników i kościelnych przełożonych. Zarzucano mu, że nie wie, czego chce. On jednak konsekwentnie realizował swoje powołanie, w którym w jedno stapiały się trzy miłości: do Boga, do dzieci i młodzieży, i do Polski.

Jeśli istniejesz, Boże…

Bronisław Markiewicz przyszedł na świat w 1842 roku w Pruchniku k. Jarosławia, pod zaborem austriackim. Był szóstym z jedenaściorga dzieci Jana Markiewicza, burmistrza miasta, i Marianny Gryzieckiej. W domu otrzymał staranną formację religijną. W gimnazjum w Przemyślu przeżył kryzys wiary. Po latach wyznał, że modlił się wtedy: „Jeśli istniejesz, Boże, daj mi się poznać, a wszystko dla Ciebie gotowy jestem uczynić”.

Gdy osiągnął wiek dojrzały, wybuchło właśnie powstanie styczniowe. Bronisław chciał przedostać się do Kongresówki i przyłączyć do walki. 3  maja 1963 roku spotyka tajemniczego nieznajomego, który wypowiada przepowiednię o roli, którą ma do odegrania Polska. Markiewicz odczytuje w jego słowach także konkretną wskazówkę dla siebie. Decyduje się na kapłaństwo, przekonany, że w ten sposób ofiarowuje Polsce najpiękniejszą służbę. Wstępuje do seminarium duchownego w Przemyślu, a w 1867 roku zostaje księdzem. Przez sześć lat pracuje jako wikariusz, najpierw w Harcie, potem w katedrze w Przemyślu. Odkrywa w sobie żyłkę do pracy wychowawczej z dziećmi i młodzieżą. Jest przerażony biedą galicyjskiej wsi – nędzą materialną, pijaństwem, wysoką przestępczością. Pochłania go duszpasterstwo i katechizacja. W Przemyślu zostaje też kapelanem więzienia.

Przez dwa lata studiuje pedagogikę, filozofię i historię na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie i krótko na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Studiuje nie dla tytułów czy kariery, ale po to, by doskonalić swoje duszpasterstwo. Zostaje proboszczem w miejscowości Gać, a dwa lata później w Błażowej. Odwiedza dom po domu swoich parafian. Dba nie tylko o ich dusze, ale i o poprawę ich materialnej sytuacji. Uczy rolników nowych metod upraw, doradza zakładanie sadów, inicjuje założenie kasy pożyczkowej. W Błażowej zakłada najpierw spółkę tkaczy, a następnie otwiera szkołę tkacką. Widząc, jak epidemie dziesiątkują ludność, zakłada szpitalik epidemiologiczny. Do Bractwa Wstrzemięźliwości po jednym dniu jego rekolekcji wstępuje aż 600 osób.

Jego niezwykła aktywność zostaje zauważona i doceniona przez władze kościelne, które powierzają mu wykłady z teologii praktycznej dla kleryków w Przemyślu, a niedługo później mianują wychowawcą kleryków.

Spotkanie ze św. Janem Bosko

43-letni ks. Markiewicz, choć doceniony w diecezji i pełniący mnóstwo obowiązków, czuje, że jego powołaniem jest wychowanie młodych. Inspirują go docierające do Polski wieści o działalności ks. Jana Bosko. Za zgodą biskupa wyjeżdża do Turynu, gdzie wstępuje do zgromadzenia salezjanów. Śluby składa na ręce ks. Jana Bosko, który umiera parę miesięcy później. Markiewicz wraca do ojczyzny, planuje otwarcie domu salezjanów.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • martin
    22.07.2012 08:30
    przeciez dzisiaj jest nie lepiej , w tak zwanej wolnej polsze dzieje sie jeszcze gorzej jak 100 lat temu
  • katolik
    30.01.2018 11:29
    > Zapowiedział rodakom: „dacie światu wielkiego papieża”. < Miejmy nadzieję, że te słowa się kiedyś spełnią, i z Polski wyjdzie papież, który zatrzyma wielki kryzys wiary w Kościele, europie i na świecie, jaki nastąpił po SW2.
  • gość
    30.01.2018 18:00
    praca była dobra, dopóki nie nastał system taki jak obecny, nie ma ani etyki pracy, etyki w pracy, w systemie społecznym, bogaci się niewielu, pracują głównie Chińczycy, korporacje dbają o wartościowe posady tylko w swoich ramach, dzisiaj ks. Markiewicz raczej by osiwiał niż coś zwojował
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9