Perspektywa jednego roku

Jedni oczekiwali przestawienia zwrotnicy w myśl zasady „cała wstecz”, drudzy rewolucji na miarę niemieckiej drogi synodalnej. Tymczasem "In Illo uno unum".

Różaniec w intencji Franciszka. Pośród modlących się jedna skromna postać, w żaden sposób nie podkreślająca swoim zachowaniem godności i urzędu. Gdy w sobotni wieczór przewodniczył nabożeństwu, mówił wzruszonym łamiącym się głosem. Za chwilę się rozpłacze – pomyślałem. Uderzało skupienie na twarzy i jej fizyczne podobieństwo do młodego Wojtyły.

W pierwszym komentarzu, napisanym niespełna godzinę po wyborze, zastanawiałem się kogo w nim będzie więcej: Leona Wielkiego czy Leona XIII. Pytania zawisły w powietrzu. Wbrew wróżącym z fusów wolałem poczekać.  Większość komentatorów skupiała się na swoich wobec nowego papieża oczekiwaniach. Podobnie było z wyborem Franciszka. Nic dziwnego. W takich okolicznościach zawsze szuka się „ekspertów”, którzy przykują uwagę używając sformułowań dosadnych, radykalnych, ale – niestety – niewiele mających wspólnego z osobowością, wiarą, patrzeniem na Kościół i świat, nowo wybranego papieża.

Jak zwykle w takich okolicznościach pojawiły się dwie grupy komentatorów, będących przedstawicielami dwóch skrajnych środowisk kościelnych. Jedni oczekiwali przestawienia zwrotnicy w myśl zasady „cała wstecz”, drudzy rewolucji na miarę niemieckiej drogi synodalnej. Mało kto zwrócił na biskupie zawołanie nowego papieża: „In Illo uno unum” – tylko w Nim stanowimy jedno. Pierwszy rok pontyfikatu był niewątpliwie czasem poszukiwania korzeni jedności, próbą podjęcia dialogu ze środowiskami, prezentującymi różne wizje obecności Kościoła w świecie współczesnym.

Róże wizje są dla wielu powodem rozczarowań. Tradycjonaliści niewątpliwie mają mu za złe kontynuację reformy Soboru Watykańskiego II. Co prawdopodobnie, w najbliższych miesiącach, może skutkować kolejną schizmą. Nurt radykalny raczej nie doczeka się rewolucyjnych zmian choćby w kwestii celibatu, kapłaństwa kobiet czy uznania par jednopłciowych.

Z perspektywy roku na trzy aspekty pontyfikatu warto zwrócić uwagę (kolejność Czytelnik może przyjąć dowolną).

Synodalność. Niewątpliwie kontynuacja. Zielone światło dla zespołów synodalnych. Śledzący owoce ich prac niewątpliwie zwrócili uwagę na ostatnie podsumowania ich pracy, sugerujące między innymi nowe spojrzenie na proces wyboru biskupa czy formację prezbiterów. Z pewnością ciekawym będzie jesienne spotkanie grup synodalnych, mające podjąć pewne wątki Amoris laetitia. Przy czym nie chodzi i powrót do głośnej dyskusji nad Komunią świętą dla tak zwanych związków nieregularnych. Bardziej o skupienie się na tym, co decyduje o pięknie małżeństwa i rodziny.

Kościół w zmieniającej się rzeczywistości. Gospodarczej, geopolitycznej, naznaczonej coraz większym wpływem na życie sztucznej inteligencji i mediów społecznościowych. Choć ostatnie tygodnie obfitowały w napięcia między Leonem a Donaldem Trumpem, prawdopodobnie ważniejszą z punktu widzenia dokonujących się przemian będzie pierwsza encyklika. Jak ćwierkają wróbelki papież ma w niej podjąć temat etycznego wymiaru sztucznej inteligencji. Komentatorzy podkreślają, że Kościół jest właściwie jedynym środowiskiem, wskazującym na szanse i niebezpieczeństwa związane z rozwojem nowych technologii. Ale to już kwestia drugiego roku pontyfikatu.

Duszpasterstwo. Papież ma świadomość, czemu dał wyraz wielokrotnie, że tradycyjne duszpasterstwo, zajmujące się „przede wszystkim zapewnieniem sprawowania sakramentów” już nie wystarcza. Stąd potrzeba czujności wobec „sakramentalizacji bez innych form ewangelizacji”. Tu oczywiście odwołanie do Evangelii Gaudium – powiedzmy szczerze, dokumentu ciągle w Kościele polskim nieprzyswojonego. Tu warto zauważyć, że papież sugeruje kierunki, licząc na zaangażowanie lokalnych wspólnot w poszukiwanie nowych form duszpasterstwa. Przykładem może być przemówienie, jakie w lutym br. wygłosił do księży Diecezji Rzymskiej. Powiedział między innymi: „duszpasterstwo parafialne musi ponownie skupić się na głoszeniu Ewangelii, aby znaleźć sposoby i środki, które pomogą ludziom ponownie nawiązać kontakt z obietnicą Jezusa. W tym kontekście inicjacja chrześcijańska, często dostosowana do rytmu szkolnego, wymaga przeglądu: należy wypróbować inne sposoby przekazywania wiary, również poza klasycznymi ścieżkami, aby spróbować zaangażować w nowy sposób dzieci, młodzież i rodziny”.

Wracam do pytania sprzed roku: kogo więcej będzie w papieżu: Leona Wielkiego czy Leona XIII. I dochodzę do wniosku, że pytanie zostało źle postawione. Pan Bóg nie daje Kościołowi papieża na miarę upadku starożytnego Rzymu czy rewolucji przemysłowej dziewiętnastego wieku. Pan Bóg daje Kościołowi papieża na miarę czasów, w których Kościołowi przyszło żyć i głosić Ewangelię współczesnemu światu. Stąd odpowiedź może być zaskakująca: w Leonie XIV – paradoksalnie – najwięcej jest Leona XIV. Dzięki Bogu. Parafrazując Świętego Karola Acutisa: Pan Bóg ceni oryginałów. Nie lubi fotokopii.  

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| LEON XIV

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6