Choć nad wieloma miejscowościami rozbrzmiewają odgłosy bombardowań, wierni w Libanie nie rezygnują z udziału w liturgii. W czasie Wielkiego Tygodnia świątynie były wypełnione po brzegi, a modlitwa stała się odpowiedzią na codzienny lęk i niepewność.
Świadectwo wiary Libańczyków przekazuje s. Mary Stephanos, przełożona prowincji wschodniej Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Joanny Antydy Thouret. Jak relacjonuje, mimo trwającego konfliktu i zagrożenia życia, chrześcijanie licznie gromadzili się na liturgii – także w miejscach, gdzie nie zastosowano się do nakazów ewakuacji.
Modlitwa silniejsza niż wojna
Jak podaje KAI cytując włoski dziennik „Avvenire”, w wielu miejscach modlitwie towarzyszyły odgłosy wybuchów. – Kościoły były przepełnione, a modlitwa rozbrzmiewała wszędzie, nawet w wioskach, gdzie ludzie postanowili pozostać w swoich domach – relacjonuje zakonnica.
Od początku konfliktu ponad milion osób zostało zmuszonych do opuszczenia swoich miejsc zamieszkania. Drogi bywają zablokowane, a przemieszczanie się jest utrudnione, jednak – jak podkreśla – wielu wiernych nie chce rezygnować z udziału w liturgii.
S. Mary opisuje życie w rytmie wyznaczanym przez komunikaty o kolejnych atakach. – Nasze dni upływają między alarmami a wybuchami – przyznaje.
W tej rzeczywistości siostry starają się zachować inny rytm – rytm modlitwy. Gdy rozlegają się eksplozje, powierzają wszystko Bogu i proszą o pokój, a gdy zapada cisza, wracają do codziennych obowiązków.
To – jak zaznacza – trudna szkoła życia „między niepokojem a nadzieją”.
Edukacja i pomoc mimo wszystkiego
Zgromadzenie prowadzi w Libanie szkoły i wspólnoty duszpasterskie. Jedna z placówek w Bejrucie znajduje się w pobliżu obozu Hezbollahu, który jest celem ataków. W zależności od sytuacji zajęcia odbywają się stacjonarnie lub zdalnie.
Siostry starają się wspierać rodziny, które nie są już w stanie opłacić edukacji dzieci, i utrzymać funkcjonowanie szkół mimo ograniczonych środków. – Jak pomóc tak wielu osobom, skoro nasz kraj już od lat doświadcza tylu kryzysów? – pyta s. Mary.
Zakonnica widzi dramat swojego narodu w świetle tajemnicy Wielkanocy. – W tych dniach szczególnie odczuwamy, jak bardzo tajemnica Krzyża splata się z życiem naszego narodu – podkreśla.
Jednocześnie przypomina o nadziei zmartwychwstania. – Idziemy z naszymi pytaniami i lękami, ale wierzymy, że kamień może zostać odsunięty, a życie jest silniejsze od śmierci – dodaje.
Na zakończenie wzywa do modlitwy za Liban, gdzie – mimo zagrożenia – Kościół trwa przy Eucharystii i służbie najbardziej potrzebującym.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Nazywał siebie świnią, gdy kolejny raz się upił. Potem był odwyk i wyjście na prostą.