Skoro coś jest tak proste, banalne, oczywiste to czemu tak mało ludzi podąża w tym kierunku?
W Wielkim Poście „prężymy” duchowe muskuły, dokonujemy wysiłku w kierunku: udało mi się już od Środy Popielcowej nie zjeść nic słodkiego (przy okazji stwierdzenie: ale na razie nie widzę, żebym schudł!). Wysiłek samodoskonalenia wydaje się prowadzić ku samozadowoleniu. I na tym koniec. Przy tym dość szybka frustracja: bo coś poszło nie tak, coś nie wyszło, a przecież można było lepiej się postarać... Natomiast w wielkopostnym podążaniu w kierunku „coraz głębszego rozumienia tajemnicy Chrystusa” niezbędny wydaje się być wysiłek współpracy z łaską Bożą. Zwłaszcza w kierunku nawrócenia, duchowej przemiany. Interesującą podpowiedź w tej kwestii daje nam jedna ze szkół pływackich: „Sukces jest sumą małych wysiłków powtarzanych dzień po dniu”. Kropla drąży skalę. Niby takie proste, ale jakże nieoczywiste dla „krótkodystansowców”, dla których liczy się „teraz”, „już”, „natychmiast”, czyli zniecierpliwienie, ale i ciągle porównywanie się z innymi, zamiast z wcześniejszą wersją samego siebie.
Bystry obserwator codzienności i jednocześnie twórca interesujących spostrzeżeń, ks. Andrzej Draguła, dzieli się na swoim profilu taką oto refleksją: „Czytam sobie tutaj różne porady na Wielki Post. I zauważam ciekawą tendencję: powrót kwietyzmu. Kwietyzm leży gdzieś na antypodach pelagianizmu. Jeśli bowiem pelagianizm akcentował wysiłek, to kwietyzm podkreśla jego brak. Mówi, że trzeba wewnętrznego spokoju (quietus), bierności, wyrzeczenia się woli i działania, pustki. To herezja. Ponieważ cnoty to nie tylko łaska, ale i sprawności. Nawrócenie to nie tylko działanie Boga we mnie, ale i moja z Nim współpraca. Wielki Post to nie tylko wewnętrzne oczyszczenie, ale także sprawiedliwe uczynki. Zbawienie to nie tylko bierne poddanie się ocalającemu nas Bogu, ale także wiara, która ocala. (Przez pustynię trzeba przejść, samo czekanie źle się skończy)”.
Co ma wspólnego „pustynia”, czyli przestrzeń ogołocona z nadmiaru z „Taborem”, jako górą paschalnej przemiany ludzkiego losu? Przede wszystkim to, że i tu, i tam jest obecny Jezus. Ten, do którego należy czas i wieczność. A z perspektywy wieczności inaczej patrzy się na codzienność - i choć jest ona w wielu momentach trudna, to jednak jest ciągle nasycona Bożą obecnością. Wskazówka Ojca niebieskiego z Taboru brzmi: «To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!». Pozostaje nam zatem – jak zauważył bp Erik Varden z Trondheim w Norwegii, który wygłosił tegoroczne rekolekcje wielkopostne dla Leona XIV i przełożonych Kurii Rzymskiej – wierność przykładowi i przykazaniom Chrystusa, która jest znakiem rozpoznawczym chrześcijańskiej szczerości.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Gdyby żyły w lepszych warunkach, najprawdopodobniej nie zgodziłyby się na taką transakcję.
Wybory zostały zatwierdzone przez watykańską Dykasterię ds. Świeckich, Rodziny i Życia.