O tym, jak zmieniają życie święcenia biskupie, i czego ludzie chcą od księdza, mówi bp Adam Bałabuch.
Ks. Roman Tomaszczuk: W tych dniach osiemnastu nowych kapłanów staje przy naszych ołtarzach. Dwadzieścia pięć lat temu Ksiądz Biskup był na ich miejscu. Jak dużo się zmieniło w kapłańskim życiu przez ten czas?
Bp Adam Bałabuch: – Warunki zewnętrzne bardzo się zmieniły. Przede wszystkim miały miejsce przemiany ustrojowe. Epoka komunizmu to zupełnie inne realia prowadzenia posługi duszpasterskiej. Dzisiaj cieszymy się wolnością, żyjemy w systemie demokratycznym. Jednak nie jest tak, że my mieliśmy tak trudno, a dzisiejsi młodzi księża mają łatwo. Zagrożenia związane z liberalizmem, zwłaszcza moralnym, obniżeniem standardów życia społecznego czy odrzuceniem autorytetów stawiają nie mniejsze wyzwania niż miniona epoka.
Młodzi księża dzisiaj a w roku 1986 – to pewnie także inny format osobowości?
– Myślę, że tak. Najpierw jest to kwestia innego patrzenia na pracę duszpasterską, do której wprzęga się dzisiaj ogromne możliwości, jakie daje technika i media. Niestety z tego samego źródła płyną zagrożenia dla życia duchowego, formacji ludzkiej i kształtu osobowości księży. Wspólny jednak musi zawsze pozostać ideał, jakim jest dążenie do naśladowania Chrystusa i bycie na Jego wzór dobrym pasterzem.
Czy nie jest tak, że rozdźwięk między dostojną liturgią i misterium życia Bożego a pędzącą cywilizacją przynosi dysonans trudny do zniesienia dla młodego księdza?
– Tak może być, ale nie musi. Zależy to od autentyzmu życia duchowego i więzi łączącej księdza z Chrystusem. Jeżeli ta relacja jest pielęgnowana, ksiądz nie tylko nie będzie przeżywał kryzysu jakiegoś egzystencjalnego dysonansu, ale wykorzysta możliwości naszej cywilizacji w głoszeniu królestwa Bożego. Niemniej to, o co ksiądz pyta, ma w jakimś stopniu miejsce także w życiu wiernych, szczególnie młodego pokolenia, i niewątpliwie staje się wyzwaniem dla każdego, kto chce z orędziem zbawienia dotrzeć do współczesnego człowieka.
Czego ludzie dzisiaj oczekują od księdza?
– Przede wszystkim chcą spotkać w nim życzliwego człowieka, przyjaciela szczerze zaangażowanego w sprawy Boże i szanującego ich samych. Chcą w nim spotkać wiarygodnego świadka Chrystusa we wszystkich wymiarach ewangelicznego życia. Wielu oczekuje od księdza, że będzie on mężem modlitwy i orędownikiem ich spraw u Pana Boga.
Dobry Pasterz to ewangeliczny wzór duszpasterza, a co ze wzorami tu na ziemi? Kim byli księża, którzy wycisnęli piętno na kapłaństwie Księdza Biskupa?
– Było ich wielu, bo tak naprawdę na każdym etapie życia miałem szczęście spotykać kapłanów, którzy swoją postawą pomagali mi wzrastać w powołaniu, a później kształtowali moje kapłaństwo. Od których się uczyłem. I w mojej rodzinnej parafii, i w seminarium, i podczas studiów specjalistycznych, a wreszcie podczas posługi duszpasterskiej miałem obok siebie księży, na których mogłem liczyć i czerpać z ich doświadczenia. Wielkim wzorem w kształtowaniu mojego kapłaństwa był przede wszystkim błogosławiony Jan Paweł II.
Siedem lat temu podjął Ksiądz Biskup decyzję bardzo brzemienną w skutki.
– Kiedy powstała diecezja świdnicka, jej nowy biskup zaprosił mnie do współpracy w tworzeniu naszego lokalnego Kościoła. Pochodzę z tych terenów, więc rodziła się nadzieja, że dobrze się odnajdę w nowej diecezji. Propozycja bp. Ignacego była dla mnie wielkim wyzwaniem, by na miarę swoich możliwości wspierać biskupa świdnickiego w organizowaniu koniecznych struktur dla właściwego funkcjonowania nowo powstałej diecezji. Jestem wdzięczny księdzu biskupowi za zaufanie i możliwość uczestniczenia, przez pełnienie różnych funkcji, w kształtowaniu życia naszej świdnickiej diecezji.
Biskup ma szerszą perspektywę życia diecezji. Czy nasz Kościół ma swoją specyfikę?
– Myślę, że na specyfikę diecezji wpływa fakt, że na naszym terenie jest kilka ważnych i bogatych w tradycję sanktuariów maryjnych. Po drugie, istotnym rysem naszego Kościoła lokalnego jest rozwijający się kult Bożego Miłosierdzia. Jest to niewątpliwie owoc peregrynacji obrazu Jezusa Miłosiernego, która trwała trzy lata, a obraz nawiedził wszystkie parafie diecezji.
Czy biskupstwo zmienia sposób przeżywania kapłaństwa?
– Czy jako prezbiter, czy jako biskup muszę z wielką gorliwością przeżywać swoją więź z Chrystusem. Niemniej wraz ze święceniami biskupimi zostały mi postawione nowe zadania. Czuję większą odpowiedzialność wobec duchowieństwa diecezji. Księża mają prawo oczekiwać od biskupa szczególnej służby i gotowości do wspierania ich w trudzie realizacji powołania oraz składania świadectwa wiary. Pełniej staram się też widzieć sprawy Kościoła w Polsce i w świecie.
Dwadzieścia pięć lat to dużo czy mało?
– Średnio. To bardzo dobry czas na wytężoną pracę, której fundamentem jest życiowe doświadczenie i pełnia sił. To pozwala owocnie służyć Kościołowi.
Srebrni jubilaci mają marzenia związane z przyszłością?
– Srebrni marzą, by dożyć złotego jubileuszu w miarę dobrej kondycji umysłowej i fizycznej (śmiech) i modlą się, by nie ulec pokusie poczucia spełnionego obowiązku i spoczywania na laurach.
Biskup Adam urodził się 13 kwietnia 1961 r. w Ścinawce Średniej, święcenia prezbiteratu otrzymał 24 maja 1986 r., sakrę biskupią przyjął 8 maja 2008 r. w Świdnicy.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
W Australii dzieci przystępują do bierzmowania przed pierwszą komunią.
Dla lokalnych chrześcijan kluczowym problemem jest dziś przetrwanie pod względem finansowym.
Przed egzaminem dojrzałość co czwarty maturzysta pielgrzymował na Jasną Górę.
Jedynym rozsądnym wyjściem w sytuacji zagrożenia kraju jest przebaczenie i pojednanie.