Katecheza. Czyli co?

xwl

Katecheza w Kościele zawsze jest dziełem wspólnoty, będącej miejscem spotkania Zmartwychwstałego Pana.

Jednym z tematów, podjętych na ostatnim zebraniu plenarnym Konferencji Episkopatu Polski, była katecheza. W wydanym na zakończenie komunikacie czytamy między innymi: „Podczas dyskusji biskupi podkreślili konieczność ożywienia katechezy parafialnej i ewangelizacyjnej, która daje możliwość doświadczenia wiary, modlitwy i wspólnoty Kościoła. W tym kontekście nadzieję budzi katecheza przedsakramentalna oraz podjęte przygotowania do wprowadzenia posługi katechistów i animatorów grup duszpasterskich. Apel o katechezę parafialną nie oznacza jednak rezygnacji z lekcji religii w szkole. Katecheza w parafii i lekcje religii stanowią bowiem dwie rzeczywistości wzajemnie się uzupełniające”.

W Internecie natychmiast pojawiło się wiele komentarzy. Doceniających, ale i krytykujących wskazania biskupów. Analizując liczne głosy można było odnieść wrażenie, że wielu spośród wypowiadających się nie widzi wskazanej w komunikacie subtelnej różnicy między katechezą a lekcją religii w szkole. Co w pewnym sensie nie dziwi. Po pierwsze wskazujące na różnice i zależności obydwa Dyrektoria o katechizacji znane są raczej specjalistom. Podejrzewam, że zapoznało się z nimi niewielu księży. Po drugie mamy za sobą kształtujący świadomość czas euforii, kiedy to wielu mówiło o wspaniałym narzędziu ewangelizacji, jakim jest „katecheza w szkole”. Dziś z uchwyceniem wspomnianej różnicy mamy problem. Dlatego tytułowe: katecheza, czyli co…

Przygotowując wielkanocny cykl chrzcielny trafiłem na opis celebracji poprzedzającego przyjęcie chrztu rytu Effeta, znajdujący się w starożytnym Sakramentarzu Gelazjańskim. Diakoni, w asyście świec i kadzidła, wnosili księgi Ewangelii, a celebrans zwracał się do zgromadzonych kandydatów: „przyszliście celem otworzenia wam uszu dla Ewangelii”. Następnie śpiewano 20 wersów, zaczynając od Mateusza, po czym księgę odnoszono do specjalnego pomieszczenia, w którym katechumeni dotykali jej przez specjalne płótno. Przedstawienie czwartej Ewangelii kończyła doksologia. Czy była to katecheza? Oczywiście! Czy była to celebracja? Tak! Było to dzieło jednej osoby? Nie! Bo katecheza w Kościele zawsze była i powinna być dziełem wspólnoty, przekazującej nie tyle wiedzę, ile będącej miejscem doświadczenia Zmartwychwstałego Pana, żyjącego i działającego we wspólnocie uczniów. Taki obraz katechezy wyłania się z poprzedniego i obecnego Dyrektorium. Taką rolę przypisuje parafii opublikowana przed dwoma laty Instrukcja „Nawrócenie duszpasterskie wspólnoty parafialnej w służbie misji ewangelizacyjnej Kościoła”.

Mówiąc i pisząc o będącej działaniem całej wspólnoty parafialnej katechezie musimy uświadomić sobie, że nie wchodzimy na grunt nieznany i niezagospodarowany. Warto przypomnieć przy tej okazji, że w roku 1983 ukazał się poświęcony katechezie numer Międzynarodowego Przeglądu Teologicznego Communio. Co ciekawe, piszący w nim autorzy niemalże czterdzieści lat wyprzedzili papieża Franciszka, zwracając uwagę na posługę katechisty, mającego być „świadkiem przekazującym mu (katechizowanemu – xwl) swoje zespolenie z Chrystusem”.

Mamy także wypracowane i sprawdzone wzorce. Chociażby całe cykle będących formą katechezy celebracji, towarzyszących formacji w Ruchu Światło-Życie. Od Oazy Dzieci Bożych do formacji diakonijnej. Blachnicki ciągle czeka na odkrycie. Co prawda w czasie zachwytu „katechezą w szkole” mówiono, że jego czas przeminął; że to było dobre w stanie wojennym, a dziś (znaczy na przełomie 1999/2000) mamy inne czasy i inną rzeczywistość. Ale zapominano o kontekście jego wizji ewangelizacji, parafii i katechezy. Program formacyjny Ruchu nie odpowiadał na zagrożenia realnego socjalizmu. Przekładał – co zauważył będąc jeszcze metropolitą krakowskim kard. Wojtyła – na język praktyki eklezjologię Soboru Watykańskiego II i umiejętnie wykorzystywał w proponowanym systemie formacyjnym wskazania Obrzędów Chrześcijańskiego Wtajemniczenia Dorosłych.

Ruch Światło-Życie nie jest jedyną propozycją. Inną są katechezy Drogi Neokatechumenalnej, syntetycznie opisane we wspomnianym wyżej numerze Communio. Ukazał się przy okazji Światowych Dni Młodzieży You Cat dla bierzmowanych, zawierający także pomoc do przygotowania celebracji. W Wydawnictwie jedność opublikowano cykl „Ułożyć życie z Bogiem”, a jego częścią są celebracje przed bierzmowaniem. To zaledwie kilka przykładów.

Czego zatem brakuje? Co jest trudnym do przeskoczenia progiem? Na poziomie tradycyjnej, małej parafii, niewątpliwie brak ewangelizującej i katechizującej wspólnoty. Bo w przygotowanie i przeprowadzenie jej, oprócz prezbitera i katechisty, powinni zaangażować się w nią rodzice chrzestni, towarzyszący katechizowanym animatorzy, lektorzy (ich zadaniem nie jest tylko posługa słowa podczas celebracji Eucharystii; także posługa w katechezie), głoszący świadectwa czy podejmujący diakonię modlitwy. Ich obecność będzie gwarantem, że katecheza stanie się miejscem nie tyle zdobywania kolejnej porcji wiadomości religijnych, co doświadczeniem, dotknięciem Pana, żyjącego i działającego w swoim Kościele. Zatem jeśli mamy zacząć odnowę katechezy w parafii, od tworzenia i formowania takich zespołów/wspólnot katechizujących trzeba zacząć.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10