Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu

O aktualnym wymiarze świętości matki Elżbiety Róży Czackiej mówi s. Radosława Podgórska ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża.

Andrzej Grajewski: Co w biografii matki Elżbiety Róży Czackiej jest aktualne i może nas inspirować?

S. Radosława Podgórska: Myślę, że jej stanowczość lub determinacja i wytrwałość. Nie poddawała się żadnym trudnym czy nawet tragicznym sytuacjom. Pytała Pana Boga, czego od niej oczekuje, nawet w czasie najtrudniejszych prób, gdy straciła wzrok. Istotne jest także wsparcie, jakie otrzymywała od innych osób w najważniejszych chwilach swego życia. Płynie stąd przesłanie, że nie jesteśmy nigdy sami, ale zawsze wokół nas są ludzie gotowi nieść nam pomoc, tylko musimy się na nich otworzyć. Wreszcie niezmiennie aktualne jest zaufanie i zawierzenie jej misji Panu Bogu. W pewnym momencie wiedziała, że własnych środków materialnych starczy jej jedynie na rok dalszego prowadzenia tej pracy. Nie załamała się jednak, ale ją kontynuowała w przekonaniu, że jeśli Opatrzność Boża chce, aby to dzieło mogło służyć, to znajdą się także środki na jego realizację.

Czy wspólna beatyfikacja nie spowoduje, że monumentalna postać kard. Stefana Wyszyńskiego, która jest w centrum tych przygotowań, przyćmi blask świętości matki Czackiej?

Słyszałam takie obawy, ale myślę, że wspólna beatyfikacja uwypukli zarówno mniej dostrzegane cechy osobowości i pobożności księdza prymasa, jak i zwróci szerszą uwagę na matkę Czacką. Gdyby nie było wspólnej beatyfikacji, zainteresowanie jej osobą z pewnością byłoby dużo mniejsze. Od chwili ogłoszenia wspólnej beatyfikacji matki Czackiej z kard. Wyszyńskim doświadczamy o wiele bardziej wzmożonego zainteresowania, zarówno samą matką, jak i Laskami.

Laski były i są ważnym miejscem spotkań dla poszukującej wiary polskiej inteligencji. Czy matka Elżbieta może być patronką dialogu z osobami poszukującymi wiary?

Niewątpliwie może być patronką dialogu z osobami poszukującymi prawdy. Sama z takimi się spotykała, potrafiła ich wysłuchać i udzielać rad, które czasami zmieniały ich życie i skutkowały powrotem do Pana Boga. Jeśli ktoś mówił, że nie otrzymał łaski wiary, po spotkaniu z nią wiedział, że u jej boku mógł się czuć bezpieczny i akceptowany. U niej każda osoba miała oraz odczuwała swoją wartość, godność i była jednakowo szanowana.

Matka Elżbieta stworzyła w Polsce podstawy nowoczesnego zajmowania się osobami niewidomymi i niedowidzącymi. W perspektywie zbliżającej się beatyfikacji warto się zastanowić, co w tej materii mamy obecnie do zrobienia.

Osoby z dysfunkcją wzroku znajdują się w centrum tej beatyfikacji i myślę, że ich sprawa bardziej zwróci uwagę społeczeństwa. Dość często niesprawiedliwie zalicza się osoby niewidome do kręgu osób chorych. Wzbudza to sprzeciw osób z dysfunkcją wzroku, które mówią: nie jesteśmy chorzy, jedynie nie widzimy. Nie dotyczy to kategorii choroby, ale dysfunkcji. Beatyfikacja może się przyczynić do podjęcia ciągle nierozwiązanych problemów tego środowiska oraz zastanowienia się nad miejscem osób niewidomych w społeczeństwie. Niestety, nieustannie natrafiają one na różne przeszkody, m.in. w znalezieniu odpowiedniej pracy. Na przykład osoba niewidząca, która jest bardzo dobrym informatykiem, ma problem, gdyż w sposób naturalny pracuje trochę wolniej, co nie znaczy, że gorzej. Podczas gdy osoba widząca widzi wszystko naraz na ekranie, osoba z dysfunkcją wzroku musi kilkakrotnie przejść kursorem, by – dzięki oprogramowaniu mowy – usłyszeć, jakie pola i jaki tekst jest na ekranie. Tymczasem obecność takich osób często przynosi inne korzyści pracodawcy, który zdecydował się na jej zatrudnienie. Słyszałam o tym, jak obecność niewidomych zmieniłą atmosferę w zespole współpracowników, otwierając ich na siebie wzajemnie czy budząc empatię w całym zespole. To przekładało się także na wyniki w pracy. Ludzie deklarowali, że dobrowolnie pozostaną kilka minut dłużej, aby dostosować się do rytmu pracy niewidomego informatyka. Inny przykład związany jest z zawodem masażysty, który daje niewidomym szanse na usamodzielnienie się. Dzisiaj jednak masażysta powinien być także fizjoterapeutą. Niestety, większość narzędzi fizjoterapeutycznych nie jest udźwiękowionych, co utrudnia ich wykorzystanie przez osobę niewidomą. To jedna z wielu spraw, które czekają na zainteresowanie, aby życie i praca osób niewidomych stały się łatwiejsze. Warto o nich mówić w kontekście beatyfikacji matki Czackiej.

Jak obecnie rozwija się Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża?

Jesteśmy obecne nie tylko w Polsce, ale mamy nasze domy na Ukrainie, w Indiach oraz w Rwandzie. Przez blisko 10 lat nasze zgromadzenie służyło także w RPA. Poza granicami Polski prowadzimy placówki dla osób z dysfunkcją wzroku. Odczuwamy, także w naszym zgromadzeniu, kryzys powołań do życia zakonnego, liczba powołań w Polsce wyraźnie się zmniejszyła. Obecnie po ślubach jest nas 126 Polek (1 Albanka, która ma już obywatelstwo polskie), 4 Ukrainki, 33 Hinduski, 2 Afrykanki. W tej chwili nie mamy polskich sióstr w nowicjacie, ale są w Indiach i Afryce.

W listopadzie 2010 r. miało miejsce cudowne uzdrowienie za przyczyną matki Czackiej ciężko rannej w wypadku małej dziewczynki. Jej życie było zagrożone, a lekarze dawali nikłe nadzieje na ozdrowienie. Dzisiaj jest już dorosła. Czy przewiduje się jej udział w beatyfikacji?

Ta dziewczynka ma na imię Karolina i niedawno zdała maturę. Wkrótce rozpocznie studia i oczywiście będzie brała udział w uroczystości. Będzie niosła relikwiarz matki Elżbiety w trakcie Mszy św. beatyfikacyjnej. Jest także zaangażowana w przygotowanie do beatyfikacji na terenie własnej parafii, która leży pod Łomżą. Po beatyfikacji relikwie matki zostaną wprowadzone do tej parafii. Karolina jest w pełni świadoma tego, że odzyskała zdrowie za przyczyną matki Czackiej. Jak mówi, niewiele z tamtych chwil pamięta, gdyż była małym dzieckiem, ale wie, że matce zawdzięcza to, kim jest, że jest zdrowa i całkowicie sprawna.

Wraz z siostrą Albertą przygotowywała Siostra positio w trakcie procesu beatyfikacyjnego matki Czackiej. Czy ta praca pozwoliła odkryć na nowo jakieś szczególne cechy tej kandydatki na ołtarze?

Takich odkryć było wiele, ale najważniejsze chyba było zadziwienie, że Pan Bóg używa do swoich planów tak kruchych narzędzi. Oboje: prymas i matka byli bardzo słabego zdrowia. O matce Elżbiecie jeden z warszawskich kurialistów powiedział: „Ślepej babie zachciało się zakon zakładać”. Jednak pomimo tak kruchego zdrowia oboje byli mocarzami ducha i dokonywali rzeczy niezwykłych. Czasami nam się wydaje, że aby sprostać życiowym wyzwaniom, musimy być silni, sprawni, zahartowani. Okazuje się jednak, że Panu Bogu podoba się coś innego. Jakby chciał przez wybór takich ludzi nam pokazać, że jeśli człowiek całkowicie zawierzy, Jego moc wystarczy. I jeszcze jeden aspekt posługi matki szczególnie zwrócił moją uwagę. To nie jest tak, że kiedy podjęła decyzję, aby poświęcić się pracy dla niewidomych, od razu była do tego przygotowana. Ona do tej pracy przygotowywała się przez dziesięć lat, studiując doświadczenia innych, zastanawiając się, jak można to zastosować w naszych warunkach, ucząc się stale i przechodząc własną rehabilitację, wreszcie modląc się o wybór właściwej drogi. Dzisiaj wszyscy oczekują szybkich wyników. Matka Czacka uczy nas, że wielkie dzieła rodzą się z cierpliwości i wytrwałości.

Beatyfikacja wydaje się także dobrą okazją do odkrycia pism matki?

Na potrzeby positio przekładałam obszerne ich fragmenty na język włoski. To sprawiło, że musiałam głęboko wejść w jej myśl i pojąć sens tego, co chciała wyrazić. W czasie tej pracy czułam się tak, jakbym usiadła z matką Elżbietą twarzą w twarz i zaczęłyśmy poważną rozmowę o tym wszystkim, co ją inspirowało i prowadziło przez życie. To wspaniała lektura, którą polecam każdemu.

Co więc najważniejszego miałaby matka Elżbieta nam do powiedzenia w przededniu beatyfikacji?

Myślę, że przywołałaby słowa z „Małego Księcia”, że najważniejsze jest niewidoczne dla oczu. Także w wymiarze duchowym. Nie bójmy się więc ufać Panu Bogu. Nie bójmy się iść przez ciemność wiary i nie bójmy się trudności. W każdej trudności ukryty jest bowiem jakiś Boży zamiar. Dlatego, jeśli jest trudno, to nie znaczy, że jest źle. Całe życie matki Elżbiety pokazuje, że każda trudność, jaką napotykała, przygotowywała ją do podjęcia nowych wyzwań. Nie czyniła nic z siebie, ale na modlitwie rozeznawała, co Pan Bóg chce jej powiedzieć przez konkretne doświadczenia i wyzwania. •

Siostra Radosława Podgórska

przygotowywała dokumentację procesu beatyfikacyjnego matki Elżbiety Róży Czackiej i koordynuje w zgromadzeniu przygotowania do beatyfikacji. W latach 2013–2019 była przełożoną generalną Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11