Poseł też człowiek

Przekonać człowieka to jedno. Zmanipulować go czy zmusić - to coś zupełnie innego.

25 września, epidemii w Polsce dzień 206. Zakażeń przybywa. Zwłaszcza tam, gdzie ich wcześniej było mało. Co nas czeka? Przyszłość zawsze jest wielką niewiadomą. Zobaczymy. Niewiadomą za to powoli przestaje być przyszłość rządzącej koalicji i rządu. Wszystko wskazuje na to, że mimo tarć nie będziemy mieli ani rządu mniejszościowego, ani nowych wyborów. Która z partii koalicji na tym zyskała, która straciła, nie jestem pewien. Pozory bywają mylące. To zresztą nie tak istotne. Został mi jednak po tym wszystkim poważny niesmak.

Nie, nie o polityczne przepychanki chodzi. I nawet nie o słuszność zapisów nieszczęsnej „piątki dla zwierząt”. Raczej o to, że próbowano wprowadzeniem dyscypliny przy głosowaniu zmusić posłów do głosowania tak, jak sobie tego zażyczyły gremia przywódcze. A że mimo wszystko niektórzy się wyłamali zaczęła się awantura. Takie stawianie sprawy, niezależnie czy dzieje się tak w Zjednoczonej Prawicy czy w innym ugrupowaniu – przypomnę, że tak działo się też swego czasu w PO – uważam za szyderstwo z zasad demokracji. I o ile rozumiem jeszcze, że dyscyplina potrzebna jest w głosowaniach dotyczących spraw ważnych dla funkcjonowania państwa – np. gdy chodzi o zatwierdzenie budżetu – to zupełnie nie rozumiem, dlaczego wprowadza się ją w sprawach, w których wynik głosowania nie jest tak istotny dla bieżącej polityki, gdzie można by uwzględniać różne racje niezależnie od partyjnej przynależności, gdzie powinny liczyć się rozum i sumienie posła. Czyli - jak to się mówi – do głosowania w sprawach światopoglądowych, choć akurat nie wiem, czy stosunek do hodowania zwierząt na futro można odnosić aż do światopoglądu.

Rozumiem argumentację partyjnych przywódców: daliśmy wam dobre miejsca na listach wyborczych i dlatego powinniście nas słuchać. Rozumiem, ale jej nie przyjmuję. Uważam, że można też użyć argumentu dokładnie odwrotnego: dobrego wyniku partii nie wypracowali sami partyjni przywódcy; niektórzy wyborcy – na przykład ja – głosują na te, nie inne osoby, mimo, iż nie darzą sympatią tego czy innego partyjnego przywódcy, na którego nigdy by nie zagłosowali. Twierdzenie, że „to dzięki nam” po prostu trąci bufonadą.

Najgorsze jednak, że tego rodzaju podejście sprowadza demokratycznie wybranych posłów do roli automatów do głosowania. Nieważne co myślą, nieważne jakie mają przekonania: ba, nieważne nawet argumenty! Mają głosować, jak wierchuszka wymyśliła. Przepraszam, ale z takim stawianiem sprawy nie zgadzałem się ani dawniej, gdy to w PO leciały głowy za niewłaściwe głosowania, ani teraz, gdy to samo dzieje się w Zjednoczonej Prawicy. Nie po to mamy 460 posłów, żeby o kształcie ustaw decydować miała prawo jedynie wąska ich grupa. To kpina z idei demokracji.

Dlaczego piszę o tym w portalu poświęconym tematyce religijnej? Bo ta sprawa ma także swój wymiar moralny. Uprzedmiotowienie człowieka i sprowadzenie go do roli pionka w swojej grze o postawienie na swoim to rzecz skrajnie przeciwna temu, co głosi chrześcijaństwo. Niech decyduje, większość, zgoda. Ale posłowie zwyczajnie mają nie tylko prawo, ale i obowiązek głosować zgodnie z własnym rozumem i własnym sumieniem. I z obowiązku kierowania się nim nie zwolni żadne posłuszeństwo władzom partii.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7