Misjonarz, który zastąpił męczenników w Pariacoto

O. Stanisław Olbrycht to polski franciszkanin, który po zamordowaniu bł. ojców Zbigniewa Strzałkowskiego i Michała Tomaszka w Pariacoto w Peru poprowadził ich osieroconą parafię.

Misjonarz przebywa w Krakowie, by w przypadające jutro liturgiczne wspomnienie swoich współbraci modlić się w bazylice św. Franciszka z Asyżu, gdzie znajduje się kaplica Męki Pańskiej, w której umieszczone są ich relikwie. W tej samej kaplicy, kilka dni po męczeństwie franciszkanów, z ich rodzinami spotkał się św. Jan Paweł II, a w roku 2016 - papież Franciszek.

Po męczeńskiej śmierci w 1991 roku ojców Strzałkowskiego i Michałka, w Pariacoto nie było kapłanów. Bracia przyjeżdżali tam okazyjnie, by udzielać sakramentów osieroconym Peruwiańczykom. Zjawiali się bez zapowiedzi. Ludzie wiedzieli, że gdy słyszą dzwony to znak, że w kościele będzie Msza. Taka sytuacja trwała do 1994 roku, kiedy to o. Stanisław Olbrycht dotarł do Peru. Wróciły też siostry zakonne, by wzmacniać duchowo mieszkańców Pariacoto, którzy sami organizowali liturgię słowa, celebracje pożegnalne na pogrzebach czy chrzty dzieci.

Zakonnicy wznowili posługę w rozległej andyjskiej parafii, kierując się wskazówkami miejscowego biskupa, który radził, by do żadnej z 73 wiosek należących do ich rejonu nie przyjeżdżali bez zaproszenia miejscowej ludności. Takie zaproszenie świadczyło bowiem o tym, że wierni mają pozwolenie od terrorystów Świetlistego Szlaku na organizację swoich nabożeństw i nie grozi im niebezpieczeństwo z ich strony. - Przekonaliśmy się, że nie dostarczamy powodów do prześladowań, jeśli tylko żyjemy roztropnie, nie krytykujemy sytuacji politycznej w Peru i nie doprowadzamy do konfrontacji - wspomina o. Olbrycht. Dziś w misji w Pariacoto posługuje dziesięciu kapłanów z Polski, jeden Niemiec i czterech Peruwiańczyków. Dwóch z nich pracuje na Kubie.

Odbudowa misji nie była łatwa. Już w dniu pogrzebu błogosławionych męczenników pojawił się w kościele człowiek z paczką, w której znajdował się ładunek wybuchowy. Miał wysadzić świątynię wraz z żałobnikami. - To, że został w porę zdemaskowany, jest cudem za sprawą naszych braci Zbigniewa i Michała - twierdzi z przekonaniem franciszkanin.

Dzień po pogrzebie zgłosili się ludzie, którzy domagali się oddania zabudowań misji. "Księża zginęli, misja umarła" - argumentowali. Wiadomo było, że są to ludzie Świetlistego Szlaku, którzy nie rozumieli, że Kościół to nie tylko kapłani, ale przede wszystkim wierni.

W pierwszą rocznicę śmierci męczenników, w kapliczce im poświęconej pojawiły się napisy: "Śmierć współpracownikom księży". Nie było bezpiecznie. - Byłem świadkiem, kiedy przyjechała pielgrzymka, a wraz z nią ekipa policyjna, która najpierw rozpracowała teren. Obszukali wszystkie zakątki i dopiero wtedy pielgrzymi mogli się zbliżyć do miejsca śmierci męczenników - opowiada o. Olbrycht, przyznając, że pielgrzymki były wtedy bardzo ryzykowne.

Z czasem obecność franciszkanów spowodowała, że strach przed Świetlistym Szlakiem minął i zaczęły przyjeżdżać grupy pątników. Przyczynił się także do tego proces beatyfikacyjny braci.

Bł. Michał Tomaszek jest ważną postacią dla młodzieży i dla rodzin założonych przez jego dawnych wychowanków. Bł. Zbigniew Strzałkowski przez lud andyjski postrzegany jest jako "ten, który leczy", bo za życia opatrywał ludziom rany. Obaj bracia uważani są za tych, którzy pomagają w walce z terroryzmem i nienawiścią.

Jak informuje br. Jan Hruszowiec OFMConv., promotor kultu franciszkańskich męczenników, relikwie braci są już obecne w 350 miejscach na całym świecie.

Błogosławieni Zbigniew Strzałkowski i Michał Tomaszek śmierć męczeńską ponieśli 9 sierpnia 1991 r. w Pariacoto w Peru z rąk terrorystów z ugrupowania Sendero Luminoso (Świetlisty Szlak). Decyzją Ojca Świętego Franciszka z 5 grudnia 2015 r. polscy franciszkanie zostali beatyfikowani w stolicy diecezji, na terenie której pracowali (Chimbote).

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7