Co dał nam Chrystus?

Co właściwie stało się dzięki Chrystusowi? Na czym polega zmiana naszej sytuacji? Co to znaczy, że jesteśmy usprawiedliwieni? Paweł zmagał się z tym tematem. My zmagamy się, by zrozumieć Pawła.

Usprawiedliwienie. To jest kluczowe pojęcie teologii św. Pawła. Tym słowem opisuje on najczęściej skutki krzyża i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa zbawienne dla nas. Przyznajmy, usprawiedliwienie nie kojarzy się nam z językiem religijnym. Dzieci, które były nieobecne na zajęciach, przynoszą do szkoły usprawiedliwienie wypisane przez rodziców czy lekarza. „Usprawiedliwić” znaczy „wytłumaczyć kogoś przed kimś, oczyścić kogoś z zarzutów”. Jeden ze współczesnych teologów napisał z sarkazmem, że dziś domagamy się, by to Bóg usprawiedliwił się przed człowiekiem. Czy potrafimy zgodzić się z tym, że jest odwrotnie, to znaczy, że to człowiek potrzebuje usprawiedliwienia przed Bogiem?

Usprawiedliwienie, czyli co?

Aby zrozumieć, o co chodzi, trzeba wyjść od znaczenia słowa „sprawiedliwość” w pismach św. Pawła. U Żydów sprawiedliwość oznaczała prawość człowieka, cnotę moralną polegającą na wierności Prawu Bożemu. Człowiek sprawiedliwy – to etyczny ideał Starego Testamentu. Człowiek staje się sprawiedliwy przed Bogiem, jeśli przestrzega Jego przykazań: unika tego, co zakazane, czyni dobre uczynki. Akcent padał na działanie człowieka, który osiąga sprawiedliwość przez sumienne trzymanie się Tory Mojżeszowej. Paweł jako pobożny faryzeusz usiłował żyć według takiej sprawiedliwości. Stał się zabójcą. Spotkanie pod Damaszkiem wywróciło do góry nogami jego życie. Apostoł zrozumiał, że człowiek, wypełniając przykazania Tory (Prawa), nie jest w stanie stać się sprawiedliwy. Grzech tkwi w nas tak głęboko, że ani nasze dobre uczynki, ani nasze modlitwy czy inne akty religijne nie są w stanie go pokonać. O własnych siłach nie potrafimy osiągnąć takiej sprawiedliwości (prawości, świętości), o jaką chodzi Bogu. Dlatego to Chrystus nas „usprawiedliwił”. On przez swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie spowodował, że otrzymaliśmy Bożą sprawiedliwość. Dzięki Krzyżowi i Zmartwychwstaniu grzesznik staje przed Bogiem jako sprawiedliwy, prawy, uniewinniony. Paweł nazywa Chrystusa „naszą sprawiedliwością” (1 Kor 1,30), ponieważ przez Jego doskonałe posłuszeństwu Ojcu „wielu stanie się sprawiedliwymi” (Rz 5,19). To usprawiedliwienie dokonuje się darmo, z Jego łaski i przez wiarę.

Apostoł stawia sprawę na ostrzu noża: Prawo albo łaska. Pisze: „Wy, którzy szukacie usprawiedliwienia w Prawie, odstąpiliście od Chrystusa i utraciliście łaskę” (Ga 5,4). Zrozumiemy lepiej (co nie znaczy, że do końca!) dlaczego Paweł z takim radykalizmem głosi, że zostaliśmy usprawiedliwieni przez Chrystusa, jeśli uwzględnimy fakt, że jego nauka zrodziła się w ogniu walki. W pierwotnym Kościele przedmiotem sporu było przyjmowanie do wiary nawróconych pogan. Pytanie brzmiało: czy droga do bycia uczniem Jezusa wiedzie przez judaizm (obrzezanie i zachowanie żydowskiego Prawa)? Wszyscy pierwsi chrześcijanie byli praktykującymi żydami. Paweł jako Apostoł pogan odrzucił judaizm jako drogę usprawiedliwienia. Kłócił się o to nawet z samym św. Piotrem. Powtarzał w listach, że usprawiedliwienie dokonane przez Jezusa jest dobrem uniwersalnym, jest ofiarowane i Żydom, i poganom. „Teraz zaś niezależnie od Prawa została objawiona sprawiedliwość Boga, poświadczona przez Prawo i Proroków, sprawiedliwość Boga [dostępna] przez wiarę w Jezusa Chrystusa, dla wszystkich wierzących” (Rz 3,21–22).

Spór między chrześcijanami pochodzenia żydowskiego i pogańskiego to od dawna już historia. Wniosek ważny dla nas: Paweł odrzuca wszelkie formy samozbawienia, czyli próby osiągania świętości, doskonałości, szczęścia (Apostoł powiedziałby „sprawiedliwości”) własnymi siłami, bez oglądania się na Boga. Takie postawy mogą dotyczyć zarówno współczesnych pogan, jak i chrześcijan, którzy zredukowali swoją wiarę do wypełniania religijnych obowiązków albo wciąż sami chcą „zapracować” na niebo. I jednym, i drugim Paweł wskazuje na Chrystusa jako na jedyne źródło ludzkiego spełnienia. Tylko dzięki łasce Boga mogę być człowiekiem prawdziwie wielkim. Trzeba jedynie uwierzyć, czyli przyjąć Jego dar, któremu na imię: Jezus Chrystus.

Pojednanie, odkupienie, wolność…

Paweł posługuje się jeszcze kilkoma innymi określeniami, które w obrazowy sposób opisują zbawienie. Apostoł pisze często o „pojednaniu”. Chodzi zawsze o pojednanie człowieka z Bogiem, które dokonuje się przez Chrystusa. Inicjatywa pochodzi od Boga, który przenosi grzesznych ludzi ze stanu wrogości do stanu przyjaźni. To nie człowiek próbuje przejednać zagniewanego Boga, ale – mówiąc obrazowo – Bóg pierwszy wyciąga rękę do zgody przez Jezusa. Miłość Boga jest zawsze pierwsza. „Jeżeli bowiem, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Jego Syna, to tym bardziej, będąc już pojednani, dostąpimy zbawienia przez Jego życie. I nie tylko to – ale i chlubić się możemy w Bogu przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez którego teraz uzyskaliśmy pojednanie” (Rz 5,10–11). Paweł rozszerza pojednanie dokonane przez Chrystusa na cały kosmos: „W Chrystusie Bóg pojednał z sobą świat” ( 2 Kor 5,19).

Inne ważne słowo to „odkupienie”. Posłanie Syna na świat dokonało się, „aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo” (Ga 4,5). To nawiązanie do starożytnego obyczaju wykupywania niewolników. W Starym Testamencie to słowo odnosiło się do uwolnienia Izraelitów z Egiptu. Bóg „nabył” dla siebie lud na własność. Przez Chrystusa dokonało się „wykupienie” ludzi z niewoli grzechów i śmierci oraz obdarzenie wolnością i łaską przybranego synostwa. „Ceną jest ukrzyżowany Chrystus. Nie należy jednak pytać, komu ona została zapłacona. Jako wykupieni, chrześcijanie należą teraz do nowego Pana, Chrystusa – i to jest idea tej metafory” (J. Gnilka).
Blisko stąd już do idei wolności (gr. eleuteria). Paweł sam był wolnym obywatelem Rzymu, co nieraz podkreślał. Jezus swoim dziełem przyznał nam wszystkim status wolnych obywateli królestwa Bożego. „Nasza ojczyzna jest w niebie” (Flp 3,20) – stwierdza Apostoł. Przebywając na ziemi, już tworzymy kolonię ludzi wolnych wewnętrznie, wyzwolonych z mocy grzechu, Prawa i śmierci. Wolność oznacza nie tylko wyzwolenie z więzów, ale i pozytywne powołanie do chwały i do pełnego życia. Apostoł jest realistą, wie, że nawet w ochrzczonym jest jakiś pęd ku zniewoleniu. Dlatego wzywa do rozumnego obchodzenia się z wolnością: „Wy zatem, bracia, powołani zostaliście do wolności. Tylko nie bierzcie tej wolności jako zachęty do hołdowania ciału, wręcz przeciwnie, miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie!” (Ga 5,13). Wolność nie jest celem samym w sobie. Człowiek jest wolny po to, aby kochać. Paweł zwraca uwagę, że pełnię tak rozumianej wolności osiągniemy dopiero w chwale wiecznej.

Nic nie musisz

Apostoł Narodów pisze jeszcze o „przebłaganiu”, „nowym stworzeniu”, „uświęceniu”, „przemienieniu”, „otoczeniu chwałą”. Każde z tych określeń ukazuje jakiś inny aspekt całości. To zazwyczaj nawiązania do helleńskiego i żydowskiego dziedzictwa Pawła, który na różne sposoby chce przekonująco opisać dzieło Jezusa. Wszystkie te metafory oddają jedną centralną myśl: to Bóg nas zbawia, On ocala z katastrofy grzechu, śmierci i podnosi na wyższy poziom istnienia. Jego łaska objawiła się raz na zawsze w osobie Jezusa Chrystusa, a przez głoszoną Ewangelię ta łaska jest dostępna dla wszystkich, do których dociera Słowo. Paweł poucza, byśmy nigdy nie stawiali wozu przed wołami. Tym, co nas „ciągnie”, nie jest nasze postępowanie moralno-ascetyczne czy religijne praktyki. Pociąga nas łaska Boga, czyli Jego miłość. To jest paliwo naszego serca. W chrześcijaństwie nie ma właściwie miejsca na nakaz „ty musisz”, dominuje tryb oznajmujący „ty jesteś”, nie z natury, ale z czyjejś łaski. Jesteś ocalony, jesteś synem, córką, a nie niewolnikiem, jesteś wolny… Właściwe wezwanie brzmi: „stawaj się tym, kim jesteś!”.

Kiedy ksiądz Marcin Luter zaczął wykładać List do Rzymian, odkrył w nim wyzwolenie z palących go wyrzutów sumienia, lęków, poczucia niegodności. Zachwycił się nauką o usprawiedliwieniu.
Uczynił z niej centralny motyw swojej teologii. Niestety, zabrakło mu pokory. Krytykując nadużycia w Kościele, zamiast koniecznego oczyszczenia przyniósł rozłam. Przez prawie pięć wieków protestantom i katolikom wydawało się, że linią graniczną podziału jest właśnie nauka o usprawiedliwieniu.

Efektem dialogu katolicko-luterańskiego stało się podpisanie w 1999 roku „Wspólnej deklaracji w sprawie nauki o usprawiedliwieniu”. Okazało się, że różnice dotyczą niuansów. W tym, co najważniejsze, katolicy i protestanci są zgodni.

Po prostu i jedni, i drudzy powtarzają razem ze św. Pawłem: nie zbawiają nas nasze dobre uczynki czy modlitwy, ale dzięki Chrystusowi jesteśmy sprawiedliwi przed Bogiem, ocala nas Jego łaska, jeśli przyjmujemy ją wiarą. Nasza moralność i nasza pobożność są dziełem działania Bożego Ducha w nas.



Korzystałem z książek Joachima Gnilki i Romano Penny pt. „Paweł z Tarsu” oraz z Katolickiego Komentarza Biblijnego.
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8