Między służbą, władzą i charyzmatem

"Zakonnice nie chcą być dłużej służącymi księży". Ten temat budzi wiele skrajnych emocji. Warto go uporządkować.

Podjęty niedawno przez L'Osservatore Romano temat pracy sióstr zakonnych to temat szeroki, zwłaszcza że pojawiły się kolejne wypowiedzi i komentarze. Warto mu się przyjrzeć z punktu widzenia nauczania Kościoła.

Pierwsza kwestia, o której trzeba tu pamiętać, to fakt, że prowadzenie domu czy kuchni dla duchowieństwa to nie jest charyzmat zakonny sióstr. O ile wiem, żadnych. To praca zarobkowa, podobnie jak w przypadku osób świeckich pozwalająca na utrzymanie domu i rodziny. Tyle, że w tym momencie mówimy o domu zakonnym i rodzinie zakonnej. Siostry muszą coś jeść, muszą się ubierać (także te, które nie pracują), muszą ogrzać dom, w którym mieszkają, zapłacić za prąd, gaz czy telefon, muszą też sfinansować własną formację czy pełnione dzieła. Czasem charyzmat zakonu stanowi jednocześnie pracę zarobkową. Nie zawsze.

Za pracę należy się odpowiednie wynagrodzenie. To powinien być truizm. W końcu zatrzymana zapłata robotników woła o pomstę do nieba. Elementem wynagrodzenia jest też opłacone ubezpieczenie. Emerytura, na którą siostra przez lata zapracuje, będzie kiedyś stanowiła część utrzymania jej wspólnoty. Pracownik powinien mieć określone godziny pracy i prawo do odpoczynku. Powinien też (znowu truizm) być traktowany z szacunkiem. Nie ma znaczenia, czy jest osobą świecką, konsekrowaną czy duchowną. Jest człowiekiem.

Nie można relacji pracodawca-pracownik mieszać z relacjami rodzinnymi, w których przecież nie liczy się godzin pracy czy za pracę nie płaci. Istotnie, ale wówczas każdy członek rodziny powinien być traktowany równo, każdy ma prawo do podobnego zaspokojenia jego potrzeb, w tym ekonomicznych czy odpoczynku. Rodzina ma też obowiązek opieki, pomocy w chorobie czy starości... Nie można wziąć z modelu rodzinnego tylko tego, co dla kogoś korzystne, pomijając zaciągane zobowiązania.

W niektórych komentarzach wypływa kwestia władzy i służby. Władzy, dodajmy, powiązanej ze święceniami. Komentarze te gubią jednak podstawowy sens władzy w Kościele: to właśnie ona jest służbą. Na rzecz wspólnoty, którą się ma pod opieką (od najmniejszej do największej), na rzecz jej życia, na rzecz jej członków. Jeśli ktoś pragnie w Kościele władzy dla własnej pozycji... cóż, powinien przyjrzeć się swoim pragnieniom. Dotyczy to nie tylko tych, którzy tę władzę już sprawują. W nie mniejszym stopniu odnosi się do tych, którzy (które) by jej chciały. Władza w Kościele nie jest po to, by budować godność tych, którzy ją pełnią. Jest po to, by służyć. Jeśli ktoś służyć nie chce, powinien od władzy uciekać jak najdalej.

Siostry zakonne mają prawo (a nawet obowiązek) upominać się o odpowiednie wynagrodzenie za swoją pracę i o własną godność, jeśli w jakiejś sytuacji nie czują się szanowane. Trzeba jednak powiedzieć: to one same (ze wsparciem swoich przełożonych) powinny komunikować swoje oczekiwania i jeśli jest taka potrzeba przy nich trwać. Problem nie rozwiąże się bez ich udziału, choćby takiego, że zakomunikują swoje niezadowolenie zainteresowanej osobie. W końcu: nie mogę milczeć wobec cudzego grzechu, do tego zobowiązuje mnie Ewangelia. Przede wszystkim wtedy, gdy czyjś grzech dotyka mnie samej.

Warto też może zastanowić się, czy nie można zarabiać na życie w sposób bliższy charyzmatowi zakonu... W końcu po to siostry do zakonu wstąpiły, by tym charyzmatem służyć Bogu. Być może wtedy przestaną padać bardzo smutne stwierdzenia, z których wynika, że siostry nie wiedzą, jak mają przekazywać dobro... A ich własny charyzmat?

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10