Zapaleni

30 czerwca 1976 r. władze zorganizowały wiece potępiające warchołów z Ursusa i Radomia. Tego samego dnia w Murzasichlu Duch unosił się ponad górami. I zstąpił na oazowiczów. W ogniu.

Było zastrzeżone dla Odnowy w Duchu Świętym. Dlaczego tak się stało? Czy Ruch po pierwszej fascynacji wycofał się dyskretnie z przerabiania na własnej skórze 12. rozdziału Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian, czyli krótkiego przewodnika „Charyzmaty dla średnio zaawansowanych”? – Pamiętajmy, że ks. Blachnicki w połowie lat 70. przeżył wraz ze swymi współpracownikami wylanie Ducha Świętego – wyjaśnia ks. Ryszard Nowak, wybrany właśnie ponownie na moderatora diecezjalnego Ruchu Światło–Życie na Górnym Śląsku. – Stało się to przed doświadczeniem chrztu w Duchu Świętym, które było udziałem bp. Dembowskiego czy ks. Mariana Piątkowskiego. Początek lat 80., to czas, gdy niezwykle mocno akcentowano rolę Ducha Świętego. W Tarnowskich Górach nosiliśmy „fozki” z omegą, symbolem Ducha. Wychowywali nas ludzie, którzy znali ks. Franciszka i pielęgnowali rzeczywistość charyzmatów. I niezwykle ciekawa rzecz: gdy na pierwszej Kongregacji Odpowiedzialnych chciano określić samoświadomość Ruchu Światło–Życie, Blachnicki wypisał sobie kilkanaście pomysłów na to, jak ten ruch nazwać. Mam ksero tej niezwykłej kartki. Propozycje były różne: „Ruch Chrystusa Sługi”, „Ruch Żywego Kościoła” i tak dalej. Wśród tych propozycji zanotował: „Ruch Odnowy w Duchu Świętym”. Niezwykłe, prawda? Dlaczego po pierwszym otwarciu na Ducha wiele wspólnot wycofało się i zaczęło patrzeć na charyzmatyczną rzeczywistość z podejrzliwością? – W połowie lat 80. ten podejrzany Ruch Światło–Życie nagle rozlał się na całą Polskę (efekt papieża Jana Pawła II). I wówczas stała się bardzo niedobra rzecz, pokutująca w parafiach do dziś: niezwykłą, proroczą wizję Blachnickiego sprowadzono do federacji duszpasterstw młodzieży i rodzin – opowiada ks. Nowak. – Zamknięto oazę w salkach. Zagłaskano ją. A przecież sam ks. Franciszek pisał, że najważniejszym zadaniem Ruchu jest wychowanie świeckich katechistów, ewangelizatorów! Sprowadziliśmy Ruch do grzecznego, bezpiecznego duszpasterstwa młodzieży. „Odgórnie” przydzielano wspólnotom księży. Ci harowali ciężko przez cały tydzień, zajmując się przeróżnymi grupami parafialnymi, więc spotkanie oazy przenosili zazwyczaj na piątek, po lekcjach (dziś ta formuła się nie sprawdza!). I wymyślono dziwaczny twór „spotkanie ogólne”, czyli ideologiczna mowa księdza przerywana pioseneczkami z gitarką, a po nim rozesłanie do grup. I najważniejszym problemem oazy stało się to, jak atrakcyjnie przeżyć „spotkanie ogólne”. Bzdura! Nie trzeba przeżywać co tydzień ekstazy, „wysokiego C” (od tego są Dni Wspólnoty). Powoli zaczęto zaniedbywać charyzmaty. Pamiętajmy: oaza to nie jest zabawa na czas durnej i chmurnej młodości. To wejście w nieprzewidywalny świat Ducha. Charyzmatyczność oazy jest normą. Modelem jest dla mnie diakonia z Tychów. To ludzie pozostający w absolutnej łączności z Ruchem i pielęgnujący jego charyzmat.

Jan Paweł II

Odnowa w latach siedemdziesiątych rozwijała się prężenie w dwu nurtach: oazowym (na którym skupiłem się w niniejszym artykule) i pozaoazowym. Oba były niezwykle istotne, dynamiczne. Były jak naczynia połączone. Tę współzależność i jedność znakomicie oddał „spis lokatorów” spotkania promocyjnego ksiązki Nowickich. Obok reprezentującego środowiska Odnowy biskupa Bronisława Dembowskiego siedział ks. Adam Wodarczyk, odpowiedzialny za Ruch Światło–Życie. I uwaga dla strażników Tradycji oskarżających często charyzmatyków o to, że „odnowę” kupili od zielonoświątkowców zza oceanu w promocyjnej cenie. Duch zadziałał sam. W łonie Kościoła. Przebudzenie charyzmatyczne oazy, które obserwujemy dzisiaj, jest potwierdzeniem tego, że droga, którą obrał ks. Blachnicki, była słuszna. Dziś przynosi ogromne owoce. Patrzę na siedmiotysięczny tłum zgromadzony na Tyskich Wieczorach Uwielbienia animowanych przez diakonię Ruchu Światło–Życie. Słucham języków sączących się z głośników tej potężnej świątyni i wyobrażam sobie, co działo się pewnego lipcowego wieczoru na Podhalu. W wiosce, przy której nazwie obcokrajowcy łamią sobie języki.• Wszystkie cytaty za: Małgorzata i Marek Nowiccy, „Upili się młodym winem”, Wydawnictwo Świdermajer, 2013, 416 stron.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7