Chcemy być świadkami prawdy

O pamięci oraz warunkach skutecznego pojednania z abp. Mieczysławem Mokrzyckim

Czy Ksiądz Arcybiskup nie miał wątpliwości, podpisując wspólną Deklarację w sprawie zbrodni wołyńskiej? Przecież mogą pojawić się głosy, że w sposób niewystarczająco wyczerpujący i dokładny opisuje ona tamten dramat.

To pierwsza taka deklaracja, którą podpisuję nie tylko we własnym imieniu, ale także w imieniu Episkopatu Rzymskokatolickiego na Ukrainie. Przygotowania do podpisania trwały od jesieni ubiegłego roku. Początkowo miała to być wspólna deklaracja Kościoła Rzymskokatolickiego na Ukrainie i Kościoła Greckokatolickiego, jednak w końcu nie doszło do jej podpisania.

Dlaczego nie doszło?

Strona greckokatolicka nie chciała przyjąć naszych propozycji, aby tamtym wydarzeniom nadać prawdziwą nazwę i potępić je jako zbrodnię i mordy na Wołyniu. Biskupi greckokatoliccy chcieli ograniczyć się do wspomnienia 70. rocznicy wydarzeń na Wołyniu, bez precyzowania tego, co się wówczas wydarzyło. Sugerowano, że chodziło głównie o przesiedlenia polskiej ludności na Wołyniu. Jednym słowem mieliśmy wrażenie, że z tamtej strony nie ma gotowości do nazwania sedna sprawy, dlatego nie mogliśmy się zgodzić na tak ogólne formuły. Nikt bowiem wtedy by nie wiedział, rocznicę jakiej tragedii właśnie obchodzimy. Tymczasem my chcemy być świadkami prawdy historycznej o tym, co się tutaj stało przed 70 laty.

Czy podpisana deklaracja spełnia ten postulat?

Z pewnością jest bardziej precyzyjna i zbrodnię nazywa zbrodnią. Cieszę się, że uwagi zgłaszane podczas prac redakcyjnych przez naszą stronę zostały w niej uwzględnione.

Wszystkie?

Nie, nie wszystkie, ale większość. Nie znalazło się natomiast w dokumencie określenie „krwawa niedziela”, które symbolizuje dramat 11 lipca 1943 r., kiedy zaatakowano wiele polskich kolonii oraz wsi właśnie podczas niedzielnych Mszy św., bezwzględnie mordując zarówno wiernych, jak i kapłanów.

Wiele naszych sugestii – dotyczących charakteru tej zbrodni oraz potępiających skrajny nacjonalizm i szowinizm jako bezpośrednią jej ideową przyczynę – zostało jednak uwzględnionych. Zgoda na te sformułowania jest ważnym gestem ze strony Kościoła Greckokatolickiego, który wcześniej nie zawsze godził się na podobne oceny. Istotne było także powtórzenie słów kard. Lubomira Huzara z 2001 r. o „synach i córkach Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego”, którzy wyrządzili innym zło. Nie jest to wprawdzie przyznanie, że te mordy były ludobójstwem, ale z pewnością zawarta jest w tym gotowość do uznania odpowiedzialności za zbrodnie oraz prośba o ich wybaczenie. To jest bardzo ważne w całej tej sprawie.

Na Wołyniu wśród Ukraińców dominowało prawosławie, czy z Kościołami prawosławnymi także prowadzone są rozmowy na temat zbrodni wołyńskiej?

To prawda, że prawosławni dominowali na Wołyniu, ale to nie zmniejsza odpowiedzialności wyznawców Kościoła Greckokatolickiego, do którego zaliczała się przywódcza elita OUN-UPA. W ich ideologii wyznanie odgrywało istotną rolę, gdyż głoszono, że Ukraina powinna należeć wyłącznie do grekokatolików. Dlatego prześladowania były wymierzone zarówno w rzymskich katolików, jak i w prawosławnych. Tak więc kwestii odpowiedzialności za zbrodnię wołyńską nie da się zamknąć tylko prostym stwierdzeniem, że na Wołyniu dominowali prawosławni.

Co spowodowało, że teraz można było podpisać deklarację, a wcześniejsze rozmowy na Ukrainie zakończyły się niepowodzeniem?

Myślę, że także po stronie Kościoła Greckokatolickiego pojawiło się przekonanie, że należy w sposób bardziej otwarty oraz zgodny z faktami historycznymi mówić o przeszłości. To otwarło drogę do dalszego dialogu i przyjęcia treści deklaracji, pod którą mogliśmy się wspólnie podpisać.

W jednym z wywiadów Ksiądz Arcybiskup powiedział, że do warunków skutecznego pojednania należy potępienie przez obie strony skrajnego nacjonalizmu. W tej deklaracji rzeczywiście to nastąpiło, ale na Zachodniej Ukrainie nadal stawiane są pomniki dowódcom UPA, z których niejeden ma polską krew na rękach. Hierarchowie greckokatoliccy czasem biorą udział w uroczystościach pod tymi pomnikami. Czy więc deklaracja coś może zmienić w nastawieniu do tej bardzo dwuznacznej, z naszego punktu widzenia, tradycji?

Arcybiskup Światosław Szewczuk podczas pobytu w Polsce dość jednoznacznie odcinał się od tej tradycji, ale na Ukrainie bywa z tym różnie. Jak słusznie pan zauważył, zdarzają się uroczystości ku czci postaci okrytych ponurą sławą, w których biorą udział grecko- katoliccy kapłani. Mam nadzieję, że teraz także i ta sprawa będzie powoli się zmieniała i abp Światosław będzie o zbrodni wołyńskiej mówił na Ukrainie w ten sam sposób, w jaki mówił o niej w Polsce. Nie można ciągle zasłaniać się brakiem odpowiednich badań historycznych, choć dalsze studia oczywiście także są potrzebne. Do tego zresztą wspólnie wzywamy historyków z obu krajów.

Trudno jednak nie zauważyć, że spora część historyków ukraińskich ma zupełnie inne podejście do kwestii badania tamtej tragedii aniżeli historycy polscy. W ich pracach jest mowa o wojnie polsko-ukraińskiej, wskazywane są też okoliczności z bardzo odległej przeszłości, mające rzekomo decydujący wpływ na przebieg samej zbrodni.

Część historyków ukraińskich neguje masowy charakter zbrodni, twierdząc, że jeśli do nich dochodziło, to był to margines, a istotą „antypolskiej akcji” na Wołyniu – jak się mówi – były przymusowe przesiedlenia, a nie mordowanie Polaków.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11