4 x "nie" o. Knabita

- Katolik powinien mówić jasno: związki partnerskie - nie, in vitro - nie, aborcja - nie, zdrady małżeńskie - nie - podkreśla benedyktyn

Katolik powinien mówić jasno: związki partnerskie - nie, in vitro - nie aborcja - nie, zdrady małżeńskie - nie - podkreślał 3 lutego w Łodzi o. Leon Knabit. Benedyktyn z Tyńca apelował, by nie przejmować się tym, że ktoś skomentuje "zacofany", "moher", "armia Rydzyka". - Ja jestem armią Chrystusa i Niepokalanej - mówił o. Knabit.

Spotkanie ze znanym benedyktynem odbyło się w kościele pw. św. Elżbiet Węgierskiej. Zorganizowało je Stowarzyszenie Rodzin Katolickich.

O. Knabit zachęcał do odważnego dawania świadectwa swojej wiary. "Przyszliśmy do kościoła, należymy do mniejszości w Polsce" - mówił benedyktyn z Tyńca. "Kiedy wyjdziemy z kościoła, ta nasza grupa roztapia się w tej wielkiej Łodzi, o której kiedyś się mówiło, że jest czerwona, a dzisiaj jest jaka? Nijaka" - podkreślał o. Leon.

W sytuacji, gdy ludzi wierzących jest mniejszość, a Kościołowi zdarzają się błędy i sytuacje nawet bulwersujące, "tym bardziej muszę go kochać, tym bardziej o nim mówić, tym bardziej dzielić się swoją wiarą". To dzielenie jest konieczne, bo "wiara marnieje, więdnie, kiedy nie jest przekazywana".

Po wyjściu z kościoła ludzie wierzący "roztapiają się w morzu niewierzących" - mówił benedyktyn. "Jeśli jestem wierzący, powinienem to pokazywać. Trzeba pogłębiać wiadomości religijne. To, że coś było kiedyś, nie oznacza, że to już mnie nie dotyczy" - mówił o. Knabit i wyliczał rzeczy, które każdy katolik powinien robić, tak jak jego przodek sprzed kilkudziesięciu lat. "Tak samo klękam, tak samo się żegnam, tak samo się modlę, tak samo mówię o Bogu. Wyraźnie mówię, że związki partnerskie to nie, in vitro - nie, aborcja - nie, zdrada małżeńska - nie. Nie będę się przejmował tym, że ktoś powie: 'o, zacofany', 'o, moher', 'o, armia Rydzyka'. Ja jestem armią Chrystusa i Niepokalanej" - podkreślał benedyktyn z Tyńca.

O sile tej armii może świadczyć przypadek akcji SMS-owej, w której pojawiła się prośba o modlitwę w intencji kobiety, która chciała dokonać aborcji. "Modlitwa setek, tysięcy ludzi, pomogła w ocaleniu tego jednego życia" - mówił o. Knabit.

Po liturgii, już w sali im. Błogosławionego Jana Pawła II, o. Knabit wygłosił wykład o wierze i odpowiadał na pytania. Dotyczyły m.in. pracy w niedzielę, szacunku dla Komunii Świętej czy konieczności przewagi mówienia o postawach dobrych w stosunku do postaw grzesznych.

«« | « | 1 | » | »»
  • vanitas
    06.02.2013 14:02
    @ks. Malejko
    Z całym szacunkiem - ale ksiądz się myli. List do Rzymian: to róbcie, tego nie róbcie.
    1Kor, Ga, Ef - to samo...
    Didache - to samo - droga zbawienia i droga potępienia... Pasterz Hermasa, list św. Klemensa - to samo.

    Dla większości ludzi przykazanie miłości, czy też "kochaj i rób co chcesz" św. Augustyna jest niezrozumiałe, za mało konkretne.

    Dla większości ludzi "kochaj swoja żonę" - jest niby niezrozumiałe. Ludzie chca mieć konkrety. Dopiero poznajac konkrety będa potrafili zrozumieć dlaczego. A jak nawet nie zrozumiej - to te drogowskazy pomoga im unikać zła.

    Dodatkowo dochodzi kolejny czynnik życie w społeczeństwie. Katolik po prostu nie może pozwolić na czynienie zło tam, gdzie można zła nie czynić. "Będziesz miłował Pana Boga swego..." - a zło jest działaniem przeciw Bogu.
  • mim
    07.02.2013 13:36
    ogólniki. Katolik to wie i nie zrobi: in vitro, aborcji, związku partnerskiego czy zdrady. Ale czy powinien to forsować w życiu społecznym i prawnie zakazywać... tu już jest pole do dyskusji.
  • operator
    10.02.2013 14:40
    JacekNowak napisał:"Jeśli to uznać za siłowe narzucanie innym systemu wartości, to tak, jestem za siłowym narzucaniem systemu wartości w sytuacji, gdy w grę wchodzi krzywdzenie innych w imieniu tych systemów wartości"
    .....Problem niektórych ludzi polega na tym że nie rozpoznają co jest dobre a co złe,np.matka mordujaca własne dziecko uważa ze to jej brzuch i moze robic co chce ale że ona tak uwaza wcale nie zmienia faktu że sie myli i trzeba zabronic aborcji wbrew jej przekonaniom nawet pod przymusem tak jak pod przymusem zabrania sie np.kraść.
  • Minerwa
    03.03.2013 00:01
    Cztery razy nie? Tylko cztery? A ja powiadam, że chrześcijanin powinien być na nie co najmniej siedem razy. Przeciwko pysze, chciwości, nieczystości, zazdrości, nieumiarkowaniu w jedzeniu i piciu, gniewowi i lenistwu.
    Od tych rzeczy trzeba zacząć, a tamtych nie pomijać.
    Albowiem Bóg nie zakazuje związków partnerskich, in vitro, aborcji czy czego tam jeszcze dlatego, że te rzeczy są złe. Na odwrót! Ona są złe, ponieważ Bóg ich zakazuje.
    Nie należy zapominać, do kogo należy ziemia i wszystko co ją napełnia - i kto rozdaje karty.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7