Warmińskie non possumus

On szczególnie mógł czuć niebezpieczeństwo i gdyby wyjechał, byłoby to usprawiedliwione. Jednak został ze swoimi.

Uczniowie z Gietrzwałdu mają nowego patrona szkoły. Silnego, nieugiętego i wyrazistego. Kapłana, który złu się nie kłaniał. W sobotę, 16 czerwca, odbyły się uroczystości z udziałem przedstawicieli Kościoła i władz świeckich. Dzięki temu mało znana postać  warmińskiego kapłana, ks. Wojciecha Zinka, została wydobyta z zapomnienia. – Przekonuje mnie odwaga ks. Zinka. Przeciwstawił się niesprawiedliwemu prawu i poniósł za to konsekwencje – mówi Mateusz Dominikowski, gimnazjalista. – Jako jedyny z episkopatu nie podpisał dokumentu przeciw kard. Wyszyńskiemu. Możemy brać z niego przykład, że nie musimy iść za tłumem. Nie upodabniał się do innych, ale miał swoje zdanie – dodaje jego kolega Jakub Kochanowski. – Do mnie przemawia uczciwość wobec przyjaciół – mówi Ola Borsuk. Uczniowie wiedzą, co mówią, gdyż w ramach przygotowania do uroczystości zapoznali się z historią życia nowego patrona.

Miejsce spoczynku ks. Wojciecha na gietrzwałdzkim cmentarzu.   Ks. Piotr Sroga/ GN Miejsce spoczynku ks. Wojciecha na gietrzwałdzkim cmentarzu. Intrygujący grób

– Sprawa zaczęła się jakieś 10 lat temu. Byłem wtedy nauczycielem historii, odpowiedzialnym za prowadzenie ścieżki edukacji regionalnej. W szkole jest izba regionalna, do której uczniowie przynoszą różne stare rzeczy. Powstało takie małe muzeum. Postanowiliśmy wykorzystać to w konkursie „Cudze chwalicie, swego nie znacie” – mówi Leszek Orciuch, dyrektor szkoły. Na uroczystość przyszedł Jarosław Kurski, obecny zastępca redaktora „Gazety Wyborczej”. Było to zaskoczenie. W przerwie okazało się, że ściągnęła go do Gietrzwałdu jedna z mogił na tutejszym cmentarzu – właśnie ks. Wojciecha Zinka. Idąc główną alejką gietrzwałdzkiego cmentarza, po lewej stronie, pod jedynym w tym miejscu świerkiem, wśród pochylonych krzyży nagrobków rodziny Tyżak, można zobaczyć okazały granitowy blok. Inskrypcja po łacinie oraz nazwisko Adalbertus Zink. – Zaintrygowało mnie to. Okazało się, że jest to znany kapłan. Jego matka pochodziła z nieodległych Woryt. Poprosiłem po jakimś czasie jedną z uczennic, aby napisała pracę na temat ks. Zinka. Sam też zacząłem interesować się tą postacią. Doszedłem do wydarzeń związanych z aresztowaniem kard. Wyszyńskiego i odważnej postawy warmińskiego kapłana – wspomina Leszek Orciuch.

Szkoła nie miała patrona i rok temu nauczyciele zaproponowali znalezienie odpowiedniej postaci. Wtedy też przewodniczącym rady rodziców został Adam Kochanowski, miłośnik lokalnej historii. Zarówno on, jak i dyrektor pomyśleli o ks. Zinku. Odbył się plebiscyt i warmiński ksiądz zwyciężył. Oczywiście przy zachowaniu odpowiednich procedur. Rada gminy musiała zatwierdzić kandydata na patrona. Tak się też stało. – Musi być oczywiście przełożenie na wzorce wychowawcze. Przeciętny mieszkaniec gminy nie wiedział, kto to jest ks. Zink. W tym samym czasie powstał film „Róża”, który uświadomił mi położenie tutejszych mieszkańców w roku 1945, gdy wchodzili Rosjanie. Pomyślałem sobie, że on szczególnie mógł czuć niebezpieczeństwo i gdyby wyjechał, byłoby to usprawiedliwione. Jednak został ze swoimi. Poza tym w chwili próby okazał lojalność wobec polskiego prymasa, choć wydawało się, że jest on narzuconym po wojnie zwierzchnikiem – mówi dyrektor gimnazjum.

Zsyłka za pytanie

Faktycznie, historia ks. Wojciecha Zinka jest wyjątkowa. Urodzony w Bydgoszczy wędrował wraz z rodziną po świecie. Jego ojciec pracował na kolei, co tłumaczy częste przeprowadzki. Na Warmię rodzice Wojciecha przybyli około roku 1916, do Bisztynka. W życiorysie napisanym przed wstąpieniem do Wyższego Seminarium Duchownego „Hosianum” w Braniewie czytamy, że od najmłodszych lat czuł w sercu głos powołania kapłańskiego. W trakcie studiów seminaryjnych musiał odbyć praktykę duszpasterską w Gietrzwałdzie, gdyż był za młody na święcenia, nie miał wieku kanonicznego. Okazało się jednak, że był to czas błogosławiony, gdyż parafia ta była wówczas ośrodkiem polskości na Warmii. Dodatkowo pod opieką ks. Jana Hanowskiego uczył się języka polskiego. Kolejne placówki, powierzane zadania i nadane godności tworzą obraz niezwykłego człowieka i kapłana. Jest jednak kilka wydarzeń, który ukazują hart jego ducha i odwagę.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 29 30 1
    2 3 4 5 6 7 8