Ignorantom dać wiedzę

Kto żyje w niewiedzy, może popełnić straszliwe błędy. Dlatego miłosierdzie wymaga, by karmić wiedzą tych, którzy trwają w ignorancji.

Pouczać nieumiejętnych. Brzmi z pozoru bardzo podobnie do „grzesznych upominać”. Chodzi jednak o coś innego. Pierwszy uczynek miłosierdzia jest reakcją na grzech, na konkretne zło, które ktoś popełnił lub ku któremu zmierza. Drugi uczynek miłosierdzia względem duszy jest próbą zaradzenia innej ludzkiej biedzie, a mianowicie niewiedzy. Jeśli porównamy, jak ten uczynek jest nazwany w innych językach, przekonamy się, że chodzi o brak wiedzy (ang. instruct the ignorant, niem. die Unwissenden lehren, wł. insegnare agli ignoranti). Człowiek, rzecz jasna, nie wszystko musi wiedzieć, ale istnieje elementarna wiedza, która jest mu potrzebna do sensownego i dobrego życia. Słowo „ignorancja” najlepiej oddaje istotę sprawy. Ignorancja oznacza brak wiedzy koniecznej, czyli informacji niezbędnych przy podejmowaniu jakiejś decyzji lub wypełnianiu obowiązków związanych z powołaniem, zawodem czy zwykłą odpowiedzialnością za siebie i innych. Ignorant jest niebezpieczny dla siebie i dla innych. Ktoś, kto nie ma zielonego pojęcia o udzielaniu pierwszej pomocy, ten nie dość, że nie pomoże ofierze wypadku, to jeszcze może jej zaszkodzić. Inny przykład: jeśli ktoś nie wie, że płód rozwijający się w łonie matki jest człowiekiem, będzie uważał aborcję za zabieg leczniczy. Dlatego między innymi w niektórych stanach USA wprowadzono prawo nakazujące, by matka, która chce aborcji, zobaczyła przed decyzją swoje dziecko na ekranie USG i posłuchała bicia jego serca. To jest przykład uczynku miłosierdzia, o którym mówimy. Dostarczenie wiedzy koniecznej do podjęcia dobrej decyzji.

Co mówi Bóg?

Pismo Święte jako całość jest jednym wielkim pouczeniem, przekazaniem prawdy o Bogu i o człowieku ignorantom, a nimi w jakimś sensie jesteśmy wszyscy. Chrystus jest nauczycielem, który przekazuje najpierw apostołom i dalej Kościołowi misję nauczania – kontynuowania Jego posłannictwa. Autor Listu do Hebrajczyków narzeka: „Mamy o tym [zbawieniu w Chrystusie] wiele do powiedzenia, lecz trudno wam to przekazać, skoro w słuchaniu staliście się ociężali. Chociaż bowiem ze względu na czas winniście być już nauczycielami, sami ponownie potrzebujecie pouczenia o podstawowych zasadach nauki Bożej” (5,11-12). Ten tekst zwraca uwagę na to, że ignorancja bywa zawiniona. Nieraz nie chcemy znać prawdy, bo ona może być dla nas zbyt wymagająca.

Święty Paweł podkreśla, że „sługa Pana nie powinien się wdawać w kłótnie, ale ma być łagodnym względem wszystkich, skorym do nauczania, zrównoważonym. Powinien z łagodnością pouczać wrogo usposobionych, bo może Bóg da im kiedyś nawrócenie do poznania prawdy i może oprzytomnieją i wyrwą się z sideł diabła” (2 Tm 2,24-26). Dlatego Apostoł poucza Tymoteusza: „głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę, w razie potrzeby wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z całą cierpliwością, ilekroć nauczasz” (2 Tm 2,2). I dodaje uwagę: „Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań – ponieważ ich uszy świerzbią – będą sobie mnożyli nauczycieli. Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom” (2,3-4). Przenikliwa obserwacja, która nie straciła nic na aktualności.Kościół przez całe wieki nie tylko głosił naukę Bożą, ale był także promotorem ludzkiej wiedzy. Mnisi przepisywali księgi świeckich uczonych i filozofów, zakładali biblioteki, Kościół prowadził szkoły, dał początek uniwersytetom, był mecenasem kultury i umożliwił rozwój nauk ścisłych, promując racjonalne podejście do wiary i podkreślając, że świat nie jest bogiem, ale ma służyć człowiekowi. Ta wiedza dziś jest na cenzurowanym. Nowoczesny świat woli wierzyć w oświeceniowe mity, jakoby prawdziwa wiedza oznaczała postawę antyreligijną, a religia była czymś z definicji nieracjonalnym. Wiedza bywa niestety przedmiotem manipulacji w ręku tych, którzy mają władzę lub pieniądze.

Co mówi świat?

Dzięki różnym technicznym urządzeniom, mediom, komputerom, internetowi mamy dziś mnóstwo informacji, dostępnych w każdej chwili. Wiemy więcej, nie oznacza to jednak, że jesteśmy mądrzejsi. A wręcz przeciwnie. Nadmiar informacji może sprawiać, że coraz mniej rozumiemy, tracimy zdolność rozróżniania rzeczy ważnych i nieważnych, prawdziwych i fałszywych, dobrych i złych. Telewizja, medium w założeniu służące edukacji, jest dziś narzędziem intelektualnej przemocy w ręku właścicieli czy politycznych dysponentów nadawców publicznych. Manipulacji informacją dokonuje w sposób bardzo wyrafinowany, tak że nie jest łatwo się przed tym obronić. Aż się prosi powtórzyć: „Według własnych pożądań… będą sobie mnożyli nauczycieli”.

Słowo „pouczać” zakłada istnienie jakiegoś autorytetu, kogoś, kto wie więcej. Jednak dziś modny jest przedrostek „samo-”, czyli: samokształcenie, samodoskonalenie, samorealizacja itd. Nieraz słyszy się zdanie, że autorytetu trzeba szukać przede wszystkim w sobie. „Słuchaj siebie, a tam znajdziesz mądrość”, powtarzają rozmaici guru. To skrajna głupota, na którą dajemy się złapać z powodu naszej pychy. Owszem, ważne jest poznanie i rozumienie siebie samego; owszem, trzeba samemu się kształcić, ale człowiek, zwłaszcza młody, potrzebuje przewodnika, mentora, mistrza. Sami z siebie nie wiemy nic. Wszystko wiemy dzięki innym, mądrzejszym od nas.

Demokracja stwarza iluzję, że wszyscy ludzie są jednakowo mądrzy. A to kolejny mit. Internet i sondażowa mania sprawiają wrażenie, że każda opinia jest cenna i ważna. Chętnych do pouczania nie brakuje. Ale to, że każdy dziś może napisać komentarz w internecie czy wypowiedzieć się w telewizji, nie świadczy wcale o tym, że każdy ma coś sensownego do powiedzenia.

Benedykt XVI, diagnozując stan zachodniej cywilizacji, mówi o katastrofalnym stanie edukacji. Chodzi nie tyle o przekazywanie technicznych umiejętności, ile o to, że coraz trudniej jest przekazywać nowym pokoleniom podstawowe wartości życia i prawego postępowania. Starożytna Grecja znała pojęcie paidei, czyli kształcenia pięknego, mądrego, prawego człowieka, w odwołaniu do najwyższych ideałów. W służbie paidei pozostawały rodzina, tradycje, autorytety, kultura, instytucje społeczne, takie jak prawo, szkoła, akademia. Z tej szlachetnej idei leżącej u podstaw naszej cywilizacji nie zostało wiele. Dziś triumfy święci relatywizm, który w dłuższej perspektywie zniszczy cały dorobek cywilizacyjny. No bo po co przekazywać coś nowym pokoleniom, skoro wszystko jest względne, płynne, umowne i do zmiany.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9