Zabawa w Boga

Istota zła moralnego techniki in vitro nie wypływa przede wszystkim z tego, że z racji zabijania embrionów nadliczbowych sprzeciwia się piątemu przykazaniu Bożemu. In vitro łamie nade wszystkim przykazanie pierwsze: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną” – mówi ks. dr hab. Antoni Bartoszek, teolog moralista.

„Ten zimny Kościół nie dostrzega cierpienia małżonków i jakimiś zakazami ogranicza im drogę do szczęścia” – powiedzą na to wszystko ludzie.

– Tak, a ci dobrzy lekarze chcą ludziom pomóc. To demagogia. Kościół towarzyszy duchowo małżonkom przeżywającym cierpienia bezpłodności, np. poprzez rekolekcje; wystarczy tu wspomnieć Dom Rekolekcyjny „Emaus” w Koniakowie. Kościół wskazuje na modlitwę, by otworzyć się na łaskę Bożą. Wskazuje nie tylko na wiarę, ale także na naukę, dlatego popiera naprotechnologię. Ale znam parę, która wymodliła dziecko przez pośrednictwo Matki Bożej z Guadalupe.

Z tymi argumentami nie trafi Ksiądz do niewierzących.

– Jednak w sercu każdego jest wypisane prawno naturalne, odczytywane rozumem. I co rozum odczytuje w sprawie powstawania życia? Otóż losowo komórka jajowa spotyka się z najbardziej żywotnym plemnikiem. Mamy więc z jednej strony aktywność człowieka – małżonkowie muszą podjąć współżycie, a z drugiej element losowości, przypadkowości – człowiek wobec samego momentu poczęcia jest bierny. Kobieta nie wie, w którym momencie dochodzi do połączenia jej komórki z gametą męską, nie odczuwa wtedy ani ciepła, ani ukłucia, nic. W procesie naturalnego zapłodnienia aktywność człowieka łączy się z biernością i losowością. Tymczasem w in vitro wszystko zależy od człowieka i jego odpowiedzialność urasta do niebotycznych rozmiarów, np. staje się odpowiedzialny za pojawienie się wady genetycznej. Niestety, sporo osób odrzuca dziś i Boga, i prawo naturalne. Tylko że człowiek zapomina, iż ingerencja w fundamenty natury ludzkiej obraca się ostatecznie przeciw niemu. Pozostając jeszcze na poziomie argumentacji naturalnej, czyli bez odwołania się do prawa Bożego, trzeba dodać, iż człowiek ma być owocem osobowego aktu zjednoczenia małżonków, a nie końcowym efektem procesu technologicznego. Proszę zwrócić uwagę, że na początku mówiono o in vitro jako o „technice sztucznej reprodukcji”. Dziś nawet jej zwolennicy boją się słowa „produkcja” i mówią o „technikach leczenia bezpłodności”. To eufemizm, który ukrywa fakt, że w procedurze in vitro nie chodzi o terapię, ale o produkcję życia. Poza tym przy naturalnym poczęciu nie wprowadza się do alkowy osób trzecich, by w jakikolwiek sposób pomagały przy zapłodnieniu. Metoda in vitro przekracza tę granicę intymności.

Bóg jest przy in vitro?

– Tak, bo to Bóg stwarza duszę, daje ją poczętym w szkle dzieciom. Mimo że człowiek wchodzi w zakazane rejony, Bóg ze zła, które człowiek czyni, wyprowadza dobro. Godność osobowa dzieci sztucznie poczętych jest taka sama jak dziecka poczętego naturalnie. Stawia się często niesprawiedliwe zarzuty przeciwnikom in vitro, że piętnują dzieci. Nic podobnego! Każde życie jest święte, także to poczęte w grzechu in vitro.

A czy istnieje prawo do dziecka? Bo to kolejny argument rodziców bezdzietnych i zwolenników in vitro.

– Istnieje prawo małżonków do przyjęcia dziecka. Ale dziecko się nam bezwzględnie nie należy. Dziecko jest zawsze darem. To teologiczne stwierdzenie potwierdza prawo naturalne. Wiemy, że nie zawsze współżycie, nawet w optymalnym czasie, prowadzi do zapłodnienia. A zatem poczęcie to coś, co jest nam dane niezależnie od nas. Tak jak nie mamy bezwzględnego prawa do dziecka, tak też nie mamy prawa jedynie do zdrowego dziecka, czyli nie wolno nam dokonać aborcji, gdy poczęte dziecko jest chore.

Wniosek z naszej rozmowy taki, że nie jest możliwy kompromis legislacyjny w kwestii in vitro.

– Z punktu widzenia moralnego nie można zgodzić się na kompromis legislacyjny w sprawie in vitro. Niektórzy mówią: zalegalizujmy taką ustawę, która wyeliminuje embriony nadliczbowe, a będziemy mieli załatwioną kwestię wykroczenia przeciw przykazaniu piątemu. Nawet jeśli medycyna poszłaby tak do przodu, że udałoby się jej z jednego jaja zapłodnionego uzyskać ciążę, to nie zmieni to faktu, że człowiek bawi się w produkcję ludzi, stawia siebie w miejsce Boga, wykraczając przeciw pierwszemu przykazaniu Bożemu. Nie może być zatem zgody na in vitro parlamentarzysty zarówno katolickiego, jak i tego, który własnym umysłem właściwie odczytuje prawo naturalne. Człowiek ma być owocem aktu miłości dokonanego w osobowym zjednoczeniu małżonków, a nie produktem technologii. Nie możemy odzierać momentu poczęcia życia z jego tajemniczości i sakralności.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8