Komańcza: Uwięziony pasterz

Brak komentarzy: 0
mwydawnictwo.pl/

publikacja 28.05.2011 10:27

O pobycie kard. Stefana Wyszyńskiego w Komańczy opowiada nazaretanka s. Stanisława Niemeczek. Tekst pochodzi z książki "Wspomnienia o Stefanie kardynale Wyszyńskim" wydanej nakładem wydawnictwa m.

Za chwilę ukazał się Ksiądz Prymas. Był w otoczeniu eskortujących ludzi. Utrudzony 9-cio godzinną jazdą z Prudnika Śląskiego, bardzo blady i bardzo wyniszczony, czekał cierpliwie na pojawienie się sióstr. Nadeszła siostra przełożona i inne. Z największym wzruszeniem i czcią witały tego niezłomnego Człowieka, który miał być odtąd jednym z domowników. Eskortujący patrzyli na moment powitania, na nasze przejęcie i szacunek dla Więźnia, a podziwiając jego spokój, łagodność i życzliwość, szepnęli na uboczu:

- Ujmującego macie Prymasa...

- My? - pomyślałyśmy. Dlaczego tylko my, a nie oni z nami. Zarysowały się tak wyraźnie dwa krańcowo różne stanowiska, a przecież wszyscy winniśmy służyć tej samej sprawie: wspólnemu dobru, „dziedzictwu, któremu na imię Polska". Zrobiło nam się żal tych młodych ludzi. Chodzili niby w dzień, a tak, jakby nigdy nie widzieli światła.

Tymczasem matka przełożona zaprowadziła Księdza Prymasa do przygotowanego pokoju. Było to ubogie pomieszczenie, chociaż największe z tych, jakimi dysponował dom.

Od czasu II wojny światowej nie było w domu światła elektrycznego, nie było dostatecznej ilości węgla na ogrzewanie ani odpowiednich mebli, ani nowszych pozycji książkowych. Nie było radia i telefonu. Nie miała też Komańcza, jako miejscowość, ośrodka zdrowia, apteki ani pomocy lekarskiej - oprócz naszej siostry infirmerki i zakonnej apteczki domowej. Postanowiłyśmy jednak służyć tym, co będzie w naszej mocy. Bardzo szybko okazało się, jak niewymagający jest Ksiądz Prymas i jak wewnętrznie wolny od wszelkich zbędnych potrzeb osobistych.

- Oddaję wam nowego Pacjenta. Opiekujcie się nim - powiedział po krótkiej rozmowie jeden z panów. Niebawem wszyscy z eskorty odjechali. Ksiądz Prymas pozostał już tylko z nami.

Pierwsze pytanie, jakie padło z ust Księdza Prymasa, dotyczyło spraw Kościoła. Powiedziałyśmy tyle, ile na danym etapie wydarzeń było nam wiadome. Resztę pozostawiłyśmy tym, którzy na mocy uzgodnień między Episkopatem i Rządem, uzyskali możność odwiedzania Księdza Prymasa, a więc członkom Episkopatu, rodzinie, bliskim.

oceń artykuł Pobieranie..