Człowiek Kościoła

Jego jedyną pasją była obrona wiary. Podkreślał, że nie wystarczy tylko kochać Kościół, trzeba też umieć dla niego znosić przeciwności. Duchowa biografia Henri de Lubaca to adekwatna odpowiedź na burze miotające kościelnym środowiskiem.

Henri de Lubac, jezuita, profesor teologii, kardynał, urodził się w 1896 r. we francuskim Combrai. Był jednym z najwybitniejszych teologów XX w., przedstawicielem ruchu tzw. nowej teologii, postulującej powrót do starochrześcijańskiej tradycji i adaptację doktryny do mentalności współczesnego człowieka. Współbrzmiały w nim głębia katolickiego ducha i wyobraźnia dialogu. Wierzył, że w każdym istnieje naturalne pragnienie Boga, a serce i rozum tęsknią i szukają swego Stworzyciela. Był nowatorem, lecz nie rewolucjonistą. Nauczał, iż „katolickość jest siłą Kościoła, ale także nieustannym wymaganiem”. Przyjaźnił się z Teilhardem de Chardin i bratem Rogerem, przeorem ekumenicznej wspólnoty z Taizé. Był mistrzem dla Hansa Ursa von Balthasara. To oni, podobnie jak Karl Rahner, Jean Danielou, Yves Congar, przygotowywali drogę ku soborowej odnowie.

 

Teolog przejrzysty

We wspomnieniach ludzi, którzy go znali, powraca obraz człowieka modlitwy, prostego, pełnego uwagi. – Spotkałem go, gdy miał 92 lata. Był częściowo sparaliżowany, ale zobaczyłem człowieka rozpromienionego – mówi o. Marek Wójtowicz SJ, autor opracowań poświęconych twórczości o. de Lubaca. – Żywe niebieskie oczy, twarz rozjaśniona, uduchowiona. Wielka godność z niej bijąca. Cały skoncentrowany na rozmówcy. Miał pamięć do ludzi.

Ojciec de Lubac wykazywał żywe zainteresowanie drogami odnowy w Kościele. – Byłem studentem, gdy profesor poprosił mnie o rozmowę. Chciał się dowiedzieć więcej o ruchu charyzmatycznym – wspomina o. Laurent Fabre, założyciel Wspólnoty Chemin Neuf. – Gdy po raz kolejny spotkaliśmy się po 20 latach, przycinał żywopłot w ogrodzie. Nie poznałem go, to on mnie rozpoznał.

Był przewodnikiem. Uczył, że wiara zawsze jest zwycięstwem. Otaczał duchową troską księży i osoby świeckie. Uwrażliwiał, że Kościół nie jest dla nich samych, ale że są posłani.: „Jeśli Chrystus nie stanowi bogactwa Kościoła, ten Kościół jest nędzarzem, jeśli nie kwitnie w nim duch Jezusa Chrystusa, pozostaje bezpłodny”, pisał.

– Jego życie było połączeniem teologii z modlitwą. Mówił mi, że najważniejsze to głosić słowo. Był zapatrzony w Chrystusa – dodaje o. Wójtowicz.

– Prawdopodobnie jestem ostatnim człowiekiem, z jakim zamienił przytomne spojrzenie, nim zmarł – wyznał Henri Grouès, francuski kapucyn znany jako l’abbé Pierre, założyciel ruchu Emmaus. – Kochałem tego człowieka o myśli tak oryginalnej i tak ścisłym umyśle. Był moim bliskim przyjacielem, jedną z tych osób, które miałoby się ochotę uznać za anielskie, przejrzyste, dzięki którym istoty i rzeczy porozumiewają się ze sobą.

Ukochać Kościół

Dorobek teologiczny Henri de Lubaca obejmuje ponad 10 tys. stron maszynopisu, w tym ok. 100 tys. przypisów. Balthasar napisze o jego książkach: „są mi droższe i ważniejsze niż moje własne”. O „Katolicyzmie”, czołowym dziele, stwierdzi: „rzadko która książka czerpała tak obficie z dziedzictwa najlepszej tradycji chrześcijańskiej’.

Teologa z Combrai cechowały porywający styl, wnikliwość historyka, wrażliwość poety. Nie stronił od wyrażeń wiary intymnej. Podkreślał praktyczny charakter teologii, której zadaniem nie jest głoszenie „abstrakcyjnej nauki”, ale „rzeczywiste spotkanie człowieka z Bogiem”. Swoją wiarą i miłością Kościoła oddziaływał na ludzi. – Znam profesora filozofii, wcześniej będącego naukowcem fizykiem, który po spotkaniu z nim przeżył głębokie nawrócenie i został jezuitą – mówi o. Wójtowicz.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Alex
    05.09.2011 15:01
    Niestety ani jeden ani drugi nie służyli Kościołowi. Po kryjomu starali się wprowadzić teologię protestancką pod płaszczykiem dialogu oraz otwarcia się na świat, co zresztą widać na zdjęciu - żaden nie miał sutanny, a ten "wielki jezuita" to nawet koloratki nie miał. I to mają być ludzie Kościoła? Przecież po nich widać, że nauczanie Lutra im jest o wiele bliższe niż św. Tomasza z Aquinu oraz Ojców Kościoła. Przykre...
  • Alex
    05.09.2011 15:01
    Niestety ani jeden ani drugi nie służyli Kościołowi. Po kryjomu starali się wprowadzić teologię protestancką pod płaszczykiem dialogu oraz otwarcia się na świat, co zresztą widać na zdjęciu - żaden nie miał sutanny, a ten "wielki jezuita" to nawet koloratki nie miał. I to mają być ludzie Kościoła? Przecież po nich widać, że nauczanie Lutra im jest o wiele bliższe niż św. Tomasza z Aquinu oraz Ojców Kościoła. Przykre...
  • katolik
    02.10.2011 22:03
    O zmarłych heretykach nie warto wspominać.
  • maureen33
    17.03.2017 10:42
    Witam drodzy ja po prostu sprawdzić dane z tej strony i myślę, że jest
    ciekawe i chciałbym stać się twoim przyjacielem, więc możemy
    wymiany pomysłów i rzeczy razem. Możesz wysłać do mnie z powrotem
    (Maureenschulte199@gmail.com), jeśli don `t umysł.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11