Kard. Grech nie tylko o synodzie: Musimy umieć wyjść poza formuły

Synodalność to proces a nie wydarzenie, które się rozpoczyna i kończy, a ten Synod wiadomo kiedy się zaczął, ale pozostanie on otwarty – zapewnił kard. Mario Grech, sekretarz generalny Synod Biskupów.

W rozmowie z KAI poruszył on wiele zagadnień, związanych z rozpoczętym 9 października w Watykanie zgromadzeniem kościelnym, m.in. eklezjologię, rolę i miejsce świeckich w Kościele, języka duszpasterskiego i teologicznego, przejrzystości Kościoła itp.

Piotr Dziubak (KAI): Minął już prawie miesiąc od rozpoczęcia prac synodu. Eminencja miał okazję rozmawiać z duchownymi i osobami świeckimi. Czego się od nich dowiedział?

Kard. Mario Grech: Podoba mi się, że nie pyta pan tylko o biskupów i kardynałów, ale także o świeckich. To jest proces synodalny i do włączenia się w niego jest zaproszony cały lud Boży. Jest to też przesłanie, jakie chcemy przekazać wszystkim Kościołom, szczególnie teraz, na tym etapie drogi synodalnej, żeby słuchać, budować dialog z całym ludem Bożym, łącznie z tymi, którzy nie są jego częścią.

Muszę powiedzieć, że z odbytych spotkań, ale też na podstawie otrzymanych materiałów widać duże zainteresowanie, żeby nie powiedzieć entuzjazm. Oczywiście nie wyrażają tego wszystkie diecezje. Ale to, co już otrzymaliśmy, jest pozytywną wskazówką. Ostatnio ogłosiliśmy też przedłużenie okresu pierwszej fazy, ponieważ prosili oto liczni biskupi, przedstawiciele episkopatów i świeccy. Jeśli chcemy być Kościołem synodalnym, czyli takim, który słucha, nie mogliśmy postąpić inaczej.

Ksiądz Kardynał zachęca także świeckich do włączania się w prace synodu. Kto powinien zrobić pierwszy krok w tym zaangażowaniu: biskupi czy świeccy?

Myślę, że każdy może zrobić taki pierwszy krok. Nikt nie ma problemów z chodzeniem i nie potrzebuje, żeby go prowadzić za rękę. Wszyscy mogą się włączyć w proces synodalny, to będą kroki we wspólnocie kościelnej. To jest ważne. Jednym z tematów procesu synodalnego jest komunia, z której nie możemy zrezygnować. To jest ogromna wartość. Ufam, że z udziałem wszystkich, podkreślam: wszystkich, będziemy mogli doświadczyć Ducha Świętego, słuchając ludu Bożego.

Covid zdemolował bardzo wiele rzeczy w naszym życiu. Nie można było odprawiać liturgii z udziałem wiernych, wymuszając poniekąd udział w niej w domach i rodzinach. W jednym z wywiadów w czasie lockdownu Eminencja powiedział, że koronawirus obnażył formy pietyzmu i poszukiwanie rytualizmu. Jak w perspektywie synodalnej postrzega to Ksiądz teraz?

Pandemia pokazała, że sami nie damy rady, na poziomie ludzkim i kościelnym. Covid nauczył nas, że podążanie razem jest wielką wartością, również dla Kościoła. I mam nadzieję, że pamięć o tym nam pomoże, chociaż przyznaję, że boję się też, bo często nasza pamięć jest trochę krótka, łatwo zapominamy. Nie ma miejsca na indywidualizm w Kościele, nie można się w nim oddzielać od innych z jakiegoś powodu. Ważne, żeby ta lekcja nauczyła nas, że tylko wspólnie znajdziemy odpowiedzi.

Prawdą jest, że z powodu Covidu są Kościoły, które przeżywają wiele trudności, żeby móc zorganizować pierwszą fazę procesu synodalnego. Wierzę, że przy pomocy innych Kościołów lokalnych odnajdą trochę kreatywności i inicjatywy, żeby zaangażować jak najszerzej lud Boży w swych okręgach. Nie możemy zapomnieć i pozwolić, żeby Covid zatrzymał nas w tym działaniu.

Kiedy świątynia w Jerozolimie została zburzona, ludzie zaczęli zbierać się na modlitwę przy stole w domu. W czasie Covidu rodziny też starały się wspólnie przygotowywać i przeżywać liturgię niedzielną...

Nasze pierwsze doświadczenie Kościoła odbywa się nie w świątyniach, ale w rodzinach, w Kościele domowym. Może to jest jakiś pozytywny aspekt Covidu, ponieważ odkryliśmy na nowo w czasie pandemii eklezjalny wymiar rodziny. Ojciec tak jak biskup spełnia rolę w swoim Kościele, czyta Słowo i stara się dzielić nim z bliskimi. Pomaga mu w tym żona, matka. Ważne, żeby nasze rodziny odkryły na nowo skarb, łaskę, jaką otrzymali w sakramencie małżeństwa. Są prawie konsekrowani. W rodzinie mogą pełnić kapłaństwo wynikające z chrztu. Opisują to papieskie dokumenty „Familiaris consortio” czy „Amoris laetitia”, ogłoszony dokładnie pięć lat temu. Mam nadzieję, że refleksja w Kościele nad tym dokumentem nie ograniczy się tylko do rozdziału 8, ale podejmie wszystkie rozdziały.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8