Wysokie mniemanie o rzeczywistości

Nasze przekonania na własny temat najczęściej pryskają jak bańki mydlane w zderzeniu z rzeczywistością.

Pan Z. od zawsze lubi gotować. Przykłada się, pracuje w skupieniu, eksperymentuje. Jego przyjęcia cieszą się wzięciem, znajomi są zachwyceni. Tyle że taka sztuka kulinarna to nie to samo co tornado, które nadeszło później: gotowanie dzień w dzień posiłków dla pięcioosobowej rodziny. Brak tu na ogół wyrazów uznania, ten nie znosi tego, tamten nie trawi tamtego, pośpiech, grymasy i dużo sprzątania, ech.

S. na drugie imię ma Porządek. Przy sprzątaniu odpoczywa, mebluje głowę, wzrasta jej poczucie sprawczości. Domownicy zadowoleni, choć rozleniwieni nieco, ona dumna z siebie. Jednak co zrobi, gdy odkryje z czasem, że siły już nie te, nadgodziny w pracy albo powiększy się rodzina, a tym samym liczba rzeczy, które zrobić trzeba?...

Nasze przekonania na własny temat najczęściej pryskają jak bańki mydlane w zderzeniu z rzeczywistością. To, co wystarczało dzisiaj (ba, było świetne!), jutro może już nam nie wystarczyć. Nasze jutro wymaga bowiem nowych sił, nowych eksperymentów, nowej rzetelności, nowego skupienia i ogromu wielu innych rzeczy, których listy nawet najbardziej doświadczeni coachowie domknąć nie potrafią.

To cudowne, prawda?! Cieszyć się rzeczywistością – to ta cecha, którą możemy posiadać zawsze, niezależnie od lat na karku, sukcesów na koncie, przeszłych przeżyć. Nie chodzi o to, by w napięciu czekać, co przyniesie jutro, wątpić we własne siły, kwestionować możliwości. Ale by odkryć w sobie tę otwartość, zdolność do uczenia się, ciekawość świata i siebie.

Trudne to jest, nie przeczę. Tylu obok nas ludzi wewnętrznie zasupłanych, takich z jedną nogą w przeszłości, tęskniących za sobą idealnym (nawet za drobiazgami, jak chwalone danie czy ład po kątach). Owszem, wokół wiele powodów, by być na „nie”, tyle niepokojących tendencji, prognoz, które oby się nie ziściły. Co nieco też wiemy o sobie, o własnych deficytach... Wiara jednak zakłada – nazwijmy to – ociupinę szaleństwa. Zawierzyć w naszej (obecnej!) rzeczywistości Bogu, oczekiwać na szczęśliwą przyszłość – czyż nie jest to odrobinę szalone, ryzykowne, twórcze? Teza, że Bóg nas kocha, a jutro wstaje nowy dzień, brzmi niebywale banalnie, oczywiście (choć jest prawdziwa). Jesteśmy dorośli, mało sentymentalni, cenimy rozsądek – i może tak pozostać. Jednak chrześcijaństwo jest jak codzienne stawianie wszystkiego na jedną kartę, jak czerpanie pełną garścią i z życia, i z siebie, jak nieustanna gotowość do skorzystania z hojności Boga.

Notuje Faustyna: „O życie szare i monotonne, ile wtobie skarbów. Żadna godzina nie jest podobna do siebie, a więc szarzyzna i monotonia znikają, kiedy patrzę na wszystko okiem wiary. Łaska, która jest dla mnie w tej godzinie, nie powtórzy się w godzinie drugiej” (Dz 24).

I coś w tym jest.

 

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6