Przyjaźń mocniejsza niż śmierć

– Nigdy nie zapomnę, że kiedy razem jedliśmy kolację, zawsze podczas błogosławieństwa dziękowaliśmy Bogu za dar przyjaźni – opowiada Javier Bomboí, bliski przyjaciel Davida Santosa i ks. Rubéna Péreza Ayali, którzy zginęli w wybuchu gazu.

Proboszcza uratował uciążliwy stolarz. Ks. Gabriel Benedicto opowiadał później radiu COPE, że nie chciał wychodzić z pokoju. Właśnie skończył dwutygodniową kwarantannę, a rano odśnieżał chodnik (w Hiszpanii tegoroczna zima jest wyjątkowo sroga jak na tamtejszy klimat) i po prostu był zmęczony. Jednak okazało się, że człowiek montujący szafki na chórze kościoła robi jakieś problemy, dlatego poirytowany ksiądz poszedł do niego, żeby porozmawiać na miejscu. W ten sposób opuścił piętro kamienicy, które chwilę później przestało istnieć. Z kolei ks. Alejandro żyje, bo nie zdążył dojechać do domu. Rano wybrał się na zakupy. Potem ktoś zadzwonił do niego zaniepokojony tym, że na plebanii czuć gaz. Alejandro wsiadł do samochodu, ale w chwili eksplozji nie było go jeszcze na miejscu. Pochodzący z Paragwaju ks. Matías znajdował się na plebanii. Z zasypanego gruzem pokoju dzwonił do rodziny, żeby się pożegnać. Jednak został uratowany.

Była środa 20 stycznia 2021 r., środek dnia. Kościół pod wezwaniem Matki Bożej tytułowanej Virgen de la Paloma (parafia w skrócie jest nazywana La Paloma) stoi w centrum Madrytu, wśród gęsto ustawionych kamienic. Plebania zajmuje wyższe piętra jednego z budynków, a pod jej oknami znajduje się boisko szkolne. Tego dnia, być może z powodu zimna, dzieci zostały w środku, dzięki czemu żadne z nich nie ucierpiało.

Wybuch gazu zniszczył całe piętro zajmowane przez plebanię, a fragmenty konstrukcji posypały się na ulicę. Co najmniej 11 osób odniosło rany. Zginęły 4 osoby: Albańczyk imieniem Javier, który akurat znajdował się w okolicy, pochodzący z Bułgarii Stefko Iwanow, który przyszedł po pomoc do Caritas, a także David i Rubén.

Mąż i kleryk

– Kiedy go widziałam pierwszy raz w życiu, miał pod pachą dwie książki. Był wyjątkowo inteligentny – opowiadała portalowi Alfa y Omega Miriam, przyjaciółka Rubéna ze wspólnoty. Jego rodzice byli członkami Drogi Neokatechumenalnej. Ich syn został ochrzczony podczas wspólnotowej celebracji. Miał mniej więcej 15 lat, kiedy sam wstąpił do wspólnoty. – Odkąd go poznałam, czyli od wieku nastoletniego, zawsze chciał być katechistą – mówi „Gościowi” Cristina Cerezo należąca do tej samej grupy. Za to nie od zawsze Pérez Ayala chciał być księdzem. Po skończeniu liceum studiował filologię hebrajską. Mieszkał wtedy z młodszym o 2 lata bratem imieniem Pablo. Zastanawiał się nad kapłaństwem, ale to Pablo, choć młodszy, poszedł do seminarium wcześniej. Starszy brat nie chciał robić tego samego co on. W dodatku mama powtarzała, że jeden ksiądz w rodzinie wystarczy.

Z Davidem przyjaźnili się od dawna. Należeli do różnych wspólnot, ale spotykali na imprezach i pielgrzymkach. Obaj w 2008 r. pojechali na Światowe Dni Młodzieży do Sydney. David od książek wolał piłkę. Po skończeniu edukacji został elektrykiem.

Przełomowy dla obu okazał się 2010 rok. David planował wtedy ślub z należącą do wspólnoty Rubéna Sarą. Na kilka dni przed uroczystością Rubén pojechał na pielgrzymkę do Fatimy. Jej finałem było spotkanie powołaniowe – na placu przed fatimskim sanktuarium inicjatorzy Drogi Neokatechumenalnej Kiko Argüello i Carmen Hernández wygłosili katechezę do zebranej młodzieży i poprosili osoby czujące powołanie do kapłaństwa lub zakonu, by wstały i podeszły na podest. Rubén odpowiedział na wezwanie. – Siedziałem obok niego – opowiada Javier Bomboí. – Uścisnęliśmy się mocno i obaj wiedzieliśmy, że Bóg, jak to ma w zwyczaju, nie zostawi go samego ani na drodze do kapłaństwa, ani kiedy już zostanie wyświęcony.

Na weselu Davida Rubén był już zatem aspirantem do seminarium. David przeszedł do wspólnoty żony i tak przyjaciele znaleźli się w jednej grupie. Po wakacjach Rubén został oficjalnie klerykiem madryckiego seminarium misyjnego „Redemptoris Mater”.

To, co słabe

– David był nadzwyczajnym ojcem – wspomina Javier Bomboí. – Był zakochany w czwórce swoich dzieci i poświęcał się dla nich i dla Sary. Zawsze coś dla nich robił: zawoził i odbierał ze szkoły, przygotowywał jedzenie, kąpał. Tak samo jak Sara David nie poświęcał czasu sobie. Nie widziałem nigdy, żeby siedzieli na kanapie, nie robiąc nic.

Na początku małżeństwa sytuacja finansowa nie była łatwa. David nie miał stałej pracy, a rodziły się kolejne dzieci. Pablo wspominał podczas pogrzebu brata, że dla Sary był to czas dużego niepokoju. Z biegiem czasu sprawy zawodowe unormowały się. David znalazł stałe zatrudnienie. Przy tym cały czas zajmował się rodziną. Jego oczkiem w głowie była najmłodsza córka, półtoraroczna dziś Clara. Rok temu Santosowie zaczęli prowadzić spotkania tzw. post-cresimy – co piątek gościli w swoim domu grupę nastolatków, z którymi modlili się i rozmawiali.

Tymczasem Rubén przygotowywał się do kapłaństwa. Zajęło mu to 10 lat, z których 2 spędził na pomaganiu w ewangelizacji w Japonii i Izraelu. Jak opowiada Cristina Cerezo, miewał chwile zmagań. Został jednak wyświęcony. Był czerwiec 2020 r. – Bóg wybiera to, co słabe – mówił w homilii podczas prymicyjnej Mszy św. – Widzę, że to [stało się] nie dlatego, że byłem mocny. Jednak Bóg pokazywał się, tak jak pokazuje się i w waszym życiu.

W parafii La Paloma wykonywał codzienne obowiązki, pomagał ubogim, przewodniczył liturgiom we wspólnocie. Gdy zaczęła się pandemia, brał czasem udział w minikoncertach, które księża z La Paloma zamieszczali w internecie, żeby dodać ducha innym. Nieraz odwiedzał mieszkających tuż obok Santosów. Jeśli nie było go w parafii, proboszcz mógł być pewien, że jest u przyjaciela. – Bardzo mi się podobało, gdy odprawiał Eucharystię, wygłaszał homilie, spowiadał – wspomina Cristina Cerezo. – Wydawał się szczęśliwy i gotowy zrobić wszystko, o co go poproszono.

To nie pozwala wątpić

– Czy Bóg jest potworem? Czy to ma sens, żeby ginął prezbiter 6 miesięcy po święceniach, żeby ginął ojciec rodziny z czworgiem dzieci? Sara, czy coś cię pocieszy? – pytał podczas wspólnego pogrzebu dwóch przyjaciół Cristóbal Arjona, katechista opiekujący się wspólnotą, do której należeli. I odpowiadał: – Chrystus jest wszystkim. On trzeciego dnia zmartwychwstał i otworzył niebo wszystkim nam. Myślę, że nikt tu nie wątpi, że Rubén i David są przed obliczem Pana.

Nie oznacza to, że Sarze i bliskim ofiar łatwo było przyjąć to, co się stało. Krótko po wybuchu rodzinę poinformowano, że mimo poparzeń Rubén wyszedł o własnych siłach z budynku. Była też nadzieja na odnalezienie Davida żywego, choć panująca cisza nie zapowiadała sukcesu akcji ratowniczej. Później okazało się, że mąż Sary zginął na miejscu, a Rubén jedynie wyczołgał się z gruzowiska. Ze śmiertelnymi poparzeniami trafił do szpitala. Proboszcz wspierał Sarę i dzieci, celebrował Mszę św. w ich domu. – Bóg wtedy przeszedł i dał nam miłość, jedność i pewność, że oni żyją – mówił radiu COPE. – Doświadczasz wielkiej radości i odwagi, kiedy możesz wejść w śmierć i przez nią przejść.

Bliscy odwiedzili umierającego w szpitalu Rubéna. – Rodzina i wspólnota odmawiały credo i „Ojcze nasz” – opowiada Cristina. – Pablo udzielił bratu namaszczenia i rozgrzeszenia. Rubén miał pogodną twarz. Jego ojciec, José Ramón powiedział: dzieci, to nie pozwala nam wątpić w miłość Boga.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5