Kryptohazard

Kryptowaluty wciąż mają wielu entuzjastów, którzy wierzą, że można zbić na nich fortunę. Ale inwestowanie w nie to jak gra w ruletkę. Na dodatek aż roi się w tej branży od oszustów, czego przykładem są niektóre reklamy w internecie.

Te reklamy pojawiły się w wielu polskich serwisach internetowych i mediach społecznościowych już w zeszłym roku. I, niestety, mimo działań prokuratury nadal się w nich pojawiają. Są oszukańcze m.in. dlatego, że zawierają zmyślone wypowiedzi znanych Polaków, którzy rzekomo zachęcają do inwestowania na kryptowalutowych platformach. Owe anonse wyglądają zwykle łudząco podobnie. To przykład jednego z ostatnich, który ukazał się na znanym, poważnym portalu gospodarczym. Na reklamowym banerze jest zdjęcie mężczyzny otoczonego dziesiątkami sztabek złota, a fotografię opatrzono tytułem: „Sekret polskich milionerów” i podtytułem: „Ta technika pozwala ludziom wzbogacić się”. Gdy klikniemy w baner, otwiera się nam strona internetowa udająca witrynę znanej gazety ekonomicznej „Puls Biznesu”. Jest tam jej logo, a pod nim artykuł zatytułowany: „Raport specjalny. Eksperci są pełni podziwu dla Roberta Lewandowskiego i jego ostatniej inwestycji, co wywołało przerażenie wśród dużych banków”. Początek tekstu brzmi: „Korzystając z tej »luki fortuny«, polscy obywatele zgarniają już miliony złotych bez wychodzenia z domu – ale czy to jest legalne?”. Dalej są zdjęcia Roberta Lewandowskiego i Kuby Wojewódzkiego z podpisem: „Robert Lewandowski ujawnia nową, tajną inwestycję, która sprawia, że setki Polaków stają się bardzo bogaci”. Fotografii Wojewódzkiego użyto dlatego, że w dalszej części artykułu czytamy, iż to w jego programie Lewandowski rzekomo miał o tym wszystkim opowiedzieć. Miał w nim też mówić, „by skorzystali z tej świetnej okazji, zanim wielkie banki ostatecznie tego zabronią”. „I rzeczywiście – kilka minut po zakończeniu wywiadu, Bank Pekao zadzwonił z żądaniem o wstrzymaniu publikacji edycji programu – ale było już za późno” – czytamy dalej w artykule, w którym potem pada nazwa (z linkiem internetowym) „automatycznego systemu tradingowego w zakresie kryptowalut”.

Wszystko zmyślone

Wszystko w tym artykule jest zmyślone. Nigdy nie było takiego artykułu w „Pulsie Biznesu” ani nigdy Robert Lewandowski nie wypowiedział takich słów, nie zachęcał do takiej inwestycji, nigdy nie mówił o tym w programie Kuby Wojewódzkiego. Nigdy bank Pekao nie dzwonił z żądaniem wstrzymania emisji programu, bo takiego programu po prostu nie było. Tak samo jak w przypadku innych tego typu reklam, gdzie zamiast Roberta Lewandowskiego wstawia się inne znane osoby, np. Zygmunta Solorza-Żaka lub skoczka narciarskiego Piotra Żyłę.

Już w zeszłym roku na ich wniosek zajmowała się tą sprawą prokuratura, usuwał takie reklamy Facebook, podnosiły alarm w tej sprawie banki, ale te reklamy ciągle w polskim internecie się pojawiają. Na przykład na banerach z tzw. automatyczną reklamą, gdzie są one wrzucane bez wcześniejszego sprawdzenia ich treści.

Problem polega bowiem na tym, że zarówno sam internet, jak i – w żaden sposób nie uregulowany ani nie nadzorowany, zapewniający anonimowość jego uczestnikom – rynek kryptowalut to idealne miejsce dla oszustów. To dlatego przekrętów i afer na kryptowalutowym, mętnym rynku było i jest wiele. Od piramid finansowych i wyłudzania pieniędzy pod pretekstem inwestycji w kryptowaluty, sprzedawania fikcyjnych kryptowalut aż po nagłe bankructwa znanych giełd kryptowalutowych, przez które tysiące ludzi traciły bardzo dużo pieniędzy. Jedną z najgłośniejszych tego typu spraw była historia kryptowaluty OneCoin, która okazała się piramidą finansową i pralnią brudnych pieniędzy. Wyłudzono przez nią aż 4 mld dolarów od setek tysięcy ludzi z ponad 100 krajów. Jej dwoje współtwórców zostało aresztowanych i oskarżonych o oszustwa finansowe, ale głównodowodząca całym przedsięwzięciem Ruja Ignatova, zwana kryptokrólową, znikła bez śladu, unikając odpowiedzialności.

Inny przykład, ale już z krajowego podwórka, to zeszłoroczne nagłe bankructwo jednej z najstarszych i najbardziej znanych polskich giełd kryptowalutowych – Bitmarketu, przez które tysiące Polaków straciło łącznie około 100 mln złotych. Niektórzy po kilkaset tysięcy złotych. Dwa tygodnie po upadku Bitmarketu jeden z jego współwłaścicieli został odnaleziony martwy, nad podolsztyńskim jeziorem Tyrsko, z raną postrzałową głowy.

Zwolennicy kryptowalut mogą zbyć te mroczne historie słowami, że w każdej z branż gospodarki dochodzi do afer, że wszędzie pojawiają się nieuczciwi ludzie, więc nie jest to żaden argument przeciwko inwestowaniu w bitcoina i jemu podobne. To łatwa do odparcia polemika, bo akurat rynek kryptowalutowy, nienadzorowany i nieregulowany przez państwo, wyjęty spod jego kontroli, stwarza z tego powodu dużo większe ryzyko nadużyć niż większość innych branż.

Kontrowersyjny biznes

Ale nawet gdyby na kryptowalutowym rynku nie dochodziło do takich historii, to i bez nich kryptowaluty budzą bardzo wiele wątpliwości, krytyki i kontrowersji. Przed inwestowaniem w nie przestrzegało wiele banków centralnych (w tym Narodowy Bank Polski), państwowe instytucje nadzorujące rynek finansowy z wielu krajów (wśród nich polska Komisja Nadzoru Finansowego), a także liczni znani ekonomiści. Oceniając kryptowaluty Warren Buffett, jeden z czterech najbogatszych ludzi na świecie, powiedział, że inwestowanie w nie jest jak gra w ruletkę, jest czystą spekulacją, zakładającą, że ich kurs będzie ciągle rósł. Jednak to założenie już wielokrotnie okazywało się mylne. Kursy kryptowalut są bardzo niestabilne, chwiejne, dużo bardziej niż kursy zwykłych walut czy akcji firm. Wartość bitcoina już wiele razy gwałtownie spadała, wręcz załamywała się, dochodziła do 20 tys. dolarów, by po dwóch miesiącach zmniejszyć się do 7,5 tys. USD.

Skąd taka chwiejność kryptowalut? Polska Komisja Nadzoru Finansowego wielokrotnie zwracała w swych komunikatach uwagę, że kryptowaluty nie są pieniądzem w prawnym tego słowa znaczeniu, nie podlegają ustawom, np. o usługach płatniczych czy obrocie instrumentami finansowymi. W przypadku zwykłych walut za ich emisję odpowiada państwo (poprzez bank centralny), ono też robi wszystko, żeby zapewnić im stabilny kurs i ma do tego wystarczające narzędzia. Tymczasem w przypadku najbardziej znanej kryptowaluty, czyli bitcoina, do dziś nie wiadomo nawet, kto tak naprawdę ją stworzył. Kryptowaluty emitują prywatne osoby i firmy, które w żaden sposób nie gwarantują ich wartości czy stabilności kursu. Problem polega też na tym, że – jak zwraca uwagę KNF – „nie spełniają one kryterium powszechnej akceptowalności”. To znaczy, że bardzo niewiele firm, sklepów czy punktów usługowych zgadza się, by płacić za kupione od nich rzeczy czy usługi kryptowalutami.

Kto na tym zarabia?

Kryptowalutami posługują się głównie ci, którzy chcą na ich zakupie zarobić, licząc na to, że ich kurs wzrośnie. Ale na tym właśnie polega paradoks: że ten kurs będzie rósł, dopóki będzie przybywać ludzi inwestujących w kryptowaluty. Nie będzie spadał, póki tych osób nie będzie ubywać. Jeśli jednak ludzie zaczynają mieć wątpliwości, czy to dobra inwestycja, kurs kryptowalut, na skutek ich wyprzedaży, zaczyna się gwałtownie obniżać. Pod tym względem kryptowaluty przypominają nieco rynek akcji. Różnica jest jednak taka, że za akcjami stoi konkretna firma, konkretny biznes, gdzie dość łatwo sprawdzić, czy to dobra firma i czy warto w nią inwestować, czy nie. W przypadku kryptowalut to nie wchodzi w grę, bo nie stoi za nimi żadna realna wartość.

Kryptowaluty są idealnym polem do spekulacji. To zaś oznacza, że zarabiać na nich mogą tylko bardzo nieliczni, lepiej poinformowani duzi inwestorzy, którzy mogą kupić lub sprzedać tyle kryptowalut, by wpływać na poziom ich kursu. Oni mogą zarabiać, ale kosztem tysięcy małych inwestorów, skuszonych wizją dużego i szybkiego zarobku, którzy zamiast tego tracą. Tak samo jest na równie popularnym, także w Polsce, rynku Forex, który – w uproszczeniu – polega na zakładach, jakie będą przyszłe kursy walut. To hazard w jeszcze większym stopniu niż kryptowaluty.

W przypadku kryptowalut warto wziąć pod uwagę jeszcze jeden argument. To, że posługując się nimi, możemy być anonimowi i omijać banki, sprawia, że kryptowaluty wykorzystuje się na dużą skalę do handlu narkotykami, finansowania terroryzmu czy prania brudnych pieniędzy. Kryptowaluty, przez brak nadzoru nad nimi, te przestępcze procedery ułatwiają. I już to samo w sobie powinno wystarczyć, by trzymać się od nich z daleka.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9