Miłośnik Kościoła

Paweł spotkał Chrystusa nie tylko w osobistym widzeniu, ale przede wszystkim we wspólnocie Kościoła. Czuł się tym, który wszedł w rozpoczęte już dzieło.

Był kontynuatorem, niezwykle twórczym, ale jednak kontynuatorem. Kościół był dla Pawła przeżyciem, jego miłością, radością i krzyżem zarazem. Z tego osobistego doświadczenia narodziła się refleksja o Kościele jako takim. Paweł próbuje w listach odpowiedzieć z wnętrza wiary na pytanie: czym (kim) jest Kościół? Jego spojrzenie jest wiążące dla naszego patrzenia na Kościół. To jest ostatni „Klucz do św. Pawła”. Do Apostoła Narodów już wkrótce wrócimy na naszych łamach.

Słowo „Kościół” w Ewangeliach występuje tylko dwa razy u Mateusza (16,18; 18,17). Paweł posługuje się tym słowem kilkadziesiąt razy, odnosząc je przede wszystkim do lokalnej wspólnoty. Dlatego tak często używa liczby mnogiej: „Kościoły”. Co oznacza to słowo? Grecki oryginał ekklesia oznacza „zwołanie” – ludzi, którzy zostali zwołani, zgromadzeni przez kogoś. To słowo ma swoje korzenie w hebrajskim qehal el oznaczającym Lud Boży czasów ostatecznych.

Jeden Kościół w wielu Kościołach

Początkowo termin „Kościół Boży” był określeniem Kościoła jerozolimskiego. Paweł wyznaje: „Jestem niegodzien zwać się apostołem, bo prześladowałem Kościół Boży” (1 Kor 15,9). Kościół jerozolimski zachowywał pierwszeństwo, Apostoł miał tego świadomość. Podróżował kilka razy do tego miasta, zbierał składkę na ten najstarszy Kościół, ale jednocześnie podkreślał, że głoszenie tej samej Ewangelii rodzi Kościoły w nowych miejscach. Paweł śmiało przenosi więc określenie „Kościół Boży” na inne lokalne wspólnoty, np. adresując dwa listy „do Kościoła Bożego, który jest w Koryncie” (1 Kor 1,2; 2 Kor 1,1).

„Kościół Boży” ujawnia się tam, gdzie gromadzi się lokalna wspólnota. Bibliści spierają się o to, jak Paweł rozumiał relację między lokalną kościelną wspólnotą a Kościołem powszechnym. Pewne są dwie prawdy. W centrum uwagi Pawła znajdował się przede wszystkim konkretny Kościół lokalny. Ale zarazem dla apostoła rzeczą oczywistą jest jedność wszystkich uczniów Chrystusa gromadzących się w różnych miejscach świata. Wymowne jest rozszerzenie adresu Listu do Koryntian: „do tych, którzy zostali uświęceni w Jezusie Chrystusie i powołani do świętości wespół ze wszystkimi, którzy na każdym miejscu wzywają imienia Pana naszego Jezusa Chrystusa, ich i naszego Pana” (1 Kor 1,2).

Apostoł w adresach swoich listów posługuje się różnymi określeniami chrześcijan. Nazywa ich „umiłowanymi przez Boga”, „powołanymi przez Pana”, „uświęconymi w Jezusie Chrystusie”, „powołanymi do świętości”. Najczęściej występuje określenie: „święci”. Przy czym nie jest to kwalifikacja moralna, ale nazwa społeczności. Występuje tu liczba mnoga, nie chodzi o jednostki. Święci – czyli inni, wyodrębnieni, wyróżniający się ze względu na swoją przynależność do Chrystusa. Paweł nie waha się też nazywać wierzących „pomocnikami Boga” (1 Kor 3,9).

Kościół = Ciało Chrystusa

Najważniejszym obrazem Kościoła jest dla Pawła ludzki organizm. Ciało składa się z wielu różnych członków, ale jednocześnie jest jednością: „Jak bowiem w jednym ciele mamy wiele członków, a nie wszystkie członki spełniają tę samą czynność – podobnie wszyscy razem tworzymy jedno ciało w Chrystusie, a każdy z osobna jesteśmy nawzajem dla siebie członkami” (Rz 12,4–5). Apostoł obrazuje tutaj ideę jedności w różnorodności.

Paweł nie mówi jednak o jakimkolwiek ciele, ale o Ciele Chrystusa: „Wy przeto jesteście Ciałem Chrystusa i poszczególnymi członkami” (1 Kor 12, 27). To nie jest tylko metafora. Dla Pawła to rzeczywistość wiary. Kościół jest przestrzenią, w której Chrystus ukrzyżowany i zmartwychwstały działa w sposób realny, osobowy. On jest obecny w Kościele poprzez ludzi tworzących go. Istnienie Kościoła nie jest wynikiem ludzkich działań, ale aktywności Chrystusa. To On nas przyjmuje, włącza we wspólnotę ze sobą, On tworzy z uczniów swój Kościół, swoje ciało. Tu jest fundamentalne źródło jedności i powszechności Kościoła. Chrystus ma tylko jedno ciało. Każdy Kościół lokalny reprezentuje całość, reprezentuje Chrystusa w konkretnym punkcie świata.

Z tej nauki Paweł wyprowadza wnioski. Każdy wierzący jest częścią całości i powinien wnosić swój wkład w budowanie Kościoła. Każdy z nas posiada dary, którymi może służyć Kościołowi. Apostoł nazywa je „charyzmatami”, „posługami”, „działaniami”. W lokalnych wspólnotach nieraz wybuchały spory na tle tych konkretnych uzdolnień. Emocje wzbudzały zwłaszcza charyzmaty spektakularne. Apostoł w 1 Kor 12,4–11 i w Rz 12,6–8 podaje katalogi charyzmatów. Nie jest to jednak jakiś kompletny wykaz posług i darów możliwych w Kościele. Ważne jest, że każdy charyzmat ma służyć budowaniu Kościoła. Ta zasada stanowi wręcz kryterium oceny jego autentyczności. Znamienne, że fragment poświęcony charyzmatom w 1 Kor Paweł kończy słynnym hymnem o miłości. Bez miłości największe talenty (nawet wiara, która góry przenosi!) są niczym, są tylko uderzaniem w cymbały ludzkiej pychy. „Ciało Chrystusa” nie jest jedynym obrazem Kościoła. Paweł porównuje Kościół także do „Bożej roli” i „Bożej budowli”. Nazywa wierzących „świątynią Bożą”. W Liście do Efezjan pojawiają się kolejne obrazy Kościoła: dom i rodzina Boża, miasto Boga i Jego świątynia, oblubienica Chrystusa.

Chrzest i Eucharystia

W nauczaniu Pawła o Kościele ważne miejsce zajmuje temat chrztu i Eucharystii. Apostoł po swoim nawróceniu sam przyjął chrzest z rąk Ananiasza w Damaszku. Chrztu udzielano pierwotnie „w imię Jezusa”, co oznaczało powierzenie się Jemu na własność. Chrzest rozumiano jako oczyszczenie z grzechów, udzielenie Ducha Świętego i włączenie w Kościół. To była baza, na której Paweł rozwija swoje nauczanie. Apostoł pogłębia wątek jedności z Chrystusem. Chrzest jest zanurzeniem w śmierci Chrystusa. To dość szokujące stwierdzenie. „Przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie – jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca” (Rz 6, 3–4). To zdanie staje się bardziej czytelne, jeśli pamiętamy, że chrzest był udzielany wtedy przez zanurzenie w wodzie. Moment zanurzenia kojarzył się ze śmiercią starego, grzesznego człowieka. Wynurzenie obrazowało zmartwychwstanie, powstanie do nowego życia. Chrzest jest złączeniem swojego losu z losem Chrystusa. Jest to początek pewnego procesu. Więź ze śmiercią i zmartwychwstaniem Chrystusa ma owocować nieustanną odnową codziennego życia. Jednocześnie chrzest jest wejściem we wspólnotę ze wszystkimi ochrzczonymi: „Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa. Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie” (Ga 3,27–28). Przez chrzest wchodzimy w Kościół – Ciało Chrystusa. Powstają nowe ludzkie więzy. Znamienne jest to, że wszelkie konkretne etyczne napomnienia Paweł łączył z chrztem. W nim widział bowiem źródło siły do każdej moralnej odnowy człowieka.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7