Daję własną twarz

To miał być tekst o prewencji raka piersi. A jest o miłości. – Zakochałem się w Kasi trzy razy: kiedy miała długie włosy, gdy jej wypadły i kiedy założyła perukę – mówi Krzysztof Stachowicz.

Jednak lekarze w Gliwicach powiedzieli jej, że ten zabieg nie jest w Polsce refundowany. Katarzyna: – Na własną rękę znaleźliśmy w Berlinie profesora, który wykonał go 11 lipca 2017 r. Wyniki histopatologiczne były bardzo dobre, nie miałam zajętych węzłów chłonnych. Po operacji naszła ją refleksja: „Ja mogłam zapłacić za ten zabieg 10 tys. euro, ale co mają zrobić inne kobiety?”. Dowiedziała się, że w naszym kraju pań ze zmutowanym genem jest około 100 tysięcy. Każda powinna mieć możliwość poddania się profilaktycznej mastektomii zmniejszającej ryzyko zachorowania z 90 do 3 procent. Kiedy tylko poczuła się lepiej, nie założyła fundacji ani stowarzyszenia, ale jako Katarzyna Stachowicz podjęła starania, żeby oba zabiegi były refundowane. Katarzyna: – Zapis o tym zabiegu powinien się znaleźć w koszyku świadczeń gwarantowanych. Wysłałam 600 pism do parlamentarzystów i do premier Beaty Szydło. W efekcie w tej sprawie poszło do laski marszałkowskiej około 50 interpelacji i zapytań poselskich – wymienia. W Urzędzie Marszałkowskim w Katowicach zorganizowała konferencję wszystkich opcji politycznych z województwa śląskiego. Uczestnicy bez wyjątku podpisali popierający inicjatywę apel do ministra zdrowia. – Jestem przekonana, że profilaktyczna operacja w Polsce będzie tańsza niż leczenie pacjentki – uważa. – Poza tym zagrożonym chorobą kobietom należy się godna opieka.

Twarz

Krzysztof: – Od listopada 2016 r. do dziś przeżywam katharsis. Doświadczenie choroby żony mnie oczyściło. Kasia tak pięknie przez nie przechodziła. Nie narzekała, nie skupiała na sobie uwagi, mimo że była cierpiąca. Poświęcała się innym: dzieciom, rodzicom, przyjaciołom. Po chemii, zamiast leżeć, szła do ogrodu sadzić kwiaty. Wyobrażała sobie, jak zakwitną i będzie wśród nich przyjmować gości.

Katarzyna: – Kiedy znajomi odwiedzali nas i opowiadali o swoich problemach, które według mnie nie są problemami, wychodząc od nas, nabierali przeświadczenia, że trzeba przestać się nimi przejmować. Bo najważniejsze, żebyśmy byli dla siebie dobrzy i wspierali się. Kiedy słyszę, że ktoś chce się rozwodzić, mówię mu: „Wybaczcie sobie i zacznijcie od nowa”.

– Od początku tak się z żoną kochacie? – pytam Krzysztofa. – Oczywiście, że nie, bo ja zawsze byłem urwis – odpowiada bez namysłu. – Każde małżeństwo się kłóci, ale Kasia tego unika. Kiedy ja chcę się pokłócić, robi taki unik, że się reflektuję i w końcu czuję się winny. Uważam, że nie zasługuję na tak wspaniałą żonę. Dzięki niej jestem lepszym człowiekiem. Nigdy mi niczego nie kazała, nie oceniała moich wpadek, ale była ze mną mimo wszystko. To ona sprawiła, że zacząłem gorliwiej chodzić na Msze św., czytać Pismo Święte.

– Choroba mocno hartuje – jest pewna Katarzyna. – To czas, w którym powinniśmy dać świadectwo wiary. Nie możemy sobie zadawać pytań w stylu: „Dlaczego dotknęło to mnie, choć mam dwoje małych dzieci? Choć nie skończyłam jeszcze 40 lat?”.

Za orędownika w niebie wzięła sobie Jana Pawła II. Była na jego pogrzebie i od tego czasu, kiedy działo jej się coś złego, prosiła go o wsparcie. Z mężem pojechali do kard. Dziwisza, który ofiarował jej relikwię krwi Jana Pawła II i modlił się za nią. Do modlitwy o zdrowie włączyli się zaprzyjaźnieni księża, siostry zakonne oraz znajomi z ich parafii Trójcy Przenajświętszej w Dąbrowie Górniczej i odległych stron kraju. Katarzyna sama lubi się modlić. Często zagląda do swojego „Małego kancyjonału” – modlitewnika z 1902 r. – Proszę mi wierzyć, że w chorobie w każdym najmniejszym negatywnym drobiazgu starałam się znaleźć coś pozytywnego – mówi. – Na przykład kiedy przeglądałam się w lustrze w peruce na głowie, mówiłam sobie, że przecież wyglądam fajnie.

Jest pewna, że jej działania dotyczące profilaktyki kobiet zagrożonych rakiem piersi i jajnika przyniosą efekt. – To powinno zadziałać, bo dałam tej historii własną twarz – mówi. – Zrobiłam to po to, żeby ludzie uwierzyli, że zawsze jest nadzieja.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8
    9 10 11 12 13 14 15
    16 17 18 19 20 21 22
    23 24 25 26 27 28 29
    30 1 2 3 4 5 6