Nie rozsypią się

Arkadiusz Biały do swojej pracowni RTG, a Włodzimierz Galicki do biblioteki nie przychodzą w habitach dominikańskich. Ale w duchu są tercjarzami trzeciego zakonu tego zgromadzenia.

Zakładają strój dominikański tylko przy okazji zamkniętych spotkań w swoim gronie. – Publicznie możemy w nim wystąpić jedynie w trumnie – przyznają.

Habit poraża olśniewającą bielą. Przed wyjściem można zarzucić na niego czarną kapę z kapturem. Oba kolory znacząco odcinają się od siebie. Oni też od obłóczyn widzą świat ostrzej. Łatwiej im wychwycić różnicę między lśniącą bielą dobrych uczynków a czernią grzechu. – Kiedy stajemy obok siebie z bratem Piusem, bo takie imię zakonne nosi Arkadiusz, widać różnicę wzrostu, która symbolicznie obrazuje nasze podejście do powołania dominikańskiego – mówi Włodzimierz Galicki, brat Hadrian. – Ja, dużo niższy od prawie dwumetrowego Arka, wciąż mam wątpliwości, czy jestem na swoim miejscu. On – postawny i mocny – ma pewność. Muszę do niego dorastać – uśmiecha się.

Szabla i książka

Czekamy przed pracownią rentgenowską w Łodzi. – Kto następny? – otwiera drzwi Arkadiusz Biały. – My – zgłaszamy się równocześnie – ja, fotoreporter Heniek i Włodzimierz Galicki, jego współbrat. Siedzący w kolejce patrzą zdziwieni, jak to będziemy sobie robić wspólne prześwietlenie. Na drzwiach napis „Teren nadzorowany.” Jestem pewna, że nadzoruje go Duch Święty, bo Arkadiusz między przyjmowaniem kolejnych pacjentów odmawia brewiarz i Różaniec, według zaleceń reguły dominikańskiej.

Z zawodu jest technikiem elektroradiologiem z licencjatem kanonicznym z teologii. Na co dzień wykonuje zdjęcia za pomocą aparatu rentgenowskiego i tomografu komputerowego we własnej przychodni i w szpitalu K. Jonschera w Łodzi. Przedstawia się jako szlachcic i dominikanin. – Trenuję sztuki walki, umiem używać szabli husarskiej, jeżdżę konno – wylicza. W kanciapie za recepcją poradni w wolnych chwilach szyje siodło dla konia swojemu synowi Amadeuszowi, który jak on należy do Klubu Miłośników Dawnego Oręża i Sztuki Walki tym Orężem „Signum Polonicum”. Habit dominikański włożył pierwszy raz w 2000 roku. –

Jak Jack London imałem się w życiu niejednej pracy – uśmiecha się Włodzimierz. Od 17 lat pozostaje wierny bibliotece Politechniki Łódzkiej, gdzie oprócz zajmowania się książkami prowadzi spotkania z artystami w „Przedsionku Literackim”. Wcześniej organizował je u łódzkich dominikanów. Ma na swoim koncie dziesiątki napisanych scenariuszy, według których robił spektakle, ale też w nich występował. Jak mówią widzowie – jeśliby nawet głośno czytał książkę telefoniczną, uwiedzie tym odbiorców. Przedstawia się skromnie: „miłośnik słowa”. Swoje obłóczyny świętował w 2004 roku.

Włodzimierz Galicki skromnie określa się „miłośnikiem słowa”.   HENRYK PRZONDZIONO /FOTO GOŚĆ Włodzimierz Galicki skromnie określa się „miłośnikiem słowa”.
Ludzie Księgi

– Nie usiłujemy być bardziej katoliccy niż inni – podkreśla Arkadiusz. – Składając profesję czasową czy wieczystą, zobowiązujemy się do życia regułą świeckich Zakonu Kaznodziejskiego. Ona nie obowiązuje pod grzechem, ale jest wezwaniem do osobistej odpowiedzi na Bożą miłość. Dlaczego nazywają nas trzecim zakonem? Bo pierwszy zakon to ojcowie, drugi – mniszki, trzeci – tercjarze. Zwierzchnikiem wszystkich jest prowincjał zakonu dominikanów Polsce – o. Paweł Kozacki.

Trzeci zakon liczy około 600 osób. Formacja w trybie minimalnym to trzy miesiące postulatu, rok nowicjatu, trzy lata formacji czasowej, którą można wydłużyć o rok. Wszystko wieńczy profesja wieczysta. Arkadiusz, sekretarz fraterni, zastępca przełożonej prowincjalnej, bo rada prowincjalna jest koedukacyjna, miał szczęście, że kiedy wstąpił do fraterni służewieckiej, bo jeszcze nie było łódzkiej, jego mistrzynią w nowicjacie została Marina Kominek. To charyzmatyczna postać trzeciego zakonu, autorka książek, wychowawczyni pokolenia solidnych tercjarzy. Mistrz czyni mistrza, dlatego przez ostatnie 5 lat Arkadiusz był przewodniczącym komisji redakcyjnej nowego podręcznika dla mistrzów formacji.

– Mistrz wprowadza w zakon, pomaga odkryć powołanie zgodnie z biblijnym przesłaniem, że to Pan Bóg powołał nas już w łonie matki – opowiada. – W formacji dorosłych po profesji wieczystej nieustannie uczymy się sami i we wspólnocie umiejętności życia regułą zakonną w świeckim życiu. Jesteśmy zobowiązani do odmawiania brewiarza, Różańca, do studium pism i kaznodziejstwa. Dobrze, gdy uczestniczymy codziennie we Mszy św., żyjemy sakramentami świętymi. Dominikanie to ludzie Księgi, więc stale skupiamy się na czytaniu.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Tercjarz
    20.02.2017 03:05
    "Ale w duchu są tercjarzami trzeciego zakonu tego zgromadzenia."

    Masło maślane, a do tego zdanie trochę bez sensu. Przede wszystkim dominikanie nie są "zgromadzeniem", tylko zakonem, a tercjarz to inaczej "członek trzeciego zakonu".
    Zdanie powinno brzmieć:
    - obaj są tercjarzami dominikańskimi
    albo:
    -obaj należą do III Zakonu dominikańskiego.
    No i tercjarzem nie jest się tylko w duchu, ale i całkowicie formalnie.
  • Tercjarz
    20.02.2017 03:10
    "trzy lata formacji czasowej, którą można wydłużyć o rok."

    Formację czasową można wydłużyć o kolejne trzy lata.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9