"Władze kraju wiedzą, że Kościół..."

Msza św. na Placu Rewolucji w Holguín z udziałem 150 tys. wiernych, błogosławieństwo miasta z pagórka Loma de la Cruz, spotkanie z biskupami w seminarium św. Bazylego Wielkiego w Santiago di Cuba oraz modlitwa w sanktuarium Matki Bożej Miłosierdzia del Cobre złożyły się na trzeci dzień wizyty apostolskiej Franciszka na Kubie.

Dzisiaj, 22 września papież kończy swoją czterodniową podróż na wyspę i udaje się do Stanów Zjednoczonych.

Miłość Jezusa leczy z poprawności politycznej

Do Holguín Franciszek przyjechał 21 września rano. Z lotniska przejechał papamobile na Plac Rewolucji Calixto Garcii, XIX-wiecznego bohatera narodowego walk o niepodległość Kuby. Wzdłuż całej trasy Papieża witały rzesze ludzi. Liczące 250 tys. mieszkańców Holguín, czwarte co do wielkości miasto na Kubie gościło papieża po raz pierwszy. Przed Mszą, na której obecny był prezydent Raúl Castro, Franciszek przez pół godziny jeździł w papamobile wśród zgromadzonych wiernych.

W homilii papież nawiązał do obchodzonego 21 września w Kościele święta apostoła i ewangelisty św. Mateusza i jego nawrócenia. Przypomniał, że Mateusz był celnikiem ściągającym podatki od Żydów, aby przekazać je Rzymianom i dlatego uważany był za grzesznika a ludzie traktowali go jak zdrajcę, który łupi swój naród.

Mówiąc o nawróceniu apostoła papież zwrócił uwagę, że "Jezus spojrzał na Mateusza oczami pełnymi miłosierdzia i to spojrzenie otworzyło mu serce, wyzwoliło go, uzdrowiło, dało mu nadzieję, nowe życie, podobnie jak Zacheuszowi, Bartymeuszowi, Marii Magdalenie, Piotrowi, a także każdemu z nas". "Jest to nasza historia osobista" - stwierdził Franciszek i zachęcił, aby "w swych domach lub w kościele każdy z nas uczynił chwilę milczenia, aby wspomnieć z wdzięcznością i radością tamte okoliczności, tamtą chwilę, w której miłosierne spojrzenie Boga spoczęło na naszym życiu".

"Jego miłość nas uprzedza a Jego spojrzenie wychodzi przed nasze potrzeby" - powiedział papież i wezwał byśmy pozwolili aby spoglądał na nas Jezus. "Pozwólmy, aby Jego spojrzenie przemierzało nasze ulice, pozwólmy, aby Jego spojrzenie przywracało nam radość i nadzieję" - zachęcał papież.

Podkreślił, że dla Mateusza i dla każdego, kto poczuł spojrzenie Jezusa, jego współobywatele nie są tymi, z których „się żyje”, których się wykorzystuje i nadużywa. "Spojrzenie Jezusa rodzi działalność misyjną, posługi, oddania się. Jego miłość leczy naszą krótkowzroczność i pobudza nas do patrzenia dalej, abyśmy nie popadali w pozory lub w poprawność polityczną" - wyjaśniał Franciszek.

Papież zachęcał dalej, abyśmy pozwolili, by "Pan spoglądał na nas w modlitwie, w Eucharystii, w spowiedzi, w naszych braciach, szczególnie tych, którzy czują się porzuceni, bardziej samotni". "I nauczmy się patrzeć tak, jak On patrzy na nas. Dzielmy Jego czułość i Jego miłosierdzie z chorymi, więźniami, starcami lub z rodzinami przeżywającymi trudności" - wezwał Franciszek.

Z wielkim uznaniem mówił o Kościele na Kubie, który "pracuje z wysiłkiem i poświęceniem, aby zanieść wszystkim, także do najodleglejszych miejsc, słowo i obecność Chrystusa". Szczególne podkreślił rolę tzw. „domów misyjnych”, które z powodu braku świątyń i kapłanów pozwalają wielu osobom, by mieć miejsce modlitwy, słuchania Słowa, katechezy i życia wspólnotowego.

Na zakończenie papież zawierzył Kubę Matce Bożej Miłosierdzia z El Cobre, aby "«Jej oczy miłosierne» spoglądały zawsze uważnie na każdego z was, na wasze domy, rodziny, na osoby, które mogą czuć, że nie ma dla nich miejsca".

W modlitwie wiernych modlono się m.in. za duchownych, by zawsze byli zwiastunami miłosierdzia Bożego oraz za rządzących, by troszczyli się o dobro wszystkich.

Pod koniec liturgii głos zabrał ordynariusz diecezji Holguín, bp Emilio Aranguren Echeverría. Zapewnił, że tamtejszy Kościół chce służyć jak dobry samarytanin, wyciągając dłoń ku tym, którzy tego potrzebują. - Władze kraju wiedzą, że Kościół nie prosi dla siebie, ale zabiega o to, co jest potrzebne do wypełnienia jego misji - wskazał hierarcha.

Przed końcowym błogosławieństwem Franciszek podarował biskupowi Holguín kielich mszalny.

Błogosławieństwo miasta z Loma de la Cruz

Po południu Ojciec Święty opuścił budynek Kurii Biskupiej w Holguin i udał się samochodem otwartym na Loma de la Cruz („Pagórek krzyża”). Jest to mały taras z widokiem na miasto na szczycie wzgórza o wysokości 261 metrów nad poziomem morza, 6 kilometrów na północ od Holguin. Już w 1790 roku pierwszy krzyż umieścił w tym miejscu przeor franciszkanów w Holguin, o. Francisco Antonio de Alegria. Obecny został wzniesiony na początku lat dziewięćdziesiątych, na miejscu wcześniejszego, zniszczonego przez piorun. Z miejsca tego rozciąga się wspaniały widok na miasto.

Papież zatrzymał się tam na chwilę modlitwy pod krzyżem. Następnie odmówił modlitwę, prosząc o Boże błogosławieństwo dla tej ziemi i miasta, a zwłaszcza dla rodzin, dzieci i młodych. Franciszek prosił też o Boże pocieszenie dla chorych i cierpiących. Modlił się, by wszyscy czuli się wezwani do pójścia za Jezusem. Ojcu Świętem towarzyszył chór dziecięcy, także miejscowy biskup Emilio Aranguren Echeverria.

Stamtąd udał się na lotnisko, skąd samolotem "Alitalii" odleciał do Santiago de Cuba.

«« | « | 1 | 2 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9