Biurokracja i polityka. Moralność też

Czy wolno lekarzowi porzucić pacjentów? Taka postawa budzi oburzenie. Ale czy można używać tego argumentu do stawiania lekarzy pod ścianą urzędniczego widzimisię?

Służba zdrowia ma dość własnych problemów, chory jej niepotrzebny – mawia  moja szanowna małżonka. I ma rację. O konieczności jej (służby zdrowia, nie małżonki ;)) reformy słyszę właściwie od połowy lat 80-tych. ubiegłego stulecia (tak tak, to nie pomyłka, nie od ‘89). Od tego czasu wiele się oczywiście zmieniło: wiedza medyczna, umiejętności lekarzy, sprzęt, procedury. Ale dla zwykłego pacjenta bałagan został mniej więcej taki sam. A coroczne awantury wokół kolejnych reform – a to listy leków refundowanych, a to systemu eWUŚ  czy czegoś innego – sprawiają, że człowiek coraz bardziej jest przekonany, że w razie choroby liczyć może tylko na siebie i ewentualne znajomości. System tylko człowieka przemieli i wypluje. Dobrze jeśli jeszcze żywego. Od samego czekania w różnych kolejkach, gdy efekty leczenia zależą od wczesnego podjęcia terapii, można przecież nabawić się myśli samobójczych.

Nie podoba mi się, że tym razem niektórzy lekarze przestali przyjmować pacjentów. Jeszcze bardziej nie podoba mi się jednak, że minister zdrowia używa chorych do szantażowania lekarzy: ma być jak wymyśliłem, a jak się nie zgodzicie, to wy jesteście winni wszystkich nieszczęść. Przepraszam, ale to manipulacja jako żywo przypominająca gadanie terrorysty: zróbcie czego żądam, bo inaczej będziecie winni tego, że kogoś tam zabiję. Dziwię się, że minister zdrowia i jego  poplecznicy tego nie widzą. I konsekwentnie odmawiają rozmów bez spełnienia warunku wstępnego, jakim ma być otwarcie gabinetów lekarskich. Przecież jeśli lekarze tak zrobią, to kto ich przy stole rozmów będzie słuchał? Pan Arłukowicz, który w tej chwili posuwa się do perfidnego szantażu? Ten sam, który nie ma pieniędzy na leczenie chorych, ale znajduje spore fundusze na wspieranie klinik in vitro? (bo przecież nie o starających się o dzieci tu chodzi).

W zalewie sprzecznych informacji trudno czasem o jednoznaczną ocenę, czy w konkretnych sprawach rację ma jedna czy druga strona sporu. Z całą pewnością jednak w niektórych lekarze rodzinni  mają racje. Choćby domagając się porzucenia pomysłu, by lekarz pierwszego kontaktu musiał kierować do okulisty i dermatologa. To jest absurd. Podobnie jak absurdem jest – sam to przeżyłem – konieczność skierowania od lekarza pierwszego kontaktu do specjalisty, gdy się ma złamaną nogę, co tenże specjalista stwierdził udzielając wcześniej pomocy na ostrym dyżurze. Czy naprawdę lekarz pierwszego kontaktu  musi tracić czas na tego rodzaju biurokrację?

Wiadomo nawet skąd się takie pomysły biorą. Wymyślane są w głowach urzędników z syndromem Monka. Tego filmowego detektywa, któremu przeszkadzał nawet krzywo zawieszony obraz na ścianie. Wyjątki od reguły, nawet jeśli to reguły wytworzony tylko przez ich umysł, są dla nich tak nieznośne, że powodują nieodpartą chęć naprawienia rzeczywistości. Tu jest podobnie: jest lekarz pierwszego kontaktu, to jakim prawem pierwszy kontakt jest z lekarzem specjalistą? I nie trafiają racjonalne argumenty, że tenże lekarz pierwszego kontaktu tylko niepotrzebnie traci czas wypisując skierowania, bo przecież ani nie dobierze soczewek ani nie zapisze sensowych leków w problemach skórnych. W papierach wszystko musi ładnie wyglądać. Jak to utrudnia życie i lekarzom i pacjentom  takich urzędników już nie obchodzi.

Doświadczenie uczy, że upór i szantaż nie popłacają. Przynajmniej w polityce. Środowisko lekarzy się konsoliduje. Coraz więcej  z nich zdaje się popierać ostry sprzeciw swoich kolegów po fachu. Dni ministra Arłukowicza na jego stanowisku wydają się być policzone. Zwłaszcza że to nie pierwsza taka jego wpadka. W roku wyborczym rząd zbyt wiele by ryzykował zostawiając go na stanowisku. No, chyba że pewność siebie obecnej władzy przysłoniła już jej rozum i mocno nadwyrężyła instynkt samozachowawczy. Co w sumie, patrząc w jaki sposób partia władzy traktuje różne inne afery w swoich szeregach,  nie jest tak nieprawdopodobne.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Awa
    05.01.2015 14:50

    ,,człowiek coraz bardziej jest przekonany, że w razie choroby liczyć może tylko na siebie i ewentualne znajomości."

    Najpierw to jednak musi redaktorze przeliczyć pieniądze. Niestety.

  • trup
    06.01.2015 12:19
    cyt(Czy wolno lekarzowi porzucić pacjentów? Taka postawa budzi oburzenie. Ale czy można używać tego argumentu do stawiania lekarzy pod ścianą urzędniczego widzimisię?)- lekarzowi wolno - człowiekowi który jest chrześcijaninem nie .Taka jest różnica i wszelkie dywagowanie na ten temat to woda na młyn dla wszelakiego rodzaju bzdur wypisywanych i przekazywanych przez media .Jako pacjenta nie interesują mnie umowy zwierane przez rząd z lekarzami(dla pacjenta wazne jest że może w kazdej chwili udać sie bezpłatnie do lekarza i mieć świadomość że zostanie przyjęty ).Mogę tylko domniemywać , że wśród lekarzy którzy nie wypełnili swojego moralnego obowiązku nie było tych podpisujących się pod deklaracją o klauzuli sumienia .Jak wyglądała opieka lekarska mogłem sie przekonać w piątek gdy sam byłem zmuszony udać sie do lekarza - (opłaca ne składki , prawa konstytucyjne ) a tu ? W takim państwie gdzie zwalnia się lekarzy sprzeciwiających się aborcji , gdzie wybiera się na prezydentów miast homoseksualistów , gdzie urzędnicy , posłowie i senatorowi krzycząc głośno o patriotyzmie kradną , oszukują . kłamią - w takim państwie można wszystko .
  • Viator
    06.01.2015 16:15
    Trup.. Lekarz ma moralny obowiązek zajmowania się chorymi? No niech Ci będzie. Ale przypominam, że każdy człowiek ma wiele moralnych obowiązków. Między innymi kochać bliźniego jak siebie samego. Tak się zastanawiam... Trup chce, by lekarze w imię moralnego obowiązku dawali sobie ciosać kołki na głowie przez rząd. A gdzie Trupie spełnienie Twojego obowiązku, wsparcia bliźniego, który jest krzywdzony? Tego już nie widzisz. Bo Ty masz prawo, więc wszyscy na żądanie mają Cię obsługiwać.

    Po prostu Trupie tyle gadając o moralnym obowiązku lekarzy jesteś wspólnikiem tych, którzy traktują ich z buta. Tylko tego nie raczyłeś zauważyć... Ot co...
  • Old Piernik
    07.01.2015 13:16
    Ja mam takie pytanie do oburzonych tym, że lekarze chcą aby im płacić za pracę.

    To lekarze przysięgają, że będą za darmo zapewniać opiekę lekarską, czy raczej poszczególne partie polityczne występujące w wyborach a potem formujące rząd?

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7