Franciszek o „powszechnej alergii” na małżeństwo

Kwestia na którą zwraca uwagę Franciszek umknęła gdzieś w przedsynodalnej debacie na temat małżeństwa i rodziny. Problemem są nie tylko coraz bardziej powszechne rozwody, ale i to, że coraz mniej ludzi wchodzi w „związki na zawsze”.

„Nie oczekujcie ostatecznych wniosków już w przyszłym tygodniu. To jest dopiero początek. Synod będzie długi i potrwa cały rok. Ja dałem tylko wyjściowy impuls”. Papież Franciszek mówił o tym w wywiadzie dla argentyńskiego dziennika La Nación. Rozmowa ukazała się w dniu otwarcia nadzwyczajnego Synodu Biskupów na temat rodziny i koncentrowała się głównie na „powszechnej alergii” na małżeństwo.

Ojciec Święty dużo uwagi poświęcił młodzieży. Przypomniał, że tak wielu młodych ludzi wybiera konkubinat i wolne związki zamiast sakramentalnego małżeństwa. „Rodzina jest czymś cennym, bardzo ważnym dla społeczeństwa i Kościoła. W debacie przedsynodalnej wiele mówiono o rozwodnikach. I ten temat na pewno zostanie podjęty. Dla mnie jednak równie ważnym problemem są nowe przyzwyczajenia młodzieży. Młodzi, którzy się nie pobierają. To znak naszych czasów” – mówił Franciszek podkreślając, że na całym świecie coraz więcej ludzi wybiera wolne związki. „Co w tej sytuacji powinien zrobić Kościół? Pozbyć się ich ze swego łona? Czy też zbliżyć się do nich, próbować ich zrozumieć i starać się zanieść im Słowo Boże. Ja jestem za tym ostatnim rozwiązaniem” – podkreślił papież w wywiadzie dla argentyńskiego dziennika. 

Kwestia na którą zwraca uwagę Franciszek umknęła gdzieś w przedsynodalnej debacie na temat małżeństwa i rodziny. Problemem są nie tylko coraz bardziej powszechne rozwody, ale i to, że coraz mniej ludzi wchodzi w „związki na zawsze”. W tym kontekście watykanista Andrea Tornielli przytacza dane z Mediolanu odnośnie do pierwszych sześciu miesięcy roku. Zawarto tam 1.329 małżeństw. Jednak mniej niż co trzecie było związkiem sakramentalnym (374). Dodaje zarazem, że co czwarta osoba stająca w tym czasie na ślubnym kobiercu kolejny już raz zawierała związek cywilny. Odczuwalnie z roku na rok maleje liczba zawieranych małżeństw, lawinowo wzrasta za to liczba osób deklarujących się jako „przekonani single w niezobowiązujących relacjach”.

Kard. Lluis Martinez Sistach przypomina w tym kontekście, że zbyt mało mówi się o tym, iż małżeństwo na całe życie jest możliwe. „Musimy otoczyć duszpasterską troską osoby, które cierpią w wyniku rozpadu ich małżeństwa, trzeba jednak zarazem pamiętać o lepszym formowaniu młodego pokolenia do świadomego zawierania związku małżeńskiego” – podkreślił na początku obrad synodalnych arcybiskup Barcelony. Wskazał zarazem, że bardzo potrzeba pozytywnego spojrzenia na małżeństwo i rodzinę. „Myślę, że w ogóle trzeba przypomnieć na nowo o centralnym znaczeniu rodziny. O tym, że dobro każdego człowieka, społeczeństwa i Kościoła w wielkiej mierze zależy właśnie od jakości rodziny. Musimy włożyć więcej wysiłku w nauczenie tego młodych ludzi. Musimy ich przygotować do świadomego wchodzenia w związek małżeński, z przekonaniem, że dojrzała miłość prowadzi ich ku związkowi na całe życie, wiernemu i otwartemu na potomstwo. Potrzebne jest też świadectwo tych, którzy na tej drodze, trudnej, ale na pewno możliwej wytrwali” – podkreśla uczestniczący w synodzie hierarcha.

Pointą może być świadectwo australijskiego małżeństwa, które jako pierwsze dzieliło się na Synodzie swym doświadczeniem rodzinnym. A wiedzą o czym mówią. Romano i Mavis Pirola są małżeństwem od 55 lat, mają czworo dzieci i kilkanaścioro wnucząt. „W sakramentalnym małżeństwie miłość przeżywa się na maksa, choć sakrament nie uwalnia od problemów i trudności. Bóg daje jednak wiele łask, by «razem na zawsze» iść przez życie. Widzimy, że nasz przykład pociąga, rodzi pytania o sens wierności i trwania. Widzimy zarazem, że zbyt wielu ludzi już na początku pasuje mówiąc: «mnie się to nie może udać»” – mówił Romano. I dodał: „Dzień po dniu budujemy nasz związek i wciąż się kochamy. Często coś się rozwali, ale to naprawiamy i tym samym wzmacniamy nasz związek”.

I jeszcze słowo o papieskiej zapowiedzi, że „synod potrwa rok”. Franciszek odniósł się tym samym do jego dwuetapowości. Obecnie trwa zgromadzenie nadzwyczajne. Zakończy się ono nie ostatecznymi wnioskami, ale wypracowaniem kolejnego dokumentu, który przez najbliższy rok będzie dyskutowany w Kościołach lokalnych na wszystkich kontynentach. Na jego podstawie zostanie też rozpisana nowa ogólnoświatowa ankieta o rodzinie. Dopiero po tej pogłębionej konsultacji odbędzie się zgromadzenie zwyczajne Synodu Biskupów. I to wówczas możemy spodziewać się konkretnych decyzji duszpasterskich.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • kobi
    07.10.2014 07:40
    Młodzi nie chcą się wiązać sakramentalnie z oczywistego powodu: jak się nie uda, to można się rozstać i mieć nową szansę, i nawet po raz trzeci i zawrzeć wtedy związek sakramentalny. Jeśli od razu ktoś bierze slub w kościele, to przepadło, nie ma więcej szans.
    Świetny przykład takiego myślenia pokazał pan Janowski, ten od programu jaka to melodia. Po dwóch małżeństwach cywilnych i dzieciach z tych związków, wziął z "czystym kontem" slub kościelny. Jak dla mnie to hipokryzja, że pozwolono mu na slub kościelny, no ale widać, że przebiegłość się liczy także w kościele.
  • nika
    07.10.2014 23:55
    Polityka państw też bynajmniej nie sprzyja rodzinie, a już na pewno rodzicom w związku małżeńskim. Lepiej być oficjalnie samotnym rodzicem...
    A co związku "na zawsze" - nie uczymy odpowiedzialności, ani za siebie, ani za drugiego człowieka. Ciągle przybywa dużych dzieci, ludzi, którzy zamiast zobowiązań wolą życie jako ciągłą zabawę i konsumpcję ...
  • recormon
    09.10.2014 09:53
    Irytuje mnie obwinianie całego świata za kryzys małżeństwa. A przecież już 50 lat temu tak pisał o tym bp K. Wojtyła:
    „Małżeństwo jest instytucją szanowaną, nawet jakoś w teorii gloryfikowaną – «w teorii», gdyż to uznanie i gloryfikacja dotyczy raczej samej Bożej idei małżeństwa (...). Gdy natomiast od idei wypada przejść do rzeczywistości, wówczas obraz nam się przyćmiewa. (...) Tkwi w nas prawdopodobnie jakieś uprzedzenie pod adresem spraw
    ciała, jakiś ślad manicheizmu, tak że nie bardzo umiemy sobie wyobrazić realizację
    doskonałości (duchowej i nadprzyrodzonej) w stanie, w którym sprawy cielesne są tak
    ważnym, tak istotnym współczynnikiem wspólnego życia dwojga ludzi. Podręczniki
    traktujące o doskonałości chrześcijańskiej milczą na ten temat, a w ogóle podają metody
    doskonalenia się w zastosowaniu do tych warunków, jakie istnieją w «stanie doskonałości».
    Jak ma wyglądać doskonałość chrześcijańska w realizacji (…) małżonków stanowiących
    «dwoje w jednym ciele»? Wychodzi więc na to, że wiążemy świętość z Bożą ideą
    małżeństwa, natomiast od małżonków ani jej nie wymagamy, ani też nie próbujemy w tym
    kierunku pracować. Sugestia, iż małżeństwo raczej trzeba traktować «od strony grzechu», jest tak mocna i tak przytłaczająca, że mało kto myśli, by traktować je «pod kątem doskonałości». Nie mamy do tego przygotowania myślowego, nie mamy też do tego przekonania”.

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8