Zwiałam z obozu koncentracyjnego

O zabójczej mocy magii, wróżb i horoskopów oraz leczącej sile Koronki do Miłosierdzia Bożego z Patrycją Hurlak, popularną aktorką i najsłynniejszą „ekswiedźmą” Rzeczypospolitej
 rozmawia 
Marcin Jakimowicz
.

Moi znajomi, którzy przeszli podobną do Twojej drogę, mówią, że w ezoteryzmie, magii pociągało ich poczucie władzy nad innymi. Naprawdę tak to działa?


Jasne! Masz poczucie władzy, wyższości, wyjątkowości. Tyle że to jest pozorne, złudne. „Zamawiałam” jedną konkretną rzecz i ją dostawałam. Nie zauważałam jedynie, że był tam też „załącznik” oznaczony gwiazdką.


U kogo zamawiałaś?


Naprawdę nie wiedziałam. Nie miałam pojęcia, że wykorzystuję do tego „czarnego”. Katecheci cieszyli się, że sporo z nimi dyskutuję i jestem aktywna na lekcjach. Nie interesowali się, skąd mam taką wiedzę.


Kiedy po raz pierwszy poczułaś, że masz władzę nad innymi?


Już jako dziecko byłam niezwykle otwarta na duchową rzeczywistość. Wiedziałam, że mogę spokojnie rozmawiać sobie ze zmarłymi. Jako przedszkolak nie rozumiałam, czemu wszyscy rozpaczają po śmierci babci. Czułam, że ona siedzi w pokoju obok. Gdy jako czterolatka siedziałam w łóżeczku pół metra od łóżka rodziców, nie mogłam do nich wyciągnąć ręki, bo „coś” mi przeszkadzało. Oswoiłam się z tym, że obok mnie jest inny świat. 


Kiedy po raz pierwszy postanowiłaś, że chcesz komuś zrobić krzywdę? Rzucić jakiś urok, klątwę?


Już w podstawówce. Wszystko zaczęło się od jednej przeklętej książki. Stawiałam już sobie karty, otaczałam się amuletami, magicznymi przedmiotami, korespondowałam z wróżkami. I wówczas pewien dorosły człowiek podarował mi swój podręcznik do czarnej magii. Nie zdradzam nazwy tej książki, by nie robić jej reklamy, choć młodzi na rekolekcjach droczą się ze mną i ciągną mnie za język. (śmiech) Wpadłam w magię po uszy. Zdarzało się, że książka spadała z półki i „przypadkowo” otwierała się na zaklęciu, którego akurat potrzebowałam. Taka jazda. 


Sprawdzało się w praniu?


Zazwyczaj tak. Tyle że był też bonus – wspomniana przeze mnie „gwiazdka”.


Małym druczkiem?


Maleńkim. Niemal niewidocznym. Bonusem był porażający lęk. Bałam się nieustannie. Od zawsze. Odkąd sięgam pamięcią, trzęsłam się ze strachu. Moja ciemność nigdy się nie rozjaśniała. Gdy wyłączali prąd, byłam sparaliżowana i pozostawałam nieruchoma na krześle, bojąc się drgnąć. Nie ruszałam się z miejsca. Związane z magią puzzle zaczynały się układać w jakiś obrazek. Dlaczego miałam temu nie zaufać? Od dziecka marzyłam o tym, by mieszkać w Warszawie. Gdy pojechałam do niej jako siedmiolatka na wycieczkę, poczułam się u siebie. Demon rzucił wędkę, a ja połknęłam haczyk. Ponieważ wierzyłam w reinkarnację, byłam przekonana, że w poprzednim wcieleniu żyłam w czasach powstania warszawskiego. Gdy po latach trafiłam do świeckiego pseudoegzorcysty, wykorzystał tę rzeczywistość (mimo że nie pisnęłam mu o niej ani słówka). Potwierdził, że zginęłam w powstaniu, gdy mając dwanaście lat, rzucałam koktajlem Mołotowa. Opisał szczegóły, detale… 


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12