Jesteśmy dla nich zerem

– Skończyły się nam ostatnie puszki z żywnością. Nie mamy już praktycznie nic. Nie mamy samochodów, żeby pojechać do Kamerunu, gdzie zazwyczaj robiliśmy zakupy. A nawet gdybyśmy je mieli, to nie przejedziemy, bo tam jest Seleka – mówią GN polscy misjonarze, którzy zostali z ludźmi w dotkniętej bandyckim konfliktem Republice Środkowoafrykańskiej.

Jeśli wojska międzynarodowe nie wejdą tu w ciągu kilku dni, to może się tu wydarzyć coś naprawdę niedobrego – brat Benedykt Pączka OFM Cap jest jednym z polskich kapucynów, który już dawno podjął decyzję o pozostaniu z miejscową ludnością, mimo realnego zagrożenia życia i mimo oferty polskiego rządu, który był gotowy ewakuować polskich obywateli. Misjonarze, nie tylko polscy, pozostali w kraju, który jest praktycznie pozbawiony działającego państwa i ochrony ze strony jakichkolwiek regularnych służb mundurowych. W samym środku Afryki rozgrywa się konflikt, za którym nie stoi praktycznie żadna ideologia. Stała za nim ambicja władzy kolejnego kacyka, który rok temu przejął stery i ściągnął – prawdopodobnie – najemników wypożyczonych z Czadu i Sudanu, nazywanych Seleka (sojusz, przymierze), głównie muzułmanów. Ci sterroryzowali kraj, w tym również miejsca, w których pracują misjonarze. Kacyk, czyli Michel Djotodia, jednak ustąpił, więc Seleka została bez swojego patrona. W międzyczasie pozbawieni ochrony mieszkańcy zorganizowali się w bojówki zwane Anty-Balaka (antymaczety) i chcą zemścić się na Selece i tych miejscowych, którzy im pomagali. Seleka częściowo już uciekła przez niekontrolowaną granicę z Czadem, po drodze plądrując wioski i zabijając ludzi. W wielu miejscach jednak nie wystrzelili jeszcze ostatniego naboju.

Kraina wiecznego przewrotu

Republika Środkowoafrykańska to dawna kolonia francuska, która usamodzielniła się w 1960 roku. Za niepodległość przyszło jej jednak zapłacić chaosem. Już 6 lat później prezydent kraju został obalony przez wojskowych pod wodzą pułkownika Bokassy, którego dyktatorskie zapędy doprowadziły nawet do stworzenia Cesarstwa Środkowoafrykańskiego, oczywiście w rolę cesarza wcielił się sam pułkownik.

Nowy władca miał w zwyczaju – co ujawniono po jego obaleniu pod koniec lat 70. XX wieku – swoich przeciwników rzucać na pożarcie krokodylom buszującym w pałacowym stawie. Po obaleniu Bokassy władzę ponownie przejął obalony przez niego Dacko, którego z kolei obalił tym razem inny pretendent do władzy dyktatorskiej – gen. Kolingba. Później był jeszcze jeden kandydat do obalenia, którego z kolei usunął François Bozizé... obalony w marcu 2013 roku właśnie przez rebeliantów z Seleki pod wodzą Michela Djotodii, który ustąpił w połowie stycznia 2014 roku. Tak w ogromnym skrócie wygląda grząski grunt, na którym rozwija się – choć to niezbyt trafne określenie – to afrykańskie państwo. To nawet nie tyle państwo, ile dość chaotyczny i wybuchowy proces, polegający na przecinaniu się interesów różnych grup etnicznych, klanów, ale również zainteresowanych przejęciem władzy bojówek z sąsiednich państw.

Zdani na siebie

Odkąd Seleka straciła oparcie w Djotodii, Anty-Balaka poczuli się pewniejsi i – jak mówią GN misjonarze – powychodzili ze wszystkich stron, co sprawiło, że Seleka opuszcza powoli RŚA. – Są tu obecni żołnierze misji międzynarodowych, głównie Francuzi, ale wobec liczby tych Anty-Balaka i liczby tej części Seleka, która jeszcze została, są zupełnie bezradni. Działalność wojsk zachodnich skupiona jest na stolicy i niektórych ośrodkach, ale reszta kraju jest w rękach Anty-Balaka lub Seleka – mówi ks. Mirosław Gucwa, wikariusz generalny diecezji Bouar. W mediach pojawiała się niezupełnie ścisła informacja dotycząca wyjazdu do RŚA polskich wojsk, które rzekomo miały wzmocnić ochronę ludności. Tymczasem polscy żołnierze nie jadą na żadną wojnę. – Po pierwsze ok. 40-osobowa grupa, która wyjechała, nie ma charakteru bojowego, a po drugie będzie stacjonowała we Francji pod dowództwem francuskim i tylko pomagała w transportach do RŚA, nie ma więc mowy o udziale naszych żołnierzy w jakichkolwiek działaniach militarnych na miejscu, a nawet o stacjonowaniu w RŚA – tłumaczy w romoziwe z GN rzecznik MON ppłk Jacek Sonta. – Od kilku tygodni musimy martwić się sami o siebie – mówi brat Benedykt Pączka OFMCap. Polski kapucyn pracuje w misji najbardziej zagrożonej w diecezji Bouar – w miejscowości Ngaoundaye, parę kilometrów od granicy z Czadem. A że granica niestrzeżona, miejscowość była wyjątkowo wystawiona na ataki ze strony Seleki. Teraz ani brat Pączka, ani reszta misjonarzy i sióstr oraz mieszkańców, nie przebywa tam na co dzień. – Na misję przychodzimy tylko na chwilę, jak trzeba coś wysłać przez internet, na noc tu nie zostajemy. Mieszkamy w budynku centrum kulturalnego, parę kilometrów stąd – mówi GN kapucyn. – Ludzi też nie ma w mieście. Niektórzy od paru miesięcy śpią na polach, pod gołym niebem. Czasem Seleka wchodzi na pola i tam zabijają. Oni są nieobliczalni, to są młodzi ludzie, często po narkotykach. Jeżeli jakieś regularne wojska i siły międzynarodowe nie przyjadą do nas, to nasi ochraniarze z Anty-Balaka zaatakują w końcu Selekę, która jest stąd paręnaście kilometrów – dodaje. Ksiądz Mirosław Gucwa: – Większość rebeliantów Seleki, którzy opuszczali kraj i udawali się w stronę Czadu, przechodziła przez Bouar. Około 12 km od Ngaoundaye jest granica, weszli do Czadu, tam gdzieś stacjonują, a granica w ogóle nie jest strzeżona. Są oczywiście żołnierze czadyjscy, ale oni współpracują z Seleką, natomiast po stronie RŚA nie ma żadnego wojska, żadnych sił międzynarodowych, które by powstrzymały powrót Seleki. I właśnie oni teraz wracają, zainstalowali się już w Ngaoundaye, jest więc niebezpieczeństwo, że będą wracać, jeśli wojska międzynarodowe nie zainterweniują natychmiast. Wczoraj dzwoniły siostry, że w miejscowości niedaleko Ngaoundaye zabili 24 osoby i to w większości kobiety. W innej miejscowości siostra mówiła, że Seleka wchodzi nawet na pola, gdzie ludzie się chronią. I jak kogoś złapią, to wiadomo, że nie odmawiają z nim Różańca, tylko zabijają. Dziwi mnie to, że nie ma żadnej reakcji, by tę granicę zabezpieczyć – mówi wikariusz generalny diecezji Bouar.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7